Jestem po prostu zwyczajnym człowiekiem
Zagubiony w tym pustym świecie
Czuje, że widzę więcej niż inni
Widząc tyle, czuje się winny.
Potrzebuję kogoś, kto mnie zrozumie
Jako osobę, nie tylko, co umiem
Ludzie patrzą tylko na wiek i wartość
Gdy jesteś młody, usta masz zamknąć.
Bo widzisz prawdę, nie tylko rolę
Jak o tym mówisz, tracą kontrolę
Kim są ci „Oni”? Którzy chcą władzy?
Nie tylko rząd, ale rodacy.
Rodzice młodych, najbardziej są tacy
Dominacja, kontrola, to ich fasady
Stawiać na pionie, to ich zasady
Wolą górować i dążyć do władzy.
Bez ich wpływu, to królowie nadzy
Jak powiesz jedno, tracą fasady
Maski spadają, pokazując twarze
Zgorzkniałe, zlęknione i przestarzałe.
Uśmiechem, perfekcją, szczelnie chowane
Zanim zobaczysz, co jest ukrywane
Temat urwany, zamknięty na stałe
Wolą posłodzić gorzką prawdę.
Tym cukrem, co wytworzyli sami
Maski, fasady, w teatr zamieniali
Ci właśnie na wyższym poziomie
Fałsz to ich ostatnie bronie.
Wsadzą tych młodych, co prawdę głoszą
Do klatki, więzienia, tylko milczenia
Czy rządy, psychologowie,
królowie
Ich jednym celem, jest zagłuszyć problem.
Jesteś tym dzieckiem, co fakty kryje
Przed tymi starszymi, co fałszem bije
Ciało wraz z duszą
Kryć prawdę muszą
Czujesz i widzisz, że to jest martwe
To społeczeństwo, uśmiechów i wrażeń
Odstajesz od reszty, nikt cię nie przyjmuje
Bo nie wejdziesz w ich świat, pełen słodkich złudzeń.
Przy stole powiedzą
„Jesteś młody i ciesz się życiem”
Za plecami narzekają na młodych bycie
Umniejszając tego młodego człowieka
Pragną kontroli, która nic nie zmienia.
I jesteś skruszony, nie wiedząc, co zrobić
Prawda zamknięta, zaczynasz się głowić
Czy jeszcze ktokolwiek mnie usłyszy?
Czy mam być tu w kącie, siedząc w ciszy?
Teraz czujesz, że wszystko straciłeś
Chciałeś im pomóc, tylko winiłeś
Bo za prawdę uciszany i umniejszany
W rolę dziecka nieświadomego wsadzany.
Lecz jest ktoś taki, kto cię rozumie
On mówi do ciebie, nie musisz nic umieć
Też mówił prawdę, był jedynym kluczem
Kluczem do miejsca, prawdziwego zrozumienia.
Miejsca dla tych, co ukojenia pragną
Dla tych, co idą za prawdą
Zginął na krzyżu dla ludzi zbawienia
Dostał pogardę od każdego pokolenia.
On jest prawdą i drogą i życiem
Powiadał to ludziom, odwdzięczyli się biciem.
Biciem jego po plecach za prawdę
Dali koronę z ciernia, pokazując pogardę
Jego pierwszego nienawidizli
Za miłość i prawdę, po plecach Go bili.
Kim On jest, że cierpiał za miłość?
Dlaczego ten opis tłumaczy mi wszystko?
Znajduję w Nim siebie, widząc Jego litość
Nie zasługując, dostaję Jego miłość.
Ten, który jako pierwszy właściwy
Łagodny, dobry, jedyny sprawiedliwy
Ten, z którego szydzą pokolenia
Był powodem świata zbawienia.
Ten, od którego się odwracali
Tysiące lat ludzie wyrzekali
Ten, który stworzył cię takiego
Jego śmierć bramą do Królestwa Niebieskiego.
Najsilniejszy ze wszystkich, Panem wszystkiego
Wysłany przez Boga wszechmogącego
Na ziemii krzywdzony, wyrzekają się Jego
On Panem Królestwa Niebieskiego
Uzdrawia tych, co wierzą w Niego.
Lecz zamiast z pogardą do ludzi podchodzić
Tych skruszonych idzie uzdrowić
Tym co pragną sprawiedliwości
Daje im miłość z Jego litości.
Więc w tej klatce, w która Cię zamknęli
Roli dziecka, nieświadomego w celi
Jest z tobą Jezus i miłość, którą skruszeni mieli
Daje ci ją, jego krwi kielich.
Do tych co prawdy, miłości szukają
Jego słowa świat uzdrawiają
Krew, płynie Jego litość
Którą dostają przez Jego miłość.
Może teraz szukasz Go wzrokiem
Może teraz nie widzisz Go okiem
Tego co blisko skruszonych
Dobra i prawdy są spragnionych.
On tu jest, niewidoczny okiem
Zobaczysz go w sercu, On już jest w Tobie.
To wszystko w tym świecie jest niesprawiedliwe, Ty, Ja ludzkość, niewłaściwe.
Więc Jezus na krzyżu, On sprawiedliwy
Pokrzepia tych skruszonych, tych wadliwych
Jedyne czego On chce od Ciebie
Żebyś uwierzył w Jego istnienie
Przez Jego śmierć, twe grzechy odpuszczone
Twe ognie i nerwy już wygaszone
To czego brakuje, odnalezione
Wierz w Niego, idź za dobrem.
Na zło nie odpowiadaj złem
Kieruj się tym, co Jezus pokazuje
Dobro i piękno, zadowolenie
Naśladuj Go, wierz, a zobaczymy się w Niebie.
Zdejmij już z siebie tą napiętą pięść
Jezus Ci odpuścił przez Jego śmierć
Gdy tylko uwierzysz, że On tu jest
Był i będzie ponad twój kres.
Przyjmij jedynie Jego litość
Poczujesz w sercu jego miłość