Teatr
Rozparty na estradzie, sortuje informacje,
Nic nie pomagają dalsze afirmację.
Mówią że to proste, jakiż to banał!
Ktoś mnie kiedyś jednak znał?
I tak kręci się cała maskarada,
Jakiś szept cichy, za mną się skrada,
Wszystko się lepi od groteski i dramatu
Sam już nie wiem, gdzie szczątki aksjomatu,
Cień mój większy od postaci granej
Przypomina relikt duszy obłąkanej,
Zagubiły się bisy, aplauzy, owacje,
Zelżały dawne brawurowe akcje.
Monolog mój jałowy dogorywa,
Ale hejże! Akt, scena, spektakl się rozgrywa,
Dajcie lalkę, marionetkę tylko tego pragnę
I do mego lustra sznurkami wtargnę!
Wtem zapadnia się otwiera,
Gęstnieje cała atmosfera.
I słychać cichy szept wiatru:
„Tyś aktor ze spalonego Teatru”.
-Purpur