Głośne miasto, które tętni szybkim życiem, zmusza mnie do zastanowienia się nad własnym bytem. Ludzie w pośpiechu idąc do pracy, nie zauważają w niej cynizmu zdrajcy.
W domu czeka na nich smutna pustka,
najważniejsze, że nikt nie odbierze biurka.
To pieniądze wypychają ich zimne dłonie,
podczas gdy resztka marzeń w ciszy płonie.
Brakło w planie miejsca na coś innego,
nie mają nikogo sobie bliskiego. Ich priorytet to firma, chcą tylko zarobić, nie potrafią się z delikatnym sercem obchodzić.
Oczy puste, a tylko moje wciąż szukają,
resztki uczuć, które w tym świecie znikają.
Pamiętasz pod wierzbą wspólną chwilę?
Opadła z tobą na bezduszną głębinę.
Na ramieniu wyrósł wieczny narcyz, wcześniej zranione serce zaufało zdrajcy. Nawet rzeka w tym samym kierunku płynie. Kiedy zrozumiesz, że nie samym chlebem człowiek żyje?