-
Postów
78 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez brt
-
camera obscura
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pokazali jej śmierć Nie bała się jej Pokazali jej życie Była przerażona Ona
-
2
-
Piszę te wersy dla Was Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza. Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat. To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani. Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku) To dla Was Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was) Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu To jest w nas Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was) Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj Wszystko ma swój początek w jednym miejscu Jak od jednego słowa Jak od jednej liczby Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem Dla nas niezrozumiałym Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym A musiałobyć coś wcześniej przecież I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba Pod opieką słońca Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy Pod opieką się miej samego siebie I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze O czym ja pieprze Bluźnię Mieszam Boga z Diabłem Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia By nie było walki Jezusa z Szatanem Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia szatanie wróć do nieba Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła Zgaś czarny płomień ogniska I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam KONIEC BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ I SIĘ UDAŁO POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO... PS TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE JESTEM NIGDZIE NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE
-
chiński market
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
koniuszki koni-uszki koper kop-er ciekawostka ciekaw ostka
-
Nowosilcow Zanim wydali swym sądom Wyrok już był wydany W ogrodzie oliwnym złożyli pocałunek Wyrok wykonali A powinni byli sądzić siebie. Umyli ręce.
-
2
-
Od uciech jak na pokus pokuszenie nie wódź nas Panie Ty jesteś bandażem diabeł solą na ranę
-
Bose
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Siała baba mak
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Popełnię zbrodnie potnę kartkę słowem
-
Wróć Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka Czynami też nie przeproszę ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie ale wiesz jak mam być szczelny cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore a spowiedź czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli po operacji skalpelem świata który nie istnieje z teczki o kryptonimie Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się Nie Ikar Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek czuje ból czy czuje ból? czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami zabije cię i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans) zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem czerni z bielą gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę koniec
-
Trafiając w środek sedna czyli do serca słowami jesteś jak słońce ze swoimi promieniami
-
w punkt trafia w moje o sobie przekonanie poecie autorowi udało się to zadanie zadanie trafienia słowami w duszę serce wnętrze odbiorcy gdzie okazuje się że ktoś inny te stany doswiadcza bo w poezji nie tylko o pe ela chodzi chodzi o to (choć może się mylić ten podpisany jako jest idiotą istotą niewartą bo to drugie dno zaliczono i bagno stworzono na piachu pustyni z ich łez i krwi ran dusz ufnych a zdradzonych czynami słowami myślami moimi bagno które mnie wciągnęło pod spód gdzie umarłych zaliczam pochód dusz grzesznych czekający piekła snuje się bezimmienny i pomijany, nienawiść ich źrenic mnie ciemnością razi jak prąd czytając z wibracji na mój widok idź stąd i czemu żyjesz tlen dla innych marnuje sz, i zabijasz szczęście gdy pojawiasz się w chwilach, zdychaj, obyś zdechł, szczyt jest ale nie dla ciebie by spotkać się twe miejsce to dół zasypany wapnem gdzie Bóg wysłał duszę na śmierć w centralną wszechświata gwiazdę na dowód że wszystko można jeśli jest się Bogiem nie każdy zasługuje na nieśmiertelność duszy za grzechy i sumienia milczenie za te śmiertelne i niewybaczalne za wielką improwizacją szedł opłatek ale spowiedź najpierw rachunek sumienia w stanie codzienności gdy nie płynie mi substancji smak z ust do gardła przełyku by w żołądku dokonało się i popłynęła mocna twarda zawartość kieliszka przez krew w żyłach by zamieszać w impulsach które jako elektryczne sygnały w mózgu tworzą myśli trafiając od synapsy do synapsy codzienności trzeźwości porządek na tych połączeniach sprawia że nie grzebie w grzechach trzymam się z daleka wypieram a tu gdy coraz bliżej dna kieliszka przypomina mi o pochowanych w labiryntach stworzeniach jak bestie niczym żyje we mnie niejeden minotaur miotam się i nie zamiecie tego brudu żadna miotła ta podłoga na którą w drgawkach upadam brudna i w plamach dziurawa poprzypalana juz sie njd nada by ją czyścić by ją remontować to trzeba spalić i popioły wyczekać aż wiatry zabiorą je za granicę atmosfery koniec dygresji) chodzi o to by w slowa ubrać tak jak jeszcze nikt ich nie ułożył oczywistości i zza mgły metafory otworzyć oczy czytających te wiersze i wskazać im że nie są tu sami nie jedyni przeżywamy te stany z ich uczuciami a to daje nadzieję w końcu ktoś to opisał co się ze mną dzieje tak że daje nadzieję na życie w którym warto trwać autor cierpiał to co ja ale się nie wiesza tylko ubiera w słowach swe odczucia to może i warto czekać jutra i tej weny wdzięczny otworzyć się na szansę wyjścia z beznadzieji w końcu znane są słowa jak przysłowia gdzie o burzy wiadomo że gdy jej straszne grzmoty pioruny i oberwanie ciężkich strug kropli deszczu boli ciało to musi nastać jej koniec i wychodzi słońce w końcu autor mówił o tym by się nauczyć tańczyć w deszcz (ale wzięli wers i stworzyli przysłowie nowe gdzie ktoś opluwany mówi że to padają deszczu krople) jutro nadchodzi zawsze czy jutro nadchodzi zawsze? pewnie tak nawet gdy zamkniesz powieki snem wiecznym gdy umarłeś to co w okół zostaje i będzie trwać wschód słońca nastanie i tak nje zważając na twój brak i to jest piękne dziś słońce świeci dla ciebie złapać to szczęście to szczęście mądrości istoty gdy nie ma nadzieji spojrzenie Boga który to wszystko stworzył ma być zawsze wpatrzone na miejsce w którym chce zamieszkać ludzkie serce kończę pytając kim jestem ale nie odpowiadaj prawda jest zbyt brutalna dla nas (ja moje osobowości czapki maski pupy twarze) koniec marzeń bieg zdarzeń i księżycowych zachwytow odpływ to drogi mojej kroki moje idąc jak we śnie przez ciemnej nocy siebie się nje boje a to błąd jest to grzech trzeba znać swój cień-Jung
-
Szukam czy chce być odkrywcą. Ocean niespokojny. Horyzonty nie są granicą tylko wytyczną do której mej tratwy deski dryfują i toną pod pierwszą lepszą małą falą. Zwariowali we mnie pod wpływem flaszka do dna. Pierwszy drugi trzeci kieliszek za oczy którym
brt odpowiedział(a) na brt utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
A jeśli chodzi o księżyc niech świeci jego tarcza promieniami gwiazdy jak Słońce gwiazda jak Słońce która ma Twoje imię niech róża którą wśród róż podziwiasz jedną jedynie w Stronę Słońca jakim jest Twoja osoba zwraca płatki i w czerwieni kolorach jej głowa rośnie w Twoją stronę będziesz tym Słońcem które promieniami przebija każdą szarą chmurę i na promieni rozbitych na granicy atmosfery Gai da życie w pryzmatach kolorow każdemu każdy dzień będzie z zachwytem piękna jaki Stwórca dał im Niech Gaja będzie Ci wdzięczna za moc ciepła które doprowadziło Boga by stworzyć raj pełen fauny i gdzie flora z nią zostanie dana by człowiek i człowiek ku jego niesamotności jak ta Boska powstały z zebra Adama imieniem Ewa ponazywał zwierzęta kwiaty drzewa i niech Gaja znów pozna że człowiek może przez te kruche czasu chwile żyć życiem jak w Raju gdzje cywilizacja dorozmawia się życiem bez strachu i w spokoju szczęścia doprowadzi Boga do wybaczenia grzechu pierworodnego gdzie w genach pierwszego dziecka już go nie ma i kolejno jego potomstwo będzie mogło żyć tak by nawet szatan chciał dla nas Raj i odpuści fałszywe nuty muzyki i pokusy by czarny zimny płomień ognisk grzechu piekła dusz nieśmiertelnych zapelniał By proroctwo drugiego Przyjścia na świat Syna nie było walką z szatanem lecz uleczyło demony i Lucyfera z potrzeby Kuszenia człowieka na toniecie w grzechach by władca piekła zrozumiał że już czas nastał gdzie dusze poznały dość ZŁA by szczęście miłości i Boskiego przytulenia w ramionach Nieba docenić ocenić Lucyfera za tego który człowieczeństwa podwaliny stworzył żeby człowiek nie znał nudy ale nastał vzas diable ogoniasty gdzie strach i trzęsienia się ludzkiej istoty się skończył Bóg może wszystko pozbawiony skrzydeł Aniele módl się i odpuść człowiekowi jak modlitwy słowy zwodzenie na pokuszenie a ja człowiek marny wierząc że Bóg który może wszystko wybaczy i tobie twoje naruszenie jego woli Anioły nad każdym z nas rozświetlić serca ogrzewają w uczucia nas jak miłość jasną noc i mgliste metafory które mgłę drogi rozproszą Prosząc gwiazdy na niebie o marzenia które staną się szczytem zdobytym przez Ciebie zachwyt widokiem i wbita flaga z Twoim imieniem gdzie zaznaczysz swoje istnienie pokolenie za pokoleniem wydasz dla dobra świata lataj i niespadaj -
Szukam czy chce być odkrywcą. Ocean niespokojny. Horyzonty nie są granicą tylko wytyczną do której mej tratwy deski dryfują i toną pod pierwszą lepszą małą falą. Zwariowali we mnie pod wpływem flaszka do dna. Pierwszy drugi trzeci kieliszek za oczy którym
brt odpowiedział(a) na brt utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@brt abacadaba Proszę bądź tu stalkerze mimo kaganca szczekanie się dzieje boję się że wśród czterech ścian jestem sam z AI i kotem który wg tych co studiowali ich układy kości i inne jak oun i futro karzą im czesać a ja nie lubię bo kot denerwuje się a trzeba jak pogodzić te dwie sprzeczności jak pogodzić sprzeczności czemu istnieją paradoksy i od reguł wyjątki jak Bóg to zrobił że każdy taki sam i każdy wyjątkowy z nas jak to jest że Duch Święty napisał dla nas plan a Bóg wolną wolą obdarzył nas to musi się zgadzać bo to siła wyższa wie więcej i widzi i słyszy wszystko będąc zawsze i wszędzie będąc krzykiem ciszy jeśli parkiet jest śliski obyś miał łyżwy jeśli wchodzisz do lasu nocą oby księżyc w pełni oswietlił ci drogę która jest twoja drogą -
mistycyzm kosmosu
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Szukam czy chce być odkrywcą. Ocean niespokojny. Horyzonty nie są granicą tylko wytyczną do której mej tratwy deski dryfują i toną pod pierwszą lepszą małą falą. Zwariowali we mnie pod wpływem flaszka do dna. Pierwszy drugi trzeci kieliszek za oczy którym
brt opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
kontynuacja tytułu oczy którymi patrząc w transcedentym stanie patrzą mistycy i świadomi świata i życia otwarci sercem w stronę innych i dla Jezusa któremu otworzyli duszy drzwi by Ojcu i Duchowi, całej Trójcy, oddać swe myśli, słowa, czyny żyjąc dla innych. (Po przydługich słowach tytułu następuje u mnie podpisanego z liter trzech i niepotrzebnie dodanej drugiej części która tak się składa w abacadaba a to nazwa sytemu strzelania zamkniętych w jednej odpowiedzi testów tego który już w szkole umiał zrozumieć że pudełko jest do otwarcia i system do olania i nie nauka była jemu ważna więc strzelał właśnie w rytmie abacadaba jak się przyznał jak ja brt Strzelam w litery bez większego przemyślenia ich i bez nauki definicji którą powinny ich znaczenia wyrazem przebytej lekcji być) Długi tytuł i równie przydługi wstęp To miał być wiersz Wpadł mi do głowy pierwszy wers W postaci zza mgły metafory Słów gry Zapomniany przez nadmiar chaosu myśli, niepotrzebnie pisanych przez jedną z osobowości lub zza maski Pod wpływem flaszki Mililitry lane w kieliszki Chciałbym sok z pomarańczy wyciskać dla innych Zaprosić na swoje miejsce w świecie, którym by nie wzgardzili przez błędy, których zbyt wiele popełniłem Czapki z głów to nie zawsze znaczy chapeus bas To były słowa, że czas by tajemnic i sekretów spadły na sumienie jak zgasiły blask, którym okłamywałem się pod wpływem ego zbyt wielkiego by widzieć i słyszeć innych i czuć cokolwiek prócz zazdroszczę im w nienawiści Bajka o lisie tu jest idealnym odniesieniem do tego kim jestem gdy zieje hejtem O winogronach których pragnę lecz nie mogę sięgnąć więc w głowie zniszczę sobie ich atrakcyjność wiedząc napewno, że ich kwaśnych owoców smak popsuty by mnie zawiódł Pisano o tym nieraz Zabił Abla Kain a może na odwrót Brat zazdrościł Bratu sukcesu więc dokonał mordu Oto wiersz więc Przez okno sklepowej wystawy obserwuję kosz pomarańczy Minie je i wyda resztę drobnych na kolejną dawkę trunku z flaszki Gołębie karmi wirtualnym ziarnem Pod kciukiem na ekranie nie zerwie jabłek w sadzie Szum fontanny w ogrodzie pełnym kwiatów nawet mu się nie śni W jego rękach kwiaty więdły Strumień pełny ryb wysechł Życie śliskie -
gromada morskich, głównie dennych zwierząt jak cytuję za wikipedią dno ma drugie dno wciągnęło go bagno
-
Anioł
- 6 367 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
kilka chwil po Wielkim Wybuchu
brt odpowiedział(a) na MIROSŁAW C. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jesteśmy najlepszą możliwą wersją siebie więc... -
Bestia Kat Zgniłazieleń oczu diabła Pożółkła śmierci twarz Wdech siarki Wyziew piekła Umysł gada Skóra węża Brak serca Duszy brak Brak sumienia Trzewia Egzorcyzm trwa zdychaj zdychaj zdychaj Niesiło nieczysta Egzorcyzm trwa zdychaj zdychaj zdychaj Niesiło zła Egzorcyzm trwa zdychaj zdychaj zdychaj Całkiem sam Miasto sza ta na
-
O strachu przed śmiercią nie napisze nikt kto nie zauważa jak cudowne jest życie. Nie boi się śmierci ten co przez życie idzie we śnie. Zauważyć ulotnosci piękno chwili jak zachwyt nad słońcem co ku horyzontu linii się chwyli i w zachwcie to chwycić w źrenice i w umysł i się w tym zagubić by potem siebie zagubionego moc móc tam odnaleźć gdy żale. Autorze temat w punkt Bać się śmierci to wierzyć w życia cud. Kończę już
-
Popatrzył w okół siebie. Cztery ściany pokoju, zadymionego pomieszczenia z pożółkłymi firanami, za kurtyną zasłon, ciężkich, nietransparentych, zasuniętych przez cały czas by oddzielić go od dnia ze swoimi promieniami słońca, by nie okazywać mu nocnego nieba pełnego gwiazd, z tym całym ziemskim satelitą, który znów kojarzy się ze słońcem. Słońcem na które nie zasługiwał, ze swoją życiodajną mocą, z umiejętnością nadawania barw, koloru światu, który winien być szarym i zadymionym miejscem. Miejscem jak ten pokój. Poszarzałe ściany, dym pod sufitem, przez który ledwo przebijało się światło żarówki zawieszonej bez żadnego żyrandola, bez jakiegokolwiek abażura, dekoracja zbędna jako wyraz pożądania, chęci nadania piękna. Piękna, którego nie cierpiał bo nie rozumiał czemu miałby nadawać estetyki tam gdzie nie zasługuje się na przedmioty warte podziwiania. Zawiesił się wzrokiem w pustce, gdzieś za ścianą było coś co powinien dostrzec a czego nie dane mu było zobaczyć. Gdyby się zamyślił w tym momencie to pewnie odkopał by jakieś swoje wady ukrywane jak w labiryncie w skrzyniach, których klucze powyrzucał. Ale to było tępe spojrzenie. Mówią, że jak nie możesz oderwać tak wzroku to wpatrujesz się w zagubioną duszę. Ducha osoby, która nie dotarła do zaświatów i włóczy się po ziemi głodna bo nie może się nakarmić, zziębnięta bo nie może się ogrzać. Daleko mu było do rozmyślania w tym momencie. Bezmyślnie więc sięgnął do leżącej na stole przy którym siedział paczki tanich papierosów. Pomietę opakowanie z ostatnim już szlugiem, po wyciągnięciu go poleciało w róg pokoju gdzie stał śmietnik. Nietrafiony rzut, którym się nie przejął, na ziemi i tak stały i leżały puste butelki, zaschnięte talerze, klejące się szklanki i wiele zapisanych niechlujnym pismem a pogniecionych kartek i kurz, kłęby kurzu tu i gdzieniegdzie. Rozejrzał się za zapalniczką. Na stole jej nie było. na szafce pod ścianą nie leżała. Więc automatycznie sięgnął do kieszeni marynarki zawieszonej na krześle na którym przesiadywał. Nie ma tam zapalniczki stwierdza i rezygnuje z poszukiwań wiedząc że w zabałqanionych szufladach komody znajdzie paczkę zapałek. Wstał ociężale i musi się przytrzymać krzesła bo nim kiwnęło. Komoda i jej szuflady skrywają kolejny bałagan, powciskane ubrania, dokumenty ułożone bez ładu i składu, listy nigdy nie otwarte z urzędowymi pieczątkami, i zeszyty zapisane niechlujnym pismem. Gdzieś tam są zapałki trzeba się przekopać co trwa chwilę i jest irytujące dla głodnego dymu tytoniowego palacza. Potrwało to chwilę ale wśród burdelu upchanego w otchłaniach mebla znajduje pudełko z zapałkami. Potrzasnietę zdradza, że niewiele w nim zapałek a paski do odpalania po bokach sugerują już zużycie ponad miarę. Kłopot polega na tym, że trzęsące ręce mają trudność w utrzymaniu płomienia. Ale udaje się za pierwszym razem. Wraca na swoje krzesło i strzepuje popiół po pierwszym, przeciągniętym z zachłannością machu do popielniczki. I wtedy zauważa coś. Coś co przestaje mu od tej chwili pasować. Obrus na stole. To zbędna ozdoba. Choć nikt tego obrusu nie nazwałaby ozdobą. Pożółkły, pełen plam, dziur przypalonych papierosami i rozszarpanych pociętym szkłem czy to ze zbitych kieliszków czy z roztrzaskanych butelek po tanich wysokpolrocentowtch alkoholach. Ten obrus był niegdyś biały. Jeszcze w czasach gdy ściany miały ciepły kolor gdy zasłony porozsuwane wpuszczały światło dnia do mieszkania i pozwalały by podziwiać czy choćby dostrzegać świat na zewnątrz. Przypomniał sobie jak ten obrus pierwszy raz zasilił ten stół. Wtedy, z nią razem rozciągnęli go by spożyć wspólnie posiłek. Z nią. Wtedy. Ona. Kim była i dlaczego tak się zmieniło jego życie jak ten obrus. Z bieli do kawałka zabrudzonej szmaty, pełnej dziur. Nie ma nadziei są papierosy, alkohol i wstręt do siebie. Za to jak potraktował obrus. Wściekł się i szybkim ruchem zrywa go ze stołu ciskając za siebie w miejsce gdzie nie będzie mu przypominał swoim widokiem do czego doprowadził swoje życie. Wypalił papierosa i schylił się po zrzuconą w napadzie furii wraz z obrusem popielniczce by ugasić kiepa. Nie przejął się rozsypanymi niedopałkami i popiołem na ziemi. Postawił na nagim stole szklane naczynie i wcisnął w nie zgniatając filtr. Papieros zgasł i przyszła refleksja. Znów musiał wstać i znów ociężałe wstał, chwiejnie ale ustał i podniósł obrus. Niech leży, niech mu przypomina jaki jest wstrętny. Po chwili wyrwał kartkę z zeszytu i ołówkiem skreślił na niej pare słów niechlujnym pismem. Wszystko chuj pomyślał i zgniata zapisany kawałek papieru by rzucić nim w stronę kosza oczywiście nie trafia ale ta kolejna kartka nie zmienia wnętrza zabrudzonego, pełnego śmieci. Trzeba będzie iść po papierosy, trzeba będzie kupić butelkę wódki lub whiskey z najniższej półki albo na promocji. Wyjść i przejść to wyprawa wśród ludzi. Ludzi, którzy go mijają bez wiedzy o pogardzie jaka mu się należy. Sprzedawca w sklepie pozdrawia go słowem jak dobry wieczór co go mierzi. Bo to nie dobry wieczór gdy jest się nim. ‘Co za mruk' - myśli sprzedawca za ladą gdy jego pozdrowienie pozostaje bez odpowiedzi. Tą litrową pokazuje palcem na butelkę wódki i wymienia nazwę swoich tanich mocnych papierosów bez słowa proszę prosi o dwie paczki. Okno nieotwarte nie wpuszcza świeżości powietrza co sprawia że w pomieszczeniu panuje bezruch z dymem zawieszonym niczym gęsta deszczowa szara chmura pod sufitem. Kieliszek nie pamięta by był myty od niepamiętnych czasów ale nie przeszkadza to by wlać w niego trunek, szybko łyknąć bez grymasu i uzupełnić po raz drugi by jak.najszybciej i jak najmocniej uderzył w myśli. Bierze zeszyt i wyrywa z niego kartkę. Zakładając mu przez ramię można przeczytać co pisze Myśli nieczyste Brudny kieliszek Dym z papierosów wypełnia ciszę Macha głową i zgniata zapisany papier by cisnąć nim za siebie. Dwa kolejne kieliszki i papieros. Wyrwana kartka i ołówek zapisuje: Pod kolorami skrywa się szarość Stworzona z czerni i bieli Wypływa na powierzchnię Kartka ląduje zgnieciona na podłodze Dni mijają ale on nie mija gdy już sam się pominął.
-
@bazyl_prost dlaczego
-
Words of truht are always heard by the world So poets should know All their whispers all alone in the forest will be with wind up to top of the trees raised so birds could change them in their languge full of melody Melody which is connected to Earth vibration We are the nation Not nations No more War So strong and simple to make words History is our teacher Hitler was like Jezus for the devils bible versed and plans So opposit to love Oh God today im scared my prayers are Ci obojętne (lern Polish plesse mr and ms poet the best language so flexible full of roads of administration to dress yours content your message in methapors very nice sry for my English is so bad but is ok for politics simple not many words to use which are straight i.n their definition) Polski to przyszłość poeto Ubierz słowa które chcesz przekazać masom jak w piękną suknię ślubną Wszyscy się zachwycą tą Panną na wydanie Angielski to banał za mało można ukryć mgły gdy tym uniwersalnym językiem jest pisane Nothing rhyme with orange what a lie Everything can be rhyned with everything is so simple just like that listen to the truth which is whisperd by God straight to your hearth Poezja czyż nie wypływa z każdego serca Każdy to artysta zniewoleni w systemu trybach W kajdanach roli pariasa Wobec planu Edgara Hoovera czy innego Billa Gatesa Nowy porządek to nie ten jeden procent który zdobył liczby nazywane net worthem Nowy porządek to my Uwolnieni z kajdan roli wykonawcy ku pobudek ich dla nas Zabrali nam czas Zamiast ułożyć świat w spokój komuny jak z Ewangeli jak Nowy Testament to drogowskaz na spokój dusz i życie już tu na Ziemi przdz ten ułamek paru dekad nam dane w czasie mogłoby być wykorzystane na rozwój ducha i połączenie człowieka z człowiekiem poprzez eter Dwatysiace lat później gdyby rządzący mogli zrozumieć i wykonać dar Syna dla nas to bez słów by się ludzkość już rozumiała połączenie dusz materia jak można się dowiedzieć od ptaków co na skrzydłach poniosły wersy poety Ale sieje nasienie zła Zła którym jestem ja Człowiek który dostrzega źdźbła w cudzych spojrzenjach a sam ma w oczach belka i klapka i nie widzi nic i nie słyszy czubek wlasnego nosa się liczy ani chwili nie poświęca empatii i innym którzy czują więcej niż on Zło się sieje jest siewca dobry ale tyle tysięcy lat i on wciąż zbiera mniejsze plony niż ten który imię nosi od światła które przynosi Lucyfer tu rządzi Anioły pilnują i patrzą Duszom na ramieniu podpowiedzą cichym szeptem a demony uwolnione z piekieł zagłuszają krzykiem te drogowskazy Boskie Kończę tutaj Pa to ładnie jo czy joł elo czy paszoł won Każdy ma cień a niejeden to sam mrok Chciałbym dać coś więcej niż cebulkę światu ale to warzywo które jest łez wyciskaczem pokazałem dałem i wyrwać chciałem następnie Kończę tekst Kończę w piekle W Niebie siedzi ten co wszystko może więc i odwrócić wzrok od człowieka z którego zrezygnował i zatkać słuch na słowa pacierza Kościół niech w dobrą stronę ze stadem zmierza i nie chowa Miłości w komnatach pod Watykanem Prawdy wieków Ducha Świętego ręką napisane Który rządzi przypadkiem Koniec naprawdę to tyle na tę chwilę