Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

monon

Użytkownicy
  • Postów

    29
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monon

  1. Stara panna pod blokami Siedzę na ławce. Moje życie już stracone. Oddycham, ale czy naprawdę oddycham? Wpatruje się w zniszczone gmachy. Ich żywoty już zakończone. Stoją, ale czy naprawdę stoją? Wstaję, choć wciąż leżę. Moja dusza uleciała ku górze. Istnieję, ale czy naprawdę istniała? Wesoły piesek w parku za Blokiem A Hau! Hau! Hau! (Hurra, hurra! Ale tutaj dobrze się biega!) Hau? Hau! Hau! (Chwilka, coś wyczuwam? Czy to? TAK, TAK!) Hau, hau, hau. (Hej, moja właścicielko.) Hau, hau? (Co tak blado wyglądasz?) Hau! (Chodź, podaruję ci część mojej wesołości!) Hau, hau! (Nie zapomnij o przeszłości!) Hau. (Twój kochany staruszek wyruszył w podróż. Kazał mi to dać, proszę.) Ojej, Tęczuniu. Dziękuję. Pamiętasz jak ci mówiłam, że podziwiam twoje piękne serduszko? Powiem to znowu i nigdy nie skończę. Napiszę mój list do mojego męża. Pożegnam go tak jak powinnam to zrobić. Odwdzięczę się za tą różyczkę z okazji naszej ostatniej rocznicy. Razem. Miłość wywietrzała Nazywam się pani Nóż. Mieszkałam z moim partnerem. Czy go kochałam? Może. Może nie. Może tak. Sama nie wiem. Minęło wiele lat od kiedy opuściłam ten świat. Jak widać, mam się dobrze. Nie do końca. Moje serce równa się dziura. Nazywałam się kochanka Nóż. Mieszkałam z moim katem. Nie kochałam go, lecz trwałam przy nim. Przyjaciele z betonu Jak się trzymacie? Nie spodziewałam się ciebie tutaj bloku A. Widzę, że każdy z nas tutaj jest. Blok A, B, D. Nie udało się nam odpowiednio pożegnać, co? Racja, bloczku D. Nie słodź tak jej, bloku B. Nie przesadzaj, no! Pozwól mi się nacieszyć, że was widzę! Co ja pocznę? Błagam cię, książko! Otwórz swoje strony. Opowiedz mi skryte historyjki. Chcę odkryć wydarzenia bloków. Usiądź wygodnie, staruchu. Zasłona tragedii zapadła nad nimi. Nasz świat się skończył. Cała fala nas zalała. Skutki za nami drążą jak wściekłe psy. Niewiele z nas się pogodziło z śmiercią naszą i ich. Co o zdarzeniach przed falą? Ja nic tam nie wiem. Zapytaj się kosza na śmieci. Do niego to każdy chodził na ploty. On tam wszystko wie. Przynajmniej się na coś więcej przyda. Dziękuję ci, książko. Miłego dnia! Pod kontenerem Co ja tu robię? Żenada. Żałość. Co ja tu robię? Witaj, biedny domowy. Mogę ci zająć chwilę? A co ja jestem? Spadaj mi stąd. Zasłaniasz mi widok na śmietnik! Przepraszam. Pan kosz, prawda? Mieszkał pan na ulicy… Tylko nie to! Nie chcę tego przeżywać ponownie. Nie wykorzystasz mnie nędzniku. Mam tego dość. Wiele lat minęło. Mam tego dość. Ja jestem czymś więcej niż K-O-S-Z-E-M. Mam tego D-O-Ś-Ć. D-O-Ś-Ć. DOŚĆ. DOŚĆ. DOŚĆ! Słodki napój Motyle w ustach. Cukier w brzuchu. Mózg krąży wokół lodów dziwactwa. Jestem zadowolona z tego jaka jestem. Staruszku, weź się napij. Chodź, chodź tutaj. Napij się, napij się mnie. Jeden łyk i bum! Koszyczku, Dla innych jestem słodka. Dla ciebie będę najlepsza. Ostatni bal tornado Tornado. Koniec. Tornado. Początek nowego końca. Minęło więcej lat. Nikt nie pamięta. Lecz oni pamiętają. Ich całą historię bloków. Może nie są z niej dumni. Ale nie pozwolą, aby została przez nich zapomniana. Tornado. Zatańczmy ostatni (kolejny) raz.
  2. Och, nie jestem w stanie pojąć jak to się dzieje. Wchodzę do mego miejsca, czuję obecność ale nie widzę nikogo. Słyszę jak przemawia, lecz nie wiem kto to. Babki z wioski mówią, że ja widząca. Lecz profesorowie, że ja niewidoma. Macam każdy kąt, nie czuje nic. Pytam ludzi, zadaje coraz więcej pytań. Ta obecność w mym domu nie istnieje, ale ja ją czuję. Ten głos... jakby kobiecy lecz przemawia jakby był mężczyzną. Moja matka, chce mnie wysłać do księdza od duchów złych. Ojciec chce mnie odesłać, bo ja szalona. Ja nie szalona. Ja po prostu czuję inaczej. Notka od autora: Wiersz brał udział i zajął 2. miejsce w ogólnopolskim konkursie "Poetyckie jaskółki" ♥️
  3. Biel rozrosła się po kartce. Nie wie gdzie podróżuje. Stoi w miejscu. Pragnie się wyrwać. Nie może. Nie wie dlaczego. Lecz nie pyta. Nie chce pytać. Nie chce wiedzieć. Biała minuta minęła.
  4. Każdy mi mówi (co?) Każdy mi przekazuje (co?) Każdy mnie ciągnie (gdzie?) Każdy mnie prowadzi (gdzie?) Każdy mnie chce (po co? Każdy mnie pragnie (po co? Każdy mnie... Minutka. Moja wstążka nierówna. Proszę ją poprawić. Dziękuję. Każdy mnie ( Każdy mn. Każ. K. ... Ja mówię coś? Ja prowadzę kogoś? Ja chcę czegoś? Ja pragnę kogoś? Sekundkę! Spódnica ubrudzona. Dziwna i brązowa maź. Proszę ją wyprać. Przynieście mi nową. Chwilka! Sama ją sobie przyniosę. Będzie wtedy idealna. Ja. Ja chcę ją. Dajcie mi ją! Ja mówię to! Ja prowadzę siebie! Ja chcę tą spódnicę! Ja pragnę lusterka samej siebie!
  5. Dziura! Serek! Klatka! Stereotypowe! Obrażam się! Mhm! Taka nie jestem. Czemu uważasz mnie za głupiutką? Jak mnie wykorzystujecie do eksperymentów? Właśnie! Pytam się! Ty, człowieku. Test numer jeden. Sprawdzian numer dwa. Badanie numer trzy. Tak w koło… Koło. Koło! Proszę pański człowieku. Kiedy ja mogę zaprzestać? Chciałabym sobie wyjść. A wiedziałeś, że kocham kwiatki? A wiedziałaś, że lubię to i to? A wiedzieliście, że ja to mysz? Żywe zwierzę, a co? Tak jak ty. A no widzisz. Pozwól mi harcować. Więc ty harcować będziesz mógł. I to po całym świecie.
  6. Nowy dzień. Stary dzień. Spotkali się nad ranem. Rozmawiali do nocy. Gwiazdy na niebie. Jasne chmury na ziemi. Kwiaty rozciągają się po całej skroni świata. Drzewa rozrastają się ku górze. Czas zatrzymał się. Nadszedł moment, aby wstrzymać oddech. Jaki byłeś wczoraj? Jaka będziesz jutro? A jaki ty jesteś dzisiaj?
  7. Złote wisiorki na jabłoni. Świecące świetliki wokół nich. Spoczywają na gałązce. Panuje wszelaki zen ich duszy. Młoda, najświętsza panienka zbliża się do złocistej jabłoni. Jest pogrążona w umyśle. Spogląda w dół. Przed nią otwiera się szeroki szereg świateł. Migają jak słodycz cytryny. Widok tego obrazu zapiera jej dech w piersiach. Chciałaby tam zejść. Przytulić tych ludzi. Ucałować ich i zabrać ich smutki. Uklęknęła przy złotym drzewie. Złożyła dłonie jak do modlitwy i rzekła: "Nie smućcie się dzieci. Wybaczcie sobie." Wtedy uroniła jedną łzę.
  8. @alex121 Odnosi się to do strachu przed karą, która mogłaby na wierzących czekać. Są świadomi swojej "maleńkości" w obliczu potęgi na jaką mierzą ich Boginię. Więc można byłoby to rozczytywać na oba sposoby, zarówno oddzielnie jak też złącznie. To już zależy od interpretacji czytelnika, co uważam za prawdziwe piękno liryki.
  9. Składamy tobie nasze modły. Składamy tobie nasze ofiary. Składamy tobie nasze życia. Składamy tobie nasze bycia. Oddamy tobie wszystko. Oddamy tobie skłony, pieśnio. Oddamy tobie nasze historie. Oddamy tobie nasze melodie. Nie skarć nas, nasza Bogini. Jesteś dla nas wszystkim. My, tylko pyłek po twoich dzieciach. My, tylko zasługujemy na twój pocałunek. My, tylko nie zasługujemy na twoją wieczną miłość. My, tylko jesteśmy przepełnieni żałością. My, tylko przepraszamy o przepełnienie twojego ciała złością.
  10. Usłysz mój śpiew. Płyń z nim jak z potokiem. Podążaj z nim w głąb swojego serca. Złącz palce ze sobą. Złóż całun na swym ciele. Moje dłonie wokół ciebie. Wprowadzają w szał. Nic trudnego. Taka moja rola. Pozwól mi na zostanie twoją syreną. Twe oczy wyrysowały dziurę. Są pełne, ale mroczne jak piekło. Otwórz swój umysł. Jeśli nie tego nie zrobisz. Moje pazury same to zrobią. Wtedy nie będzie odwrotu.
  11. Zawsze moje myśli fantastyczne. Ciągnęło mnie do magii światów. Lecz zacząłem czytać pełnych wrażeń i uczuć. Pochłonęło mnie to w całości. Wręcz pożarło jak zgłodniały lew. Więc zacząłem pisać o miłości. W taki sposób złączyłem pierwsze nitki. Być może to moje nowe ja? Może to moje przeznaczenie? Niepewność, to moje drugie imię w tym znaczeniu. Lecz nie szkodzi nie spróbować napisać romansidło.
  12. Gdzie znajduje się koniec żywoleja? Wpadam coraz głębiej. Czerwona skóra na moim cioleju. Nie mam pojęcia, gdzie głębić dalej? Jaki kierunek mam obrać? Żółć na skórze wyrosła mi jak zielona trawa na łące. Kwiaty tańczą i mnie podkręcają. Nie mam pojęcia. Czy ja marzę? Może. Skok w głęboki olej powinien mi pomóc. Sen, a raczej koszmar zniknie na zawsze. *żywolej = żywot *Ciolej = ciało
  13. Szczęśliwy jestem. Zostaje debiutantem lokalnym. Przyjęli. Czuję się szczęśliwy. Odpowiedziałem. Akceptacja poprawy. Autorstwo to moja radość. Wiersz napisany z okazji uzyskania możliwości debiutu, który już nadchodzi. Moja książka, która była pisana pod dzieci i wczesną młodzież zostanie wydrukowana i wydana przez dom kultury! Jest to mój wielki krok, prawda? Mały krok dla czytelników, ogromniasty krok dla mnie :D
  14. Babcinka kręci swoje kokosowe ciasteczko. Sieje swoje sieczko. Tańczy wesoło. Malinki ze sobą skaczą wokoło. Wraz nią hulają wszędzie jak mogą. Nogą kopają jak tylko mogą. Robią rozróbę razem. Kilka razy hop hop hop kowadłem. Wszystko się rozwaliło, ale wciąż trwa babcina malina.
  15. Pauczaszkolina. Paukościolina. Paućwiczeniolina. Paurehelina. Paubilitacjalina. Ale zawsze pauradosnolina! Chwytać rączkę kolczastą! Oczy rozszerzają się na widok tego! Wszelka okropność, pełna ludzka starych nienawiść do tego. Miejscowa legenda. Legenda nad legendami!
  16. monon

    Kawiarnia

    Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni. Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy. – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem. – Kochanie, ale on jest – urwał. – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my? Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie. – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki. – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku. – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne. – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie. – Jasne. – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle. Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania. – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam. – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon? Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć. – Niestety, ale nie. – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później. – A twój brat ma takie bujne, czarne loki? – Tak! – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało? – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie. – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany. Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa. – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku. – Jestem Caroline.
  17. Twój smak słodszy. Staje się bledszy. Czuję truskaweczkę. Staje się słodziuteńka. Twoja miodeczka. Pociągasz mnie jak lineczkę.
  18. @Charismafilos Nie byłem pewny czy warto będzie to kontynuować, więc wstawiłem żeby zobaczyć reakcje innych na ten tekst. Zakładam po twojej reakcji, że jednak może powinieniem poświęcić temu więcej uwagi.
  19. 1 Wróciła do domu około dwudziestej drugiej. Była wykończona. Zrzuciła z siebie przemoknięty płaszcz, odkładając go na wieszak. Schowała parasol do kosza. Zniknęła za drzwiami sypialni, unikając tym rozmowy ze swoją młodszą siostrą, Florencją. Objęła i przycisnęła do twarzy poduszkę. Wypuściła z siebie powietrze. Wpatrywała się w zdjęcie, oprawione w ramkę, wykonane z jasnego dębu. Fotografia przedstawiała Anna jako dziecko, stojącą obok mężczyzny w podeszłym wieku. Ania uciekła spojrzeniem w poduszkę. Przez godzinę próbowała zasnąć. W końcu się jej udało. Poczuła ulgę. Przez jej ciało przepłynęło hormony szczęścia. Nastąpił kolejny dzień. Promienia rozświetliły twarz kobiety. Zrzuciła kołdrę z siebie. Upadła kawałkiem na podłogę. Poczuła delikatne zimno po swoich nogach. Odwróciła się i spojrzała na samą siebie w lustrze. Poczuła dziwne obrzydzenie. Niejasne i niepewne. Nie rozumiała dlaczego tak wyglądała. Wreszcie doznała olśnienia. Znalazła się w śnie, lecz nie swoim. Piknęła się małą igłą, która często wykorzystywała do szycia ran, które zgarniała podczas zabaw z jej siostrą.
  20. Zjawiłam się raz. To prawda. Nie pamiętasz mnie. Umarłam. Przebita włócznią. Dlaczegóż ja otrzymałam tak okrutną śmierć? Ja tylko byłam nic nie znaczącą postacią w tym dziele. Dlaczego umarłam? W takim razie… Byłam kimś ważnym? Dlaczego zostałam wybrana? W takim razie. Byłam kimś ważnym. Autor mnie wybrał. Nawet tacy jak ja. Mamy rolę.
  21. Gdzie idziesz? Gdzie idziemy? Gdzie podróżujesz? Gdzie podróżujemy? Skąd jesteś? Skąd jesteśmy? Skąd pochodzisz? Skąd pochodzimy? Bezsens? Bezsens.
  22. „Miotła” Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła. Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co? Wybacz, ale idę sprzątać. „Widelec” Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam. Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje. Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki. „Łyżka” Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę. Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło. Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę. „Radio” Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie. Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi. Wybacz, ale moja ukochana woła. „Nóż” Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa. Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego. Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad. „Talerz” Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio. Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas. Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki. „Telefon” Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz? Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania. Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela. „Książka” Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami. A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami. Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić. „Powietrze w bloku” Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie. Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest. Wybacz, ale wracam do obowiązków. „Blok A” Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię. Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia. Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać. „Stół” Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej. Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża. Dziękuję, że jesteś. „Krzesło” Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej. Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już. Dziękuję, że jesteś. „Poduszka” Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem. Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się. Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas. „Blok B” Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem. Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem. Dziękuję ci Bloku A. „Blok D” A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta. Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem. Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy. Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie. „Stare mieszkanie i kotek” Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek. Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość. Dziękujemy za siebie. „Kosz na śmieci” Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami. Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili. Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.
  23. @marzipan Ja chciałbym tylko dodać, że „Dziewczyna z Zaświatów” jest ostatnią częścią mojego tzw. mini cyklu. Mam w planach umieścić je razem w jednym poście, ale to jedynie dodatkowa informacja. Kolejność cyklu: 1. Dziewczyna z jeziora 2. Dziewczyna w lesie 3. Dziewczyna z Zaświatów Więc jak nie czytałeś/łaś pozostałych, to polecam :) PS. Dziękuję za taką analizę ♥️
  24. Ogarnęła mnie nagła chęć. Nie panowałam nad sobą. Zeszłam na ziemię. Ogarnęła mnie boska siła. Opuściłam głębokie wody. Przekroczyłam leśne krzewy. Pamięć niech mnie prowadzi do Wielkiego Niedźwiedzia. Śpi. Chucha i bucha. Obok niego leży Niedźwiedzica. Na dole śpią maleństwa. Łzy mi poleciały, gdy ich ujrzałam. Nie powinnam czuć. Jestem dziewczyną z jeziora i lasu. Jestem martwa. Jestem nieogarniętą niespełnioną zemstą. Nie chcę dopadać nieprzytomnej zwierzyny. Wystarczy mi fakt, że będzie cierpiał wszelkie bóle. Jak odnajdzie się tam, gdzie trafi. Miód na moje serce. Zaśpiewam wam nutę. Wsłuchajcie się w nią małe dzieci. Posłuchajcie szum jeziora. Wsłuchajcie się w powiew lasu. To ja i mój koniec drogi.
  25. Słuchaj mojej historii. Zaczepili mnie o siódmej rano. Zaprosili mnie na ognisko nad jeziorem. Wśród nich był on. Mój diament. Mój najdroższy. Chciałabym być znowu żywa. Kochałam go ponad życie. Pragnęłam, aby podarował mi miłość swą. Dlatego tam poszłam. Uciekłam z domu. Chwila i nieżywa. Nie zjawili się. Nie byłam sama. Groźny i duży niedźwiedź. Ludzki taki. Otyły i śliniący się. Mówił do mnie różne rzeczy. Odebrał mi wszystko. Nie zdążyłam. Potknęłam się. Kamień w twarz. Padłam. Lepiej dopaść nieprzytomną zwierzynę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...