Kołują ptaki wysoko na niebie
Na błękitnym, spadają to wznoszą
Frywolne jak dzieci w przedszkolnej zabawie
Nieskalane jak welon co za panną niosą
Zdaje się nie ma przywódcy ni reguł
W tym tańcu znaczonym przypadkiem
To jak by sam Stwórca i Diabeł
Przy szachach spotkać się mieli ukradkiem
Na dziś gra skończona już jak się zdaje
Zniknęły ptaki, niebo takie czyste
Dzień koronę i berło z wolna nocy oddaje
Ni śladu po tańcach, zabawie, igrzyskach...