Wchodzę na pierwszy schodek
Czuje jakbym szła pod młotek
Zdobywam kilka schodow i płacze
Myślę: Czy ja przypadkiem nie majaczę?
Widzę że cały czas idę w kółko
Gdzie jesteś moja druga połówko?
Każdy schodek to dzień mego życia
Wiem że muszę w końcu wyjść z ukrycia
I ono tak ciągle w kółko się kręci
Nie mogę wyrzucić tego z pamięci
Te wszystkie chwile, gdy było cudownie czy będzie tak kiedyś ponownie ?
I tak powoli cały czas w górę
Już mi się wydaje że zobaczę chmurę
Ale żal który noszę w sercu mi nie pozwala
I każdy prosi bym się zawahała
Życie już nie jest takie beztroskie
Dziś tylko cisza i łzy bardzo gorzkie
Mimo tego smutku chce zdobyć szczyt
Może jakiś sens ma tutaj mój byt
Bo wiem że na końcu znajdę w sercu spokój
I na zawsze zniknie mój tłumiony niepokój…