Gdzieś na skraju dnia,
gdy przychodzi myśl zła
i smutek w rozpacz gna,
wspomnienie o tobie jak łza powoli spływa.
Serce rozdarte,
dłonie zdarte
i na sekundę myśli wyparte.
Codzienność mija
z nią myśl nabyta,
że Ciebie już obok nie ma.
Twój głos,
Twój blask jak brzask...
Zanika
I gdy wspomnę Cię,
już wiem, że gdzieś na dnie
Twoje ciało spoczywa
I wnet myśli me mówią,
że gdyby niebo istniało
i światło Cię zabrało
i od diabła z dala trzymało,
To chcę jeszcze chwilę,
tę małą chwilę
posłuchać Cię
i wierzyć, że
kiedyś przez chwilę
Będzie dobrze i znów spotkamy się...