Piosenka na pory deszczowe
Brakuje w niej słodkich słów
Słowa niezbyt kolorowe
Słychać w nich męczący trud
Dźwięki na chwile mroźne
Tak niezbyt wygodne są
Nuty nie za bardzo proste
Nie układają się w piękny głos
Ołówek łamie się w pół
Od marnych, bolesnych zapisów
Autor musi wierzyć w cud
By od myśli nie umarł w zaciszu
Kartki lęgną się na Ziemi
Nikt nie liczy na czyste niebo
Jeśli ten stan się nie zmieni
Wnet popadnie się w ciemność
Rękawy są zakasane mocno
Choć na nich są widoczne plamy
Twórca nie pójdzie drogą prostą
Gdy wciąż potyka się o skały
Autor chce mieć doskonałość
Choć sam na grochu klęczy
Poddaje nurtowi swe ciało
I czuje się w tym wszystkim piękny