
Matylda Ber
Użytkownicy-
Postów
16 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Matylda Ber
-
Pijane rozmowy do siebie
Matylda Ber odpowiedział(a) na Matylda Ber utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Siedzę na krześle i nabieram w ciało stan, gdy kark przestaje być niewolnikiem, a w teatrze wielki aktor- on gra, jeszcze ściera szminkę z moich wykorzystanych ust. Można powiedzieć, że uwielbiam ten stan, że chodzę nieostrożna (jakby nie zrodzona z kobiety), tam gdzie ciało na czworakach się skrada, i z głową na ziemi popada w sen. Kiedy się we mnie wszystko uspokoi, stoczę się z krzesła pod zamknięte drzwi, popatrzę jeszcze raz na niego, w płochliowości, i ścierpnie mi ciało po szyję. Może by się uśmiechnąć na koniec końca, nawet jeśli nienaturalnie, bo na stole puste podskakuje szkło, już dość mam, wkrajania w żyły jego obrazu, zmieszanego z nieprzypadkową ilością alkoholu. -
Pijane rozmowy do siebie
Matylda Ber odpowiedział(a) na Matylda Ber utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Siedzę na krześle i nabieram w ciało stan, gdy kark przestaje być niewolnikiem, a w teatrze wielki aktor- on gra, jeszcze ściera szminkę z moich wykorzystanych ust. Można powiedzieć, że uwielbiam ten stan, że chodzę nieostrożna (jakby nie zrodzona z kobiety), tam gdzie ciało na czworakach się skrada, i z głową na ziemi popada w sen. Kiedy się we mnie wreszcie wszystko uspokoi, stoczę się z krzesła pod zamknięte drzwi, popatrzę jeszcze raz na niego, w płochliowości, i ścierpnie mi ciało po szyję. Może by się uśmiechnąć na koniec końca, nawet jeśli nienaturalnie, bo na stole puste podskakuje szkło, już dość mam, wkrajania w żyły jego obrazu, zmieszanego z nieprzypadkową ilością alkoholu. Albo tak:-) -
kwiat zerwany nocą
Matylda Ber odpowiedział(a) na Matylda Ber utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
jędrny tulipan dumny soczysty trwoży się w cieniu nocnej sukni kobiety-ogrodnik chorej w złudzeniu że przyszła zerwać miłość -
Chciałabym być znowu małą dziwczynką, krzyczeć w dudnicą nocy kadź, i bezkarnie rwać wiśnie w cudzym ogrodzie, mieć oczy wysoko uniesione ponad wstyd. Chciałabym być wszystkim, czym nie jestem, z głową na ręce siąść wśród wzgórz, i stać się szelestem i przypływem, na polu niewinnych twarzy-słoneczników. Chciałabym wypłakać u twych kolan dziecinny żal, i kobiecy wstyd, że spałam w dusznych barach, gubiłam rękawiczki i kapelusze, w przygotowanych do tego przestrzeniach.
-
Pijane rozmowy do siebie
Matylda Ber odpowiedział(a) na Matylda Ber utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Siedzę na krześle, patrzę za siebie, kark przestał być niewolnikiem, a w teatrze wielki aktor- on gra, jeszcze ściera szminkę z moich, wykorzystanych ust. Można powiedzieć, że uwielbiam ten stan, że chodzę nieostrożna (jakby nie zrodzona z kobiety), tam gdzie ciało na czworakach się skrada, i z głową na zimi popada w sen. Kiedy się we mnie wszystko uspokoi, stoczę się z krzesła pod zamknięte drzwi, popatrzę jeszcze raz na niego, w płochliowości, i ścierpnie mi ciało po szyję. Może by się uśmiechnąć na koniec końca, nawet jeśli nienaturalnie, bo na stole puste podskakuje szkło, już dość mam, wkrajania w żyły jego obrazu, zmieszanego z nieprzypadkową ilością alkoholu. Troszke okroiłam choć muszę przyznać, że to trudne jest:-) I jak teraz?? -
podróż
Matylda Ber odpowiedział(a) na rafał oksymoron utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
nielogiczne, kiczowate jak "egzystencjonalny glut". -
Koktail
Matylda Ber odpowiedział(a) na rafał oksymoron utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
ohyda -
Pijane rozmowy do siebie
Matylda Ber odpowiedział(a) na Matylda Ber utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Siedzę na krześle i za siebie patrzę, bo niewolnikiem przestał być mój kark, a wielki aktor- w teatrze on gra i ściera szminkę z moich wykorzystanych warg. Można powiedzieć, że uwielbiam ten stan, że chodzę nieostrożna, jakby nie zrodzona z kobiety, tam dokąd by się na czworakach chciało dostać, i z głową na zimi najwygodniej popaść w sen. Kiedy się we mnie wszystko wreszczie uspokoi, stoczę się z krzesła pod zamknięte drzwi, popatrzę jeszcze raz na niego, w płochliowości, i ścierpnie mi ciało po szyję, po czoło. Może by się uśmiechnąć na koniec końca, nawet jeśli nienaturalnie, bo na stole puste podskakuje szkło, już dość mam, wkrajania w żyły jego obrazu, zmieszanego z nieprzypadkową ilością alkoholu. -
albo inaczej: przy policzku księżyca muślinowy oddech i tęsknota tak chyba lepjej jest:-0
-
tu zabrako mi tajemniczości. ale pomysł mi się podoba. fajnee;-)
-
"nie słyszalnym budzikiem" to raczej "niesłyszalnym" powinno być, ale każdemu może siezdarzyć;-P co do samej treści średnio mi się podoba. Pozdrawiam
-
ładne skojarzenia i obrazy stworzyłaś. podoba mi się Pozdrawiam
-
aż się słodko rozmarzyłam:-) pozdrawiam
-
policzek księżyca muślinowy oddech tęsknota
-
Wzywa mnie ogród...
Matylda Ber odpowiedział(a) na ananke bc utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
osobiście widzę tu rymy jedynie w środkowej czści wiersza.Ogólnie dość banalnie, ale takie są początki. Dużo ćwicz, dużo czytaj i wyrabiaj sobie styl tak jak rysownik kreskę. Pozdrawiam ciepło;-) -
-pocałunek-
Matylda Ber odpowiedział(a) na Biedro Kolonka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
a mie się podoba..czasami forma jest zamierzona i wydaje mi się, że w tym przypadku tak właśnie jest. Wiersze jest pełen delikatnosci i melancholi. I jest spójny, tylko napisany tak by robić w czytaniu przystanki na rekleksje. Przynajmniej w moim odczuciu. Do mnie trafił.