I choć ulice wąskie
straszą czasem jadem,
choć wśród zgorszenia
żądzy wodospadem
rozdziela się brud,
szaleństwo ulicy,
wokoło nędznicy i rozpustnicy
i ludzie dzicy,
choć z okna ktoś krzyczy,
w piwnicy ktoś ryczy,
zza rogu ktoś syczy,
ktoś tobie źle życzy,
znikają sceptycy i szerzy się mistycyzm
i choć przecznicę od tej przecznicy
dzielą kierownicy, łóżko ladacznicy,
skupy alkoholu i maratończycy,
tu dzieje się wszystko,
to tylko się liczy.