Noc jest wszędzie ciemna, zimna
piją konie wodę z koryta
czarno, zimno i wilgotno
mieni się jesienne błoto.
Drogą prostak konno jedzie
czy do celu drogę znajdzie?
Z chałupy go chuje wyrzucili
bo że pedał jest odkryli
zabawiał się z chłopcami
to go przegonili z widłami,
że wójtem był to wzięli taczki.
Przeklinały go: i praczki
kurtyzany i rolnicy
pastuchy, sklepowe, górnicy
prostaki, głupcy, obszczymurki
wiejskie kurwy, popierdółki
nawet go huczący las
wygnał krzycząc: has has has
Pokrzyczeli se, pobili
potem wszyscy się upili
nawet fauna i też flora
się skusiła na kielona
na gibona i też fajkę
dupę tanią, pchłę Szachrajkę
Z bicza strzał i szybki buch
przyjął: strażnik, wojski, zuch
Marta, Waldek i poeta
ciocia Jadzia, chuj bez napleta
Wszyscy trzeźwość utracili
do snu chyżo ułożyli
pedał z tego więc skorzystał
i do drogi sam się zebrał
zabrał tobół dóbr lokalnych
i zabawek zawadiackich:
kijek, pompkę rowerową
zapalniczkę olejową
majtki, sweter, kilka pończoch
podróż natenczas począł.
Jedzie poprzez pola bure
mija same wsie ponure
czarne stawy, kaczek stada
biada biada biada biada
Nic nie myśli bo jest głupcem
fraszką jego życie smutne
po chuj piszę, sam nie pomnę,
ale tuszu już żałuję
fraszka fraszka fraszka fraszka
całą nasza ta niesnaska
pedał pedał pedał pedał
kilka wiosek se pozwiedzał