Pierwsza myśl, gdy je zauważam.
Trzy to liczba nieparzysta,
nie - ja, parzysta - one.
Przyjaźń z nimi równa ściskowi, który łapie mnie jak najmocniej może,
odezwać się słowem nie umiem.
Stoimy w trójkę,
a widzę tą dwójkę,
oj bardzo ją widzę,
może przesadzam?
Zerkam na nich analizująco,
żywa rozmowa z ich ust prowadzona, z moich cisza.
Słowa w niej wszystkie dla mnie zrozumiałe,
Polskie i zwyczajne,
ale tej konwersacji nie rozumiem.
O co chodzi? Czy mnie coś ominęło?
Myślę,
bardzo myślę,
nie kontroluję tego.
Mój wzrok skacze po ich twarzach instynktownie.
Obie skupione na sobie w rozmowie,
spojrzenia na mnie raczej nie skierują - podejrzewam mając nadzieję, że jestem w błędzie.
Nie byłam.
Chce pokazać, że tu jestem, próbuje.
One tego nie widzą,
może celowo?
Zaczynam rozumieć,
ja tu nie pasuje.