Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Korniey

Użytkownicy
  • Postów

    34
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Korniey

  1. Wyjadę na wczasy, gdzie góry i lasy, Do domku nad rzeczką, szumiącą mi tęsknię. Kominek rozpalę, oświetlając salę, Piosenkę też włączę, niech zagra mi pięknie. Psy szczekną łaskawie, a może w obawie Bo wiedzą, że chwila nie będzie trwać wiecznie, Usiądę w fotelu, spokojnie, bez celu, Czując miłe ciepło, tak dla mnie bezpieczne. I patrząc na ogień, na gasnący płomień, Niechcący poczuję mróz śniegu na dworze, Zamyślę się w sobie, wciąż myśląc o Tobie, Że zwykle tuliłem Ciebie o tej porze…
  2. Na razie postoję, dziękuję nie piję, Poczekam samotnie i w ciszy przez chwilę. Na razie dziękuję, głodny zbyt nie jestem, Życie jeszcze trawię i wypluwam resztę. To miłe, że martwisz się o mnie i ze mną, Kiedyś to docenię, dzisiaj mogę ledwo. Nie wzywaj pomocy, nie dzwoń po lekarza, Złamane mam serce i mogę zarażać.
  3. Czy warto się chować przed swą przeciętnością? Przeciętnym ciałem, zwykłą nagością? Przecierać oczy zdumiony faktem, Że zwykłe życie nie jest nietaktem? Nie śpiewać z rana, bo głos nieanielski, A tekst piosenki może zbyt wiejski? Nie tańczyć żwawo gdy przyjdzie wiosna? Nie zacząć cieszysz się pracą u podstaw? W chmurach nie bujać, bo niewypada, Mówić bez obaw, czy to jest zdrada? Więc nam przeciętnym hołd dzisiaj złożę, Każdy jest piękny w technikolorze.
  4. @Manek dziękuję!
  5. Nigdy nie tracisz, ni ją zyskujesz, Chociaż za wszystko płacisz nią słono Mrugnięciem powiek, i śpiewem sójek, Choćbyś i ducha swego wyzionął. W pamięci schował, zamknął na kłódkę, Ukrył za szyfrem swoich doświadczeń. Nie rzucisz w morze, prosto za burtę, Ona jest z tobą - nigdy i zawsze. Nieosiągalna, a trwa bez końca, Nie jest a bywa, nie zna też złości Potrafi kochać, być bezlitosna, Piękna to prawda o teraźniejszości.
  6. Wyjadę na wczasy, gdzie góry i lasy, Do domku nad rzeczką, szumiącą mi tęsknię. Kominek rozpalę, oświetlając salę, Piosenkę też włączę, niech zagra mi pięknie. Psy szczekną łaskawie, a może w obawie Bo wiedzą, że chwila nie będzie trwać wiecznie, Usiądę w fotelu, spokojnie, bez celu, Czując miłe ciepło, tak dla mnie bezpieczne. I patrząc na ogień, na gasnący płomień, Niechcący poczuję mróz śniegu na dworze, Zamyślę się w sobie, wciąż myśląc o Tobie, Że zwykle tuliłem Ciebie o tej porze…
  7. Wyjadę na wczasy, gdzie góry i lasy, Do domku nad rzeczką, szumiącą mi tęsknię. Kominek rozpalę, oświetlając salę, Piosenkę też włączę, niech zagra mi pięknie. Psy szczekną łaskawie, a może w obawie Bo wiedzą, że chwila nie będzie trwać wiecznie, Usiądę w fotelu, spokojnie, bez celu, Czując miłe ciepło, tak dla mnie bezpieczne. I patrząc na ogień, na gasnący płomień, Niechcący poczuję mróz śniegu na dworze, Zamyślę się w sobie, wciąż myśląc o Tobie, Że zwykle tuliłem Ciebie o tej porze…
  8. Święta to taki okres Gdzie patrzysz przez palce Na wczorajszy dzień Na wczorajszą wiosnę Niemymi ustami Wypowiadasz przepowiednię Przyszłego wieczoru Nadchodzącej zmiany A wszystko otoczone Uśmiechem Dzisiejszym Starczy do nowego roku Skąpanego w blasku Teraźniejszości
  9. Nie ma sensu nic co dobre, Gdy złą myślą opętane, W zbędnej chwili naznaczone, W krwawej rzece zatapiane. Coraz więcej ludzi żyje, Coraz mniej jest ludzkiej wiary, Coraz więcej moralności, Ubranej w zbrodnie i kary. Malownicze potępienie, Zamknięte w świecie rozpusty, Niewiedza ulgę przynosi, Kiedy człowiek taki pusty.
  10. Jesień nieoczywistym przyszła do mnie krokiem, Zalotnym przesileniem, z zaniedbanym lokiem, Usiadłszy na ławce pod dębu koroną, Ciekawą rozmowę toczy z jedną wroną. O liściach pożółkłych, które nieustannie, Barwę swą zmieniają, leżąc tak bezradnie. Ma wianek we włosach, sukienkę zieloną, Buciki czerwienią niemalże aż płoną, Cóż robi, ta panna o wczesnej tak porze, Z kolorami tańcząc samotnie na dworze? Skąd szczęścia w tym tańcu połacie tak wielkie Poruszają me serce i w tańcu sukienkę? Przysiadłem na ławce i ciekawskim wzrokiem, Podziwiam jej wolność, podążam jej krokiem, A ona spokojnie uśmiechem skąpana, Tańczyła dzień cały od wczesnego rana, Zerknąłem na drzewa, głowę odwracając, Odeszła w dal jesień, sukienką machając.
  11. @Rafael Marius każdy ma swoje doświadczenia 😉
  12. Ludzie co świecą najjaśniej, Najciemniejsze chwile znają, Najbardziej znienawidzeni, Najmocniej ludzi kochają, Ci co śmierci patrzą w oczy, Słyszą ciszy szept złowrogi; To im dzień najjaśniej swieci, Rozświetlając szczęścia progi. Ci co w bliznach duszę mają, Cierpią w smutku i bez chwały, Kochać najmocniej potrafią, Topiąc serca z litej skały.
  13. Czy napisać do przyjaciół Żeśmy w miejsce dojechali? Czy dać znać rodzinie mojej Żeśmy zdrów wszyscy i cali? Czy napisać swój testament? Bo już podróż nie pomaga. Każdy dzień kostuchy lament, Pragnę też tego spotkania. I w lamencie połączeni, Razem piękni, doskonali Ale to jeszcze nie pora Bośmy zdrów wszyscy i cali.
  14. @Halohalo to jest trochę o mnie jako osobie, i moich skojarzeniach z mieszkaniem. Mam trójkę dzieci i zawsze mówiliśmy kocynio. To takie moje. Teraz mieszkam turaj po rozwodzie wiec jest to miejsce piękne ale i pełne nostalgicznych wspomnień. Mam nadzieje ze teoche pomogło 🙂
  15. Na stole nożyczki, pocięte karteczki, Piwo stoi z boku, od sushi pałeczki. Na ścianie zegarek wybija godzinę, Wskazówki wskazują, lecz tylko na chwilę. A w rogu pudełko otwarto-zamknięte, Wybiła dwunasta, ktoś złapał przynętę. Na krześle kocynio, poduszka i pies. Kto mieszka w tym miejscu przepięknym od łez? Za drogie warzywa schłodzone w lodówce, I krzesła, i szafy, i moda na sukces. Komputer włączony, gra w życie na sto, Kto taki tu mieszka, powiedz proszę kto? To moje, to ja, niestrudzony widz! To moje, to wszystko, to dla ciebie nic, Więc odpalę palnik, ugotuję zupę. To moje mieszkanie, pocałuj mnie w dupę.
  16. @iwonaroma masz racje, trochę chyba za dużo tego 😉 point taken 🙂
  17. Bardzo fajna konstrukcja, pięknie płynie.
  18. Dzień zacznę od papierosa - Na balkonie wspomnień rosa; Wielkich drzew korony barwne Wyśpiewują modły mszalne. O straconych chwilach chóry, O zmiennej naturze chwili, O smaku twej nagiej skóry, Obraz ostry niczym chilli. O jakże beztroska jesteś Myśli o przeszłości sławna; Rośniesz skazana w mym mieście - Twoja to kolonia karna. Słońcem jasnym oświetlona, Strzeżona, wzgardzona w tłumie; Drzew korony, a ty ponad, Uciekasz w następstw lagunę.
  19. Dziękuje wszystkim za miłe komentarze, cieszę się, że się wiersz spodobał 🙂
  20. Za miasto wyjedźmy, gdzie grusze ospałe Niosą szepty ciche wspólnej opowieści A spadając, listki miłe szepczą pieśni Tam będzie nam błogo, tam będzie wspaniale I wiatrem niesieni oddamy się sobie Na drodze skowronki przysiadły i szpaki Ciekawie zerkają się kłócąc biedaki Bis biją dziobami tak mi jak i tobie Do chatki zajrzyjmy gdzie blisko nad wodę Pianino melodię nam zagra zaspałą Pies szczeknie do rytmu piosenkę nam znaną O drzewach, i ptakach, i szczeniętach odę Za okno zerkając nie widać już świata To noc nadeszła tak niespodziewanie Nie bój się ma droga, nie lękaj kochanie Spadają znów gruszki, mijają nam lata
  21. @andrew No cóż, jako ateista jestem na nie z przekazem ale forma cudowna, ciekawie piszesz.
  22. @Marek.zak1 genialne, naprawdę jestem pod wrażeniem. Więcej! 🙂
  23. @Bożena De-Tre No cóż, czasem pisze niejasno, już się z tym pogodziłem 😉 @Nie_wiem dziękuje 🙂
  24. czytam książkę to chyba literatura klasyczna trochę zaspałem na tę współczesną miałem pożyczyć inną ale dźwięki nie te same brzmią jak z autobiografii zostanę na dłużej i kwiaty rosną na zewnątrz jednak ptaki ciernistych krzewów wszystko jasne
  25. @Bożena De-Tre wiersz czyta się fajnie, ale na mnie jakoś działa alergicznie rymowanie na Cię / Się i to dwa razy 😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...