Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

ghostgirlpoem

Użytkownicy
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez ghostgirlpoem

  1. Róża Kiedyś byłam głośna, śpiewałam melodię o poranku, i wstawałam lekkim krokiem, pogrążona w swoim małym świecie, wierzyłam w dobro, a wieczorami wracałam wydeptanymi ścieżkami, i napawałam się wdziękiem roślin, patrząc na zachodzące słońce, czułam wokół siebie świeże powietrze, a przy tym wszystkim wyglądałam, jak rozkwitający kwiat róży. Teraz jestem cicha, nie nucę żadnej melodii o poranku, wstając czuję w piersi ciężkie serce, tonę we własnych myślach, i zastanawiam się czy jest z tego jakieś wyjście, wieczorami debatuje czy już całkiem zboczyłam z drogi, i zeszłam na złą ścieżkę, moje rośliny zwiędły, bo nikt od dawna nie przykuł do nich uwagi, a słońce kłuje mnie w oczy, jak me raniące nadzieję, otacza mnie odór powietrza, i czuję ciężką ciszę wokół siebie, a przy tym wszystkim wyglądam, jakby spadał ze mnie ostatni płatek mej róży. Pewnego razu byłam nieodgadnionym pękiem, rozkwitłam, w pięknym czerwonym kolorze, me kolce nie były tak ostre, a zapach niósł się przez całe pole, lecz napotkałam na swej drodze, nie niosące za sobą nic piwonie, które wkradły się do mnie, i sprawiły że moje płatki zaczęły opadać, na początku wciąż nie klułam, bo wierzyłam, że sobą piękne, jednak po czasie moje kolce, zaczęły kluć już na dobre, i pozostały najostrzejsze w całym gronie, moje płatki pospadały, a ich kolory poczerniały, i czekam aż upadnie mój ostatni płatek, żeby piwonie poczuły, że byłam kimś więcej, niż tylko ostrym kolcem.
  2. Przyszłość Tamtej nocy gwiazdy nie spały, bo o nas rozmyślały, pewnie będą razem tak myślały, ale rankiem otrzeźwiały, i same już nie wiedziały, czy tylko złudzenia nie ujrzały. Tamtej nocy miasto otulała cisza, bo wszyscy byli ciekawi, co tak naprawdę jest między nami, i żyli snami, że to początek miłości, a nie końca. Tamtej nocy lampy świeciły mocniej, bo były pewne, że w oczach widzą coś więcej, i chciały sprawić że będzie goręcej. Tamtej nocy zapachy intensywniały, bo chciały żebyśmy je na dłużej pamiętali, i z nadzieją pachniały, że przypomniawszy je poczujemy się czulej, a nie jak na codzień bezdusznie i nieczule. Tamtej nocy księżyc nie chciał patrzeć, bo bał się że będę potem do niego skamleć, i moja dobroć znowu się zatrze, a ja zostanę bez dobrych wrażeń. Tamtej nocy wszystko wydawało się piękniejsze, bo każda z tych rzeczy miała nadzieję, że będzie lepiej, ale żadne z tych starań nie zmieniło, że to nie we mnie widział przyszłość.
  3. Autobus Stoję i czekam na autobus, który zabrałby mnie w jakieś lepsze miejsce, może gdzie by było słychać w tle dźwięki piosenek, i byłyby we wszystkich kolorach gwiazdy na niebie, bez ludzi martwiących się tylko o siebie, ale znaczyłoby to, że byłabym sama, tak samo z resztą jak w tym świecie, więc wrócę do domu, bo chyba nie ma po co czekać na ten autobus, skoro jedynym pasażerem byłabym tam ja. Patrzę na mijające mnie twarze, ale czemu żadne nie zerkają na mnie, czy jakieś oczy by kiedyś zauważyły, gdybym odjechała do odległego miasta i na chmurach spała, nie mieszając się w interesy, miałabym w końcu swoje odległe sfery, i nie martwiła się już o wasze kiepskie numery, a ze słońcem obmawiałabym innych gwiazd afery. Zostawiłabym na zniszczonej ziemi swoje troski, i opowiadała innym planetą ciekawostki, o tym jak ludzie wyciągali o mnie błędne wnioski, a wieczorami bym wszystkich nawiedzała, i wasze sny obserwowała, z nadzieją, że w którymś z nich ujrzę siebie, bo może jednak nie odeszłam całkiem w zapomnienie. I widzę nadjeżdżający autobus, pusty tak samo, jak ja w środku, ale jeśli tam wejdę, nie zmienię i tak siebie, więc może zostanę tu jeszcze chwilę, z myślą że ktoś zerknie, i mnie do swojego auta weźmie, a ja odjadę z czyimś ciepłem.
  4. Tęsknię za ludźmi Pamiętam te ciepłe letnie wieczory, kiedy czułam wiatr we włosach, i słyszałam śpiewające ptaki, nadal wspominam słoneczne poranki, gdy uśmiech towarzyszył mi na twarzy. Prześladują mnie w dzień stare rozmowy, przechodząc miedzy budynkami widzę twarze, i słyszę gdzieś z oddali echa głosów, popołudniami kiedy parzę kawę nawiedzają mnie myśli o jej starym smaku. Blondynko o niebieskich oczach i ostrych krokach, smak z tobą był szalony jak twe życie, przebijały się tam papierosy, które wypalały się z każdą minutą jak twe ambicje, a dym z nich ulatywał jak z ciebie życie, nasze wspólne historie były jak te o których czytam w książkach ciągle, a twoje kreski na pięknych oczach zmieniły się w te które wciąga się do nosa, popijając kawę czuję teraz smak wszystkich trunków wypitych przez nas razem, i słyszę twoje ulubione melodie, tak samo mroczne jak to co znajdowało się w twej ślicznej głowie. Chłopaku o dobrym sercu, myśląc o tobie czuję nutkę goryczy, bo świat nie był dla ciebie sprawiedliwy, rzucił urok i w miłości nieszczęśliwej się utopiłeś, chciałam ci pomóc, lecz niestety mnie porzuciłeś, na myśl o twej duszy skrzywdzonej, czuję zapach substancji niedozwolonej, ale patrząc na twe uwielbienie do tej strasznej dla ciebie sympatii, czuję że tęsknisz za nią podobnie jak ja za smakiem kawy którą razem parzyłyśmy nocami, patrząc na ciemne gwiazdy, i wspominając stare dobre czasy. Dziewczyno z włosami długimi jak nasze ciągnące się bez końca śmiechy, prześladują mnie w snach nadal twoje piękne uśmiechy, przywróciłaś posmak więzi i słodyczy, a patrząc teraz w kubek kawy widzę twe piękne brązowe oczy jakby świeciły, ale wiem że to zwidy, bo teraz zerkasz w moją stronę i na twej twarzy maluje się niezadowolenie, a w oczach widzę pojawiającą się powoli agresję, ale mimo to wspominam dzień za dniem czasy, kiedy na drewnianej ławie siadałyśmy i o przeróżnościach świata gadałyśmy. Ciemnowłosa o ślicznym błysku w oku, może nie wiesz ale błyszczysz teraz bardziej niż my wszyscy razem, wiem że masz dobre serce, ale nie rozumiem czemu nie zauważyłaś, ze ja też, nie mam ci za złe, że wolałaś cieszyć się losem bez mej osobowości, ale wiedz że twe słowa uderzyły we mnie, jak piorun w ziemię, w burzliwą noc nad spokojnym miasteczkiem, popijając kawę czuję teraz smak żalu, żalu po tym, że byłaś dobrym przyjacielem, i nutkę złości, bo wybrałaś życie bez mej obecności. Blondynie o niebieskich oczach, byłeś piękniejszy od zachodów słońca, i pokazałeś mi co to jest smak miłości, ale też dużo bolesności, popijając kawę czuję nostalgię, bo pamiętam nasze przygody, i listy do ciebie pisane, wieczorami kiedy sen nie był mi pisany, bo nie mogłam usnąć bez myśli o tobie, ale nie nucę już pod nosem piosenek przypominających mi o tobie, bo odszedłeś w zapomnienie, jak niegdyś moje zranienie, i do ciebie uwielbienie, mimo że moje serce stwardniało, to nadal czuję nutkę mej miłości do ciebie. Chłopaku o bladej skórze, i błyskotliwym wzroku, pamiętam nasze wspólne wieczory, moje nie mądre wybory, widzę przed oczami gwiazdy, które na nas co noc przez dekadę zerkały, i widziały jak wspólnie się rozwijamy, pewnie aromat mej kawy, odszedł już dawno w zapomnienie dla ciebie, ale ty będziesz zawsze jednym ze smaków, o których będę pamiętać wiecznie, nawet jak zachoruje na demencję, winie za to wszystko siebie, bo byłeś delikatny jak pianka z latte, a ja dla ciebie gorzka jak ziarenko kawy. Osoby ciekawych osobowości, pamiętam jak cała w złości, wychodziłam w gorące dni i wracałam z powiewem świeżości, nutką szczęśliwości, przy was poczułam smak życia, i okazało się, że wcześniej byłam tylko nudnym pękiem róży, a z wami rozkwitłam, lecz nawet najpiękniejszy kwiat w końcu przekwita, a płatki z niego opadają, tak samo jak nasza przyjaźń, dlatego nie dodaje już mleka do kawy, bo nie chce nic sobie naważyć jak wtedy z wami. Tęsknię za ludźmi, i tymi rozmowami, kawa bez was zaczęła mieć gorzki smak, tak samo jak ja, nikt nie dodaje tam już smaku miłości i radości, i tak dopijam ostatni łyk, wiem że nikt z was już do mnie nie wróci, i chyba nie zaparzę sobie jej więcej, a zacznę herbatę, bo już nigdy nie nauczę się picia kawy bez waszego smaku.
  5. Szary pokój Nie chciałam tego pisać, bo nie chcę żebyście wiedzieli, że mnie to obchodzi, że są rzeczy o których myśle przed snem, zanim ucieknę do świata marzeń, że mam serce. A może nie mam, sama nie wiem, ale czasem czuję ból, więc może jestem jeszcze człowiekiem, a nie już tylko wrakiem, nie tylko duchem przeszłości. Chciałabym być czymś więcej, niż tylko waszym marnym wspomnieniem, ale nie ma już we mnie nic, co by was zatrzymało, co by was utrzymało w moim szarym pokoju pełnym smutku. Dla blondynki którą kiedyś byłam, chciałabym się uratować, bo ona była jak promyk słońca, jak wiatr we włosach, w twoich oczach była sama słodycz, niewinna jeszcze, zanim świat zdążył cię zranić, byłaś jak wiosna, która nie znała zimna, ciepła i przyjemna, a serce pełne miłości i troski, zamartwiałaś się o innych, lecz ludzie pokazali ci że można mieć więcej, niestety to nigdy nie znaczyło lepiej, zagubiona byłaś, a pomocy nie otrzymałaś, ale ja gdybym mogła to bym ci podała dłoń, bo wiem że tak naprawdę nie chciałaś stać się latem, gorącym i bezlitosnym, burzliwym i zmiennym. Chciałabym cie lepiej zapamiętać, bo wiem że miałaś w sobie dużo więcej. Szary pokój to widział i ja też wiem. Dla brunetki którą kiedyś byłam, chciałabym się uratować, bo byłaś pełna bólu, ale miałaś siłę której ja nie mam, miałaś śmiech którego ja nie mam, byłaś warta wszystko, lecz nie zostałaś nigdy doceniona, ale wiedz że ja cię doceniam, bo byłaś jak wczesna jesień, czasem chłodna, ale w niektóre dni radosna jak piękne zachody słońca, twoje nadzieje stały się jak deszczowe poranki, myśl że może jednak w południe wyjdzie słońce, lecz nigdy nie wyszło, czasem tylko przebijało się przez chmury twojej nostalgii, nostalgii za wiosną, mimo to odnajdowałaś w szarych dniach, kolorowe liście, i za to ci dziękuję, bo byłaś pewna, że ty w tym szarym świecie jesteś właśnie tym kolorowym liściem, jednak spadł on na brudną ziemię i zderzył się z ponurym światem, tak samo jak ty. Szary pokój to widział i ja też wiem. A teraz jestem tylko ja w czarnych włosach, dla której nie chce się już uratować, w swoim smutnym szarym pokoju, i nie mam już was, tylko ja i moje żałosne smutki, teraz zostały mi już tylko szare ściany, które słyszą mój płacz, czują mój ból, i może też staną się czarne, jak moja poddająca się dusza i kosmyki na głowie, stałam się jak zima, bo nie mam już w sobie słońca, nie mam już w sobie ciepła dla innych, ale wiedzcie, że chciałabym mieć, znów radość na twarzy, i te iskierki w oczach, ale może jest jeszcze dla mnie nadzieja, bo po zimie jest wiosna, ale czy ja chcę czekać tak długo, i tak nigdy już nie będę jak tamta wiosna, ani jak tamta jesień i lato, ale bardzo nie chce pozostać na zawsze zimą, bo czuję się jak zagubiony płatek śniegu na wietrze w chłodną noc, sam bez celu błąkający się, zimny lecz też mały, bo nikt nie widzi jego piękna i wyjątkowości, nikt się nie zastanawia nad jego żywotem, oprócz niego samego, jestem taka sama jak on. Szary pokój to widzi i ja też wiem. Ale napewno nie chciałabym się uratować dla was, bo nikt nigdy mi nie pokazał, że byłabym warta rano wstawania, że byłabym kolorowym liściem wśród ponurej codzienności, że byłabym promykiem słońca, że byłabym jak ulubiona melodia, że byłabym jak plaster na rany, dlatego zostanę sama w szarym pokoju, i tylko to po mnie pozostanie, te smutne i mokre od łez ściany, a poza nimi wspomnienia ze mną, mam nadzieję że będą was prześladować w najgorszych koszmarach o mnie, a jak uronicie po mnie łezkę, to pomyślcie o szarych ścianach, które codziennie widziały moje troski i moje bóle, a żadnego z was tam ze mną nie było, żaden z was nie pomyślał o wiośnie, lecie, jesieni i zimie. A szary pokój widział to wszystko i ja też wiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...