Pewien tasiemiec tasiemcowy zjadł na obiad taśmę i dwie młode Sowy.
Sowa ta owa swych dzieci nie poznała i na egzekucję anielsko zaspała.
Krowa, bo zdrowa, po nią się udała, sowa -widząc ją - przez okno uciekała.
Śmierć nastąpiła na własne życzenie; „moda na egzekucję - teraz wszystkich marzenie!”
Samobójstwo niczym Werter na podwieczorek, przyjaciel sowy - koza, ma pogrzeb we wtorek.
Ptaszyska atendencja już niemożliwa… chyba że na stypie wyczarują piwa!
Magia piworośla z grobu wyjmie gościa, całe zoo przybędzie, jeśli wódka będzie!
Trunki, kąsy, pląsy, sztuczne niby-wąsy
Co tam znów mówicie? Takie polskie życie!