Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Hezment

Użytkownicy
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Hezment

  1. Gdzie domokrążczy kult sprzedaży oferował i zaofiarował nam swą zgubę, nie było już teraz tego co miało się stać już dwa dni wcześniej. Gdzie idzie nasza msza? Gdzie jest nasz sprzedawca? W Bitburgu, za sprawą reklamacji partyjnej danego okręgu. Nie ma ani jednej Bóg-Przystań w chwili słowa. Moje marzenia są erotykiem. Moja gwarancja jest sprzeczna. Jest tylko wir niedomówień, wir pomówień, wir abstrakcji. Absolutnie surrealistyczna wizja mojego dążenia do stworzenia dynamiki idealnej chłonącej całą przestwal-wieczność została w tym momencie nagrodzona. Została nagrodzona cukierkiem masła i baśni. I w tym momencie jest poród na przerwę. Jesteśmy tylko my w górach i Westfalii. Roboczy znak mojej damy to trójkąt wielaza. Trójkąt wielaza matematycznym rozumem.
  2. Wyskubywany słonecznik zaczynał przyjmować gości na cichej werandzie, podczas burzy, a za oknem wzgórze łez jak z dziecięcego poranka. Metalowe krzesło farbą zieloną a na niej strzępek gazety; popielniczka z wizerunkiem globu, czarna, pokryta gumą - ciężka i pełna - dziesięcioma dniami popiołu. Pykanie fajki powolne, stabilne, w miarę dymu rosło samozadowolenie i niesmak w ustach, który przechodzi w gorycz. Tytoń jest najlepszym przykładem absurdalnej natury ludzkiej. Nie licząc świadomych swej chęci śmierci palaczy-samobójców dla których skrócenie życia jest celem, a nie jak dla innych samobójców ubocznym skutkiem nałogu. Ciekawe jest, że papieros czy fajka nabita świeżą tabaką pachnie i smakuje dużo lepiej w wyobraźni, na sekundę przed zapaleniem. Wygląd tytoniu smakuje lepiej niż palenie. Na dziedzińcu, z fajką w dłoni, nabitą doskonałym polskim tytoniem i kosztuje każdy taki moment od czterdziestu lat. Rano, z kawą, nabitą fajką w dłoni. Oczekując na burzę. A każda minuta trwa czterdzieści sekund, a każda godzina piętnaście minut, a każdy dzień, a każda noc trwa tyle ile tylko chcesz wypełnić. Pękają godziny, zegary, stare kości, skóra i powieki - niszczeją tory, wskazówki i strzałki. Gdzie iść? – idź i nie pytaj o drogę Czas wygląda jak wielki okrąg graniczny otaczający małe kółeczka, które nachodzą na siebie i spajają, łączą i dzielą – cykle i cykliki, powtarzająca się gra, rok, godzina, doba – koło jak tarcza zegara. Gdyby zobaczyć ten system z góry, obejrzeć jak plan, wygląda jak muchomor. Ostrożnie z tym delikatnym planem! Jest tak dokładny, że jakikolwiek ruch w tej grze może być ostatnim. Zabawa zgodnie z zasadami musi być monotonna a jednak nadaje wartości i nagłości wydarzeń. Zabawa bez tych zasad jest na szczęście niemożliwa do przewidzenia. Patrząc przez pryzmat jednego elementu to niepodporządkowanie zasadom zaburza całą tą określoną i wciąż wykreślaną planszę. Kółeczko przy kółeczku, bąbelki, kulki na orbitach, struktury atomu, słońce i źrenica. Bierzesz plan i kreślisz wielką spiralę. Twoje dziecko starości latem - oko wykrzywione z rozpaczy!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...