Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zbigniew Polit

Użytkownicy
  • Postów

    7
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Zbigniew Polit

  1. Czy ktoś może się orientuje - Czy portal Migielicz.pl jest czynny? Bo nie działają tam kontakty. Pozdrawiam.
  2. Pewien koń, łamiąc granice, Na przejażdżkę wziął woźnicę. Zapiął uprząż mu na skroniach, Bo ów koń się znał na koniach. I batożkiem wio! Po grzbiecie - Dla zachęty tylko przecież. Pędzi hen zdziwiony baca, Wszak go koń batogiem maca. Świstem dupę na cel bierze, Bacy pierwszy cwał w karierze. Już po chwili w kształty cienia, Nasz bohater się przemienia. Nie współczuję wcale mu ja, Bo to jest w sam raz dla chuja …
  3. @Waldemar_Talar_Talar Świat widzialny istnieje od początku ;) I tego się trzymajmy.
  4. @Maciej Szwengielski Trochę się Pan porozwodził nad tym sumieniem. A wg mnie ideałem by było, gdyby sumienie nie miało okazji nas męczyć. Wystarczy działać wg norm etycznych, prawda? Ale, jak wiadomo, życie takie proste nie jest. Bo weźmy np. taką teściową. Dla świętego spokoju, można by ją utopić, etyka ani religie tego nie zabraniają. No ale taka śmierć mogła by być przykra dla jej córki. A wówczas odezwałoby się nasze sumienie. Czyli wypadałoby jednocześnie utopić tę córkę. Może i dobry pomysł, ale za córką najprawdopodobniej tęsknił by pies, gdyby taki był, a na to już nawet bez sumienia nie moglibyśmy pozwolić. Jakże życie komplikuje idealny wzorzec świata, prawda?
  5. @iwonaroma No nie wiem. Dla mnie fraszka powinna być jednoznaczna i zrozumiała w pierwszej sekundzie po przeczytaniu. A tu tak nie jest. Poza tym hołduję jednak fraszkom rymowanym. Fraszka pisana wierszem białym, jest jak potrawa bez soli.
  6. @iwonaroma To jest raczej bon-mot, nie fraszka.
  7. Zbigniew Polit

    OBLĘŻENIE

    OBLĘŻENIE Wyobraźnia w krzakach wzrasta - Pchają smutni się do miasta. Owies dziś w najlepszej cenie, Lecz nie kupisz na Orlenie. Jadą ciurkiem Volkswageny, Audi, Kie, Fiaty Sieny, Mercedesy, Ople stare, Jak padalec, opieszale. I ładują się w to miasto, Nieprzytomną modłą własną. Gdy w parkingi pcha aut rzeka, Człowiek miejsca nie doczeka. Do biur pędem, podnieceni, Kto nadąży, chodak zmieni, By nie wyszło, że ze smakiem, Miasto sili się burakiem. Do szkół wiozą pacholęta. A gdy zżarli już zwierzęta, I gdy auta w stajniach stały, Autobusy paść musiały. Telewizor, komputery, Woda w kranie i bajery. Nawet szpilki w szafie nowe, No bo też chcą, jak „miastowe”. Dla nich miasto, to jak Eden. Jak dla Eskimosa Wiedeń. Czulej zatem graj sumieniem, Na to bratnie oblężenie …
×
×
  • Dodaj nową pozycję...