Wczoraj obudziłem się przy twoim ciele, dziś budzę się sam.
Wieczory są chłodne, poranki szare.
Pokój pusty a ja sam.
Betonowe ściany zimne, cisza hałaśliwa.
Kołatanie serca niepokojące a wspomnienia o tobie raniące.
Nasze marzenia za chmurami za górami i za lasami, ale daj choć jedno słowo a przejdę to choćby sam.
Dotyk twojej dłoni i spojrzenie pełne nadziei, jest jak wiatr w żagle,
napędza i nie pozwala mi stać.