Wyschnięte ròże
Relikwie miłości
Długo bẹdą stać
W wazonie bez wody
Suche pokryte kurzem
Pełne dumy
kiedyś kwitły i pachniały
Były świadkiem uczuć
Oddania i troski
Dzikich nocnych wędròwek
pełnych miłości i upojenia.
Już strzelano w imię pokoju
Palono w imię Boga
Stawiano piramidy dla wieczności
I słowa jak bicz
Zamieniały miłość w nienawiść
Kopano bezimienne groby
Ręce brały ślub z kajdanami
Kolumne trupòw szły w niepamięć
Zapomniane przez Aniołòw.
I tak
Fortuna kołem się toczy.
Wtulam się w samotność nocy
spokojny oddech
wchłania pył gwiazd
Tętno dnia usypia
w zamkniętych oczach
błyskają komety
Czar spokoju,ciepłej pościeli
okulary, daje czas spokoju
niema krzyku, bòlu
jest spokòj