Tyś drogi Johnie,
Pozbawił mnie trosk,
Natchnął chwila życia,
Stanem błogości,
Błogości,
wśród której obumarły ułomności
zbyt kłującej rzeczywistości.
Tyś mnie prowadził przez święte księgi,
Kreując je na sposób pokrewnej mi duszy, choć na co to było,
twe żmudne starania?
Gdyż teraz stoję,
Naprzeciw krzyża,
Zdaje mi się bliższy do piekielnego sztyletu
niżeli życia wiecznego Tobie ofiarowanego -
Zbyt wcześnie,
Boleśnie,
Pozbawionego.