Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

sebastianbielstyle

Użytkownicy
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez sebastianbielstyle

  1. A Saturday morning, a room full of gloom, The family gathers in Mia’s small room. With serious faces and lists in their hands, They issue their orders and chore-filled commands. But Mia is ready, she’s holding her prize: The headphones where Sebastian’s secret beat lies. It’s not just a track, it’s a swirling 8D, A spatial dimension that sets her soul free. The music is circling, it spins ‘round her head, Ignored are the lessons and chores to be spread. Mom shouts about cleaning, Dad talks about math, But Mia is dancing a different path. With a grin and a shuffle, she starts her own show, Spinning past family, she’s caught in the flow. Her brother talks skates, but she hears not a word, The loudest vibration the house ever heard. Then suddenly—magic! The saxophone roars, And deep bass is pulsing through ceilings and floors. The scolding is over, the rhythm takes hold, As Mom starts to nod, feeling brave and quite bold. The mess is forgotten, the dust can just stay, While Dad and her brother join in on the play. The 8D is swirling, it’s magic and light, Turning the hallway to neon and bright. Even Grandma and Grandpa are wearing a smile, As the melody echoes through every house tile. The dog in the center is tapping his paws, Ignoring the "homework" and "discipline" laws. When an 8D beat hits and the bass starts to loom, The whole world’s a video... and "Boom, boom, boom!"
  2. @sebastianbielstyle Powyższy wiersz powstał na podstawie piosenki oraz historii o warszawskiej Syrenie i Sebastianie, opowiadającej o tęsknocie, drewnianej harfie i nowoczesnym rytmie miasta. Muzyka https://www.youtube.com/watch?v=GVdAnOLIN0M Tekst piosenki: https://teksciory.interia.pl/sebastian-biel-warszawska-syrenka-tekst-piosenki,t,731353.html
  3. Warszawa nocą nie zasypia, neonem w oczy kłuje, W rytmie Slap House’u bulwar pod stopami pulsuje. Lecz tam, gdzie mętna woda o beton martwy bije, W chłodnym uścisku Wisły inne serce bije. Wynurza się powoli, niosąc rzeczne łzy na twarzy, Patrzy na światła Pragi – o lądzie dawno nie marzy. „Moje miejsce jest w wodzie” – wiatr szept jej porywa, Gdy w dłoniach drewno jasne, strugane ożywa. To mała harfa, prezent, dzieło rąk Sebastiana, Miłość w twardym drewnie, w strunach zaklęta i znana. Pamięta polne kwiaty i wianki plecione w słońcu, Zanim wilgoć je zżarła, niosąc gorycz na końcu. On był z lądu i żartu, z głośnego, jasnego śmiechu, Ona – więźniem fali, cieniem w rzecznym bezdechu. Dziś dzieli ich bariera, nurt mętny i głęboki, Lecz serca wciąż złączone, choć dzielą je kroki. Uderza palcem w strunę, krew na skórze ją parzy, Szuka go w tłumie zgiełku, w morzu obcych twarzy. A harfa gra krystalicznie, choć basem dno porusza, To krzyk skargi rapowany, co beton kruszyć zmusza. Góra i dół – rzeka rzuca nią o mostu filary, Lecz ona gra niezłomnie, niszcząc milczenia czary. „Obiecałeś!” – mruknęła, ogonem o wodę bijąc, Rytm perkusyjny życia z tęsknotą swoją spijając. Gdy drop potężny rąbnął, nucenie wzbiło się w górę, Przeszyło szyby aut i nocną, miejską chmurę. I choć odpłynie zaraz, tuląc swój skarb wystrugany, Wróci tu jutro rano, by leczyć w muzyce rany. Uwięziona w tych falach, w srebrnej struny pogoni, Wciąż czeka na ten dotyk jego ciepłej dłoni. Bo póki harfa gra, póki bas rzekę zmienia, Żyje w niej każde słowo i dawne przyrzeczenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...