-
Postów
11 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Olgierd Ciura
-
@andrew no tak, bo nie chcę mieć rozpieprzonego telefonu. i oczywiście, że można.
-
@andrew ja rozumiem, że poezja, że fikcja literacka, ale nie widzę w tej odpowiedzi nic ponad bredzenie
-
@andrew a co mnie kwiat? nie poczeka, czekanie to czynność świadomej istoty. drzewo nie czeka aż zapączkuje, kamień nie czeka aż fale go zaoblą.
-
nie poczeka, czekanie to czynność świadomej istoty. drzewo nie czeka aż zapączkuje, kamień nie czeka aż fale go zaoblą.
-
@andrew "poczuć ciepło zimno" mocne słowa jak na płód, który do dwudziestego któregoś tygodnia nie odczuwa nawet bodźców zewnętrznych.
-
tamtego zmierzchu szum stał się za głośny orkan przywiał z sobą każdy bolesny odgłos który ktoś kiedyś nagrał lub opisał poszepty konających co usypiają były zaledwie tłem dla tych co rozdzierali się nad nimi w rozpaczy widzę w oknie jak drzewa jak bloki uginają się od niemożebnej wichury uginają się od drgań z tych gardeł dziś okno jak ostatni spektakl na Ziemi te poszepty te łkania były w oddali zawieszone pod ciemno pochmurnym niebem gdzieś eksplozje napalmu jak kotły w operze a na podwórku na czarnych zgniłych liściach tańczą plaski ciosów ze stękami boleści oberka wokół ryków zarzynanej świni napór na bębenki był coraz cięższy nie dałem rady dłużej tego słuchać ominąłem plamę czyjejś krwi w przedpokoju zamknąłem mieszkanie rzuciłem klucz za okno zbiegłem klatką do piwnicy i tu już jest lepiej siedzę sobie w zmurszałym kącie przytulnie osaczony koło trutki na szczury szum był z powrotem jak przed orkanem taki do przeżycia tu nie razi nie dusi słońce tu mnie nawet nie przewieje zimą nie ma tu żadnego okna dlatego nie ma tu prawie żadnego problemu tylko że słychać dalej w oddali słabiej lecz wciąż słychać te wszystkie zgrozy ostatni wzdech łkanie wybuch za wybuchem i bijący z bitą przewalają się nade mną nie wiem czy są kondygnację wyżej czy kotłują się już w mojej kuchni czy jedno chce drugie zatłuc na miejscu na trawniku pod moim blokiem ale słyszę ich huki i warki i ja sam warczę na nich z dołu bo szamoczą się z sobą za blisko mnie naruszają mój mir domowy warczę bo nie chcę ich dłużej słyszeć a świni co by sobie jeszcze pożyła za to nie słyszę już w ogóle ona teraz zamknięta w puszcze peklowana popiołami czyjegoś domu i ostoi marynowana czyimiś łzami i limfą pomielona razem z chrząstkami i skórą ona konserwą która mnie tu żywi zajadam ją i zagryzam sucharami bo nie mam za bardzo innego wyboru słyszę jak ktoś puka do drzwi coś puka do żelaznych pancernych drzwi to stuka taboret noszony falą brudnej wody o Jezu nareszcie mam gości i to nie jakiegoś podleca czy idiotę odwiedza mnie ostatnia powódź na Ziemi podświadomie czekałem na nią jasny i gotowy Morze Karaibskie struga krwi mocz mojego psa parowały powoli by zmieszać się w płynnej orgii parowały by spaść ostatni raz na ziemię z tym co zostało z lodowców Grenlandii i załatwić od ręki każdy z kłopotów Pierwszego Drugiego i Trzeciego Świata brunatna fala wdziera się do środka razem z wszystkim co zdarła z powierzchni ziemi razem z moimi pancernymi wrotami a ja wzruszony witam się z falą rozwieram ramiona na oścież i tymże krzyżem leżąc unoszę się na wodzie pode mną w brunacie śmieci i gnijący topielcy a jednak woda pachnie rześkim deszczykiem wreszcie nie słychać tamtej masakry bo naokoło mnie śmieci i gnijący topielcy topielcami ci przed których głosami uciekłem już nie ma komu krzyczeć płakać rzęzić jestem ostatni unoszę się więc słodko bezwładny i wzruszony aż woda wypiera mnie do końca zderza mnie twarzą ze ścianą nade mną pierwszy i ostatni raz całuję się z sufitem odchodzę z czarną pleśnią i porostami w ustach
-
1
-
i tak to się rośnie (przepraszam, ziemniaki)
Olgierd Ciura odpowiedział(a) na Olgierd Ciura utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Amber dzięki, dobrze wiedzieć, choć mimo pewnych zawirowań udało mi się je doprowadzić do oczekiwanego stanu. i dziękuję pięknie -
i tak to się rośnie (przepraszam, ziemniaki)
Olgierd Ciura opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
ziemniaki moje drogie chcę was przeprosić wybaczcie mi że byłem wczoraj taki nieostrożny że musiałyście patrzeć na mnie w dziwnym szale nie tak to miało być wierzcie mi trochę się już znamy obierałem Was już wcześniej i starałem się dla Was i starałem się dla siebie wczoraj chciałem pójść krok dalej postanowiłem dorosnąć do tego by móc zalewać Was wodą solić i gotować zalałem osoliłem zapaliłem gaz zrobiłem co trzeba wróciłem do pokoju wyczekuję Was kończąc kiepski film odwiedzam Was po raz pierwszy prawie już dochodzicie ale zanim ogień zgasł nie wiem czemu "kurwa" krzyczę do sufitu rozpalam pod Wami ogień na nowo dobrze już dobrze wszystko w porządku wyczekuję Was kończąc kiepski film odwiedzam Was po raz drugi już wszystkie doszłyście ale ogień płonie a woda sobie leży leży na kuchni wykipiała wyciskam siłę ze szczęk wściekły na siebie wycieram to i odlewam Wam wodę głos z góry mówi mi "ale zostaw jeszcze niech woda odparuje z nich" nic nie mówię skłaniam głowę zostawiam garnek wodo paruj jest już po filmie był tak bardzo bez sensu że chce mi się cicho płakać głos z góry mnie wzywa "dlaczego nie zgasiłeś ognia ja pierdolę po prostu nie wierzę" idę do Was po raz trzeci bijąc w podłogę piętami jak młoty Jezus Maria co ja zrobiłem przecież mogłem-- gaszę ogień pod Wami patrzę w szoku oczami jak gwoździe patrzę jak przegrywam nie mogę znieść wbiegam do łazienki staję przed lustrem dobywam nożyczek napięta na mostku rozcinana skóra brzmi dokładnie tak jak wyobrażasz sobie brzmienie rozcinanej na stole skórzanej kurtki krew wita się ze mną mówi "a dzień dobry" czy tak to miało być nie jestem pewien Jezus Maria co ja zrobiłem przecież mogłem-- obmywam się zaraz zimną wodą i mydłem przykładam papier toaletowy już już wszystko już dobrze wyprosiłem krwiarza zanim zdjął buty wystawiłem go perfidnie ale co miałem zrobić od dziś umiem już nagotować sobie ziemniaków ale na te dzisiaj nie chcę patrzeć a rozcinać sobie skóry nie mam więcej zamiaru nie nie spodobało mi się nie to nie jest w ogóle dla mnie oto było moje małe hara-kiri pierwsze i raczej ostatnie w życiu chciałem Ci się z niego wyspowiadać a Ciebie ciekawi co tam jeszcze u mnie nie patrz tak na mnie i się nie bój nie rozgważdżaj mnie przejętym wzrokiem bo ja już wyzdrowiałem wyleczyłem ducha z przelotnej gorączki zimną wodą i mydłem około godziny temu zanim poszedłem na nasz pociąg a Was ziemniaki jak już pisałem szczerze przepraszam wybaczcie mi pewnie gdyby nie głos z góry to i tak byśmy sobie poradzili odwiedziłbym Was tylko parę minut później tylko chwilę później i zgasiłbym gaz wydaje mi się że tylko bym Was sparzył że tylko syknęłybyście długo z bólu nie spaliłbym Was żywcem no i w końcu Wy żyjecie i cieszymy się sobą wzajemnie jesteście już u mnie i nam razem miło i wybaczcie mi jeszcze tylko że chwyciłem wtedy za nożyczki no i wiecie same co dalej to było niepotrzebne to w ogóle nie Wasza wina gdyby tak się stało że bym Was spalił wówczas naprawdę dotknąłbym dna wydaje mi się że każdy tak ma czasem że prawie dotyka dna ale przeważnie coś cokolwiek go ratuje i dopóki się odważam nurzać się w głębinie i dopóki ratuje mnie jakakolwiek siła czy własny prąd w moim nerwie czy broni mnie czyjaś dobrotliwa ręka dopóty nie jestem jeszcze stracony dopóty nie jestem w sumie żałosny na pewno nie jakoś bardziej niż Ty czy on czy tamten i wciąż nie daję się sobie sprzeniewierzyć -
najparszywsze znudzenie na świecie
Olgierd Ciura odpowiedział(a) na Olgierd Ciura utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszczym bardzo dziękuję- 2 odpowiedzi
-
1
-
najparszywsze znudzenie na świecie
Olgierd Ciura opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
a temu co się stało? - nie zliczę który to już film ten jest ze zsiniałym chłopcem leży jak jakaś skóra ciśnięta na obżarte kości widzę jak gaśnie jego oczy odpływają w tył odpływają nie wiadomo gdzie a jego dusza ulatując z ust wyciąga mu z krtani ostatnie słowa wyciąga za nogi ostatnie rzężenie trochę inaczej rzęzi obok jego powiedzmy żywa matka ona ryczy jak locha w furii poszła po wodę a wtedy jej wszystko pogrzebali żywcem od razu z domem on długo gramolił się w gruzach żeby odetchnąć czymkolwiek choćby rozpylonym własnym domem żeby odnalazła go matka żywego lub martwego wił się jak robak z wielkim trudem a ja widzę go na filmie rozłożony w ciepłym łóżku gdzie niczego mi nie braknie pasący się na miękkiej białej niwie chrupkami fromage sam je wybrałem z wielkim trudem no wiesz jak jest przykra sprawa i w ogóle ale za dużo czasu minęło już od eskalacji żeby łzy stanęły mi w oczach rzucam okiem jak zrutyniały śledczy albo zblazowany gap na gnijącego gołębia zmarszczę tylko brwi powiem w głowie "to skurwysyny powiesić ich albo przed trybunał z nimi żeby zgnili w więzieniu kiedyś" mijają tak z cztery sekundy i już pod ofiarami ludobójstwa czytam z uwagą śmieszne byle coś może jeszcze z jakąś resztką goryczy lecz śmieję się pod nosem całkiem szczerze no ale przecież trzeba jakoś żyć dalej no nie? co poradzę i ta rozdzierająca się dziko matka jak już powiedzmy ochłonie też pyta sama siebie w duchu "no ale przecież trzeba jakoś żyć dalej no nie? co poradzę" i dopiero wyjąwszy oczy z ekranu bo nadeszła pora wyprowadzić psa spojrzałem w niebo w ciemny bezmiar chmurami podszyty w to samo niebo które teraz patrzą mój przyjaciel z dziewczyną leżąc na sobie pod drzewem w ekstazie i wreszcie w to samo niebo w które ostatni raz patrzy ten chłopiec ulatujący z pyłem i rycząca matka co umiera z żalu z żalu czy na zawał od kuli od bomby i dopiero patrząc w to samo niebo moja skóra grzebie się w dreszczu albo to żywcem grzebią całe miasta w gruzach moje oczy tlą się iskrą albo to w innych oczach płoną stosy ciał a moja szczęka upada mi do ziemi albo to runął precyzyjnie trafiony blok dla tej matki i dziecka i setek ludzi albo nie o czym ja pieprzę ja nie mam prawa przecież nie czuję tego w ten sposób przecież nigdy nie dowiem się jak to jest nie będę zdychał pod gruzami koło mielonki z własnego ojca a zamiast tego zaparzę sobie herbaty z miętą i z cukrem takiej jak lubię tyle tylko że w kokonie pościeli zgaszę telefon i zamknę oczy tyle tylko że będę zasypiał aż półtorej minuty dłużej i po ludobójstwie ludobójstwo jest ludobójstwa nie ma nie wróci dopóki nie sprawdzę co tam słychać w wielkim świecie- 2 odpowiedzi
-
2