straciłem miłość i sen
zawiedli mnie ludzie
wpajali mi fałsz i ułudę
ile razy mogę próbować
ile nowych początków mam znieść
to boli, wypala
uśmierca wszystko, co we mnie dobre
pośrodku sali zostałem sam
i krzyczę
z bólu zdycham
nie taki sam jak dawniej
osłabiony na zawsze
chciałem tylko szczerości
trochę prawdy
miłości
miłość dostałem
może prawdziwą, może fałszywą
to chwila mojego szczęścia, nie będę żałował
żałować będę tylko tych ludzi, których miłość jest warta mniej niż śmierć
zniszczony tym, co ludzkie
zniszczony tym, co kruche
zniszczony tym, co niedojrzałe
zniszczony tym, co niszczone było
zanim z prochu bladego powstało
i tracę siły
serce umiera
już się nie pali
już nie oddycha
nie umiem obudzić w sobie życia
zawiedzione miłości zabrały to, co ceniłem
ja kocham życie, czy ono mnie też?
wkładam w nie całego siebie
otrzymuje znacznie mniej
nawet, jeśli zbliżę się do nowych szans
już nie umiem po nie sięgnąć
już nie umiem im zaufać
już nie umiem siebie dać