są miejsca które nie leżą na mapie
wymarłe adresy
dzwonki i ludzie z okien
wilgoć karmiąca grzyba trwa
numer który odpadł od drzwi
jak wybity ząb
tam się nie wraca
tam się rzeczywistość osuwa
jakaś klatka
królestwo pokątnej uryny
gazeta z zeszłego wieku
oddech za ścianą ciężki obcy
jakby noc miała astmę
pamięć tam nie działa i wyłącznik
pamięć jak brud pod paznokciem
był stół cerata
kubek z wyszczerbionym brzegiem
światło marne ale wystarczało
żeby zobaczyć kto kłamie
a kto tylko milczy
najgorsze są drzwi
one zostają najdłużej
udają wyjście z sytuacji
grając zapomnianą rolę
przy ulicy nieważnej
czuć zapach duszonej cebuli
szarego mydła mokrego tynku
ludzie niosą siatki
gadają w bramie
są takie miejsca których nie ma
w mięsie pod żebrami
czarne podwórka
na których chowa się noc
i wraca z cudzym milczeniem w ustach
noszą mnie w sobie te adresy
chodzę po zerwanych schodach
przez sen tam wchodzę zapach starego dymu
przez nagły skurcz wspomnienia
lej pamięci wsiąka
w zapadlisko wypukłe