Muszla rozwarta.
Piana się piętrzy, wylewa.
Albatrosy krążą nad głową
A łabędzie opływają.
Jej narodziny.
Zefir ją doprowadza do brzegu.
Dmucha, a wiatr huczy w uszach.
Rozwiewa boskie włosy.
Pierś odkryta.
Marznie na plaży.
Pora roku się zmienia
Z lata, dziwnie na wiosnę.
Hora okrywa Wenus ramiona.
Chowa przed światem muszlę.
A młoda krew wrze.
Rozsiewa miłość i potencję.
Odważnie piersi pręży.
Burzy spokój Posejdona.
Uważaj Wenus na słowa!
Nim odetną ci ręce.