-
Postów
16 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Intersubiektywny
-
Niebo rozbłysło światłem słońc wszystkich światłem liści wiosennych i pierwiastków chłodem Wtenczas odbyły się sprzeciwu czystki Ulice zapełnione dobroci odorem Te dzieci co bez godności wydane zostawiły jedynie dłonie ucałowane słonymi łzami Nagle znikąd Szkarłat ławkę oblekł Sycząc i skomląc,bez przerwy,na raz Nikt na nią nie spojrzał,nie podszedł A ogień Szkarłatu już prawie zgasł już dycha już skwierczy już gorąc go zmywa Zostały już prawie same kości A On tylko szepnął:Wolności...
-
Gdy wyrwą nas z uścisku dusz Pamiętaj... Te czarne noce i dnie Gdyś myślała,że w śnie Odejdziesz,bez śladu Tę chwilę,gdy zalało gwieździstym światłem A tyś do ziemi kładłaś się raptem Tą rękę silną na ramieniu Co pochwyciła byś w cieniu Nie spoczęła na wieki Ten czas gdy było "mogę" Gdy było "chcę" Ten moment,gdy dzień był dniem A noc,tylko przyćmionym słońcem Tylko,anomalią kuli gorejącej Gdy serce przy sercu jednym rytmem biło A Życie mieczy stalowych nie ostrzyło Na szyję człowieczeństwa Dziś,gdy czasy tak niepewne Pamiętaj...
-
5
-
Pierw byłem cieniem,odbiciem innego Wtedy nie miałem jeszcze wartościowania swego W złudnym świecie Luster Z czasem uświadamiać sobie zacząłem Ze tam z drugiej strony to nie jest Eden W złudnym świecie Luster Wstręt i żal na twarzy malował Jest zbyt...,jest za... wołał W złudnym świecie Luster Gdy życie chylić się do zachodu zaczęło Zrozumiałem,że Lustro to Devon W złudnym świecie Luster W ostatnim akcie na siebie spojrzałem I przelanych łez pożałowałem W zgubnym świecie Luster
-
Czarne ślepia przyszpilają mój wzrok Blada twarz z siwym włosem Na twarzy maluje starości szok Kręgosłup wygiętym kłosem Kryształu tafla zmęczone ciało przedstawia Patrzę,krzyczę ,lecz Cień nie przemawia Niemy krzyk,bez głosu ruch Z oddali słychać stłumiony szum A w lustrze skulona Śmierć Tak,tak... to ja..
-
1
-
Ludobójstwo masowe? Wysokie podatki? Nierówności klasowe? Na tyranię znaczące zadatki? To wszystko naturalne klęski przecie To wszystko bez wątpienia wyolbrzymienie To wszystko wina Ich,nie wiecie? To wszystko nie powinno targać wasze sumienie Ten głód z zamierzchłych lat Ta wojna z bezsensownych strat I wreszcie,cała ta niesprawiedliwość To ich do śmierci nieposkromiona miłość Oni bowiem diabły z rogami Oni bowiem Prawdy wrogami A Prawda względnością się stała A nauka jej kształtowania ni duża,ni mała Każda katastrofa może stać się wypadkiem A każdy triumf osiągnięciem nie przypadkiem.
-
1
-
Kamień pod kamieniem pną się do góry Bez końca wypiętrzając się w Niedostatku Mury Po lewej cień Drzewa Straty Owoce Żałoby uginają gałęzie Gałęzie co bolesne są niczym baty Ich zawiści woń znajdzie Cię wszędzie Nagle zza ramienia niczym ludzi duchy Wychodzą kochankowie bez cienia skruchy Płaczem tam jest ptaków śpiew Szept wiatru zmienił się w ognisty gniew Już nie mogę...nie mogę dalej Już spoczywam pod ziemią Już..już... nie mogę śmialej Już w oczach korale śmierci się mienią Już .. już nogi przyciąga ziemia Oddech... on w krew się już przyodziewa Tam,tam wysoko! Widzę zbawienia chmurę W mojej tułaczce na Rozpaczy Górę
-
Niechże nie uczą mię,gdzie ma ojczyzna, Bo pola,sioła,okopy I krew,i ciało,i ta jego blizna To ślad-lub-stopy Cyprian Kamil Norwid Po licznych samobójstwach żołnierzy-Rok 1830 ks.Konstanty: Rozstąpcie się na strony,żołnierze. Swe ciała pełne niedoli. Uzdrówcie je dzięki wierze. Dzięki mej dobrej woli. Braterska krew przelana. Już tylko został ich kurz. Niech moja łaska wam dana Przepędzi goryczy mórz Jam ojcem wam,rany leczę niczym morfina przegonię ból. To ja sprawuję nad wami pieczę. Taki rozkład jest ról Oficer : Ty,książę,co niczym sęp żerujesz na ziemiach spalonych. Gdy lud w rozpaczy pogrążony, Ty szarpiesz nadzieję jak ptak mięsa płaty, Ty starasz się oblec to w niewinności szaty. Podajesz się za ojca?Ojca czego? Ojca bólu niepotrzebnego? Sępie szkaradny,wróćże do gniazda swego! Wróćże do miasta ojczyźnianego! ks.Konstanty: Igrasz z ogniem ,oficerze. Prawdy nie widzi twój wzrok. Wartości w które tak wierzę. Dla ciebie są niczym mrok. Oślepłeś,ratunku dla ciebie nie ma! Dobrze już widzę czego Ci trzeba. Zabrać człowieka,straże! Chciałeś dobroci,ją ci ukażę! (Konstanty wychodzi wraz ze strażnikami i oficerem) Żołnierz: Dość nam poniżania, Dość podłego traktowania, Dość ludzi straconych, Dość krzywd nieosądzonych. Niech serca zabiją nam w rytm wspólny W rytm nadziei pełnej tęsknoty. Za światem lepszym niż ten okrutny. Za światem bez tej ciemnoty. Rozrachunku czas wybił. Sprawiedliwości! Żołnierze: Sprawiedliwości!
-
Tik złote pasmo przecina mrok Tak Tętno miasta przyciąga wzrok Tik autobus przed siebie mknie Tak Praca i dom to całe me dnie I tak bez przerwy zegara tykanie I ciągłe na oślep nowości szukanie A zegar bez końca: Tik,Tak...
-
Pierwsze: Zdobądź lud
Intersubiektywny opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Walka,walka,walka ponad wszystko To mój wykona lud Lud zastraszony niedawną czystką Lud klęczący już u śmierci wrót Ten sam przez Świat wzgardzony Ich serca pompują urazów krew Ten co w podłych czasach narodzony Z Ich gardeł tylko lament i śpiew Daj im nadzieję,na życie odpowiedź Poczekaj chwilę, usłyszysz krwi spowiedź Niech Prawda Kłamstwem się stanie Powtórzoną tysięcznymi głosy Tak nastąpi Goryczy przelanie Udało się?Właśnie budujesz dyktatury mosty-
1
-
Za eksperyment nieudany nie przeprosili, H.M Na dobry ton się nie silili, H.M Tyś w pacjenta zamienił się z człowieka H.M Eksperyment za Eksperymentem to było Twe życie, H.M Każdego interes to było wyników wyrycie, H.M Gdyś ty się stał przełomem, H.M Nikt nie podziękował za Dobry Omen, H.M I zmarłeś w lekarskim pokoju Choć od dawna byłeś w grobowym nastroju ~ku pamięci Henry'ego Gustava Molaison'a
-
2
-
O powstaniu Narodów drogą wyboru naturalnego
Intersubiektywny opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Najpierw była woda,później był ogień A z ciemności wyłaniał już się ludzki płomień Gdy wieki minęły,a wszystko przykryte skałą Człowiek stawił Granicę Ni to wielką,ni to małą Niedużo później zapalił języków świecę Lud ludzki podzielił się na Nacje Galowie, Ślężanie,Germanie A pośród nich Polanie Wszyscy chcieli postawić na swoją rację Więc Walk nie było końca Pod chmurą deszczową i w pełni słońca Tak Państwa się uformowały I dzisiejszym Narodom zaczątek dały -
Mówią,że dojrzewa się z wiekiem. Lecz czy ktoś uczy jak zostać dobrym człowiekiem? Jak koło sosnowego lasku nie zdeptać żmij o brzasku? Jak żyć dobrze pośród innych? Jak nie skazywać niewinnych? Jak podać Pomocy Rękę? Jak nie spaść w Czarną Wnękę? I wreszcie jak żyć w myśl Carpe Diem Cieszyć i tworzyć Dzień w Dzień? Kto to wszystko powie? Czy to musi być podstarzałe przysłowie?
-
Jestem obolała już nie patrz na mnie Moja wydajność spoczywa na dnie Spotkanie z lekarzem działa jak efekt placebo Lecz nadal dla mnie jest to Wielki Devon Na spacer? Na łyżwy? Na rolki? Nadal spoczywam w moim dnie Niedolki I pamiętaj na przyszłość by maku nie zasiewać Bo wtedy nie będzie nikogo aby go pozbierać
-
Tak zwane uzależnienie
Intersubiektywny opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Na zielonej łące skaczą dwa Zające. SZAST,PRAST,ŁUP,BRZDĘK Myślałem,że nic nie zrobi Im ten dźwięk. Myślałem,że mają po Siedem Żyć. I nie trzeba Ich myć -
DING,DONG,DING,DONG Słyszysz ten rytmiczny ton? To Krwawą Niedzielę wybija dzwon w oddali słychać sąsiadki krzyk przychodzi oprawca(Powstaniec) i PSTRYK!!!! Skręcony kark CHRZĘST,CHRZĘST,CHRZĘST kamień o kamień uderza SZUR,SZUR,SZUR czy to oprawca(Powstaniec) w tą stronę zmierza? TRZASK,ŁUP,BRZDĘK Już widzę cień jego i… Ile nienawiści,tyle rozpaczy Jakby ktoś cały świat przeinaczył Jak Rana tyle razy otwarta Licznymi linami prawie nie zwarta A linie to niezrozumienie,to licznych zemst pragnienie? Więc co się liczy zapytasz zatem Liczą się Fałdy na tejże Ranie Fałdy to ludzie Ich historia cała Co na zawsze z nami pozostanie…