Iść, iść, iść, ciągle muszę iść.
Nie potrafię zrozumieć jak wytrzymałem tak długo.
Powinienem mieć 10 000 voltów
Te ostatnie 50 000 godzin...
Bez wieszania i podcinania.
Jak wiadomo, jest coś czym mogę się chwalić
Ale zostawię to dla siebie
Staram się trzymać język za zębami
Jeśli chodzi o moje sprawy
Zastanawia mnie, jak właściwie zadać pytanie
Czy to ja? Czy ja jestem dobry?
Ile jestem wart? Czy może jestem darmowy ?