Każdy tak uparcie gonił
nikt do ucieczki się skłonił.
jakby w ludzkim korku skorup czekamy.
ale nigdy głębiej się nie zastanawiamy.
Ona jest w nim zakochana
Każdym gestem uradowana.
Nie wieży w książkowe przestrogi
Wydawców to przecież są wymogi.
Kto by się dziwił, myśl się nasuwa
Morałami nikt się nie zatruwa.
On pierwszy raz zaufaniem obdarzył
Nigdy o miłości nawet nie marzył.
Spuścił ze swojej skorupy spojrzenie
Przypomniał mamy ostatnie westchnienie.
Kto by się mu dziwił, myśl się pojawia
Życie szczęścia dwa razy nie odmawia.
I Kobiety, i mężczyzny krzywda powraca
Lecz miłość z nużącego toru wywraca.
Oboje na długo szczerze nie pocałują
jednakże wątpię, czy czegokolwiek żałują.