
julia2537
Użytkownicy-
Postów
46 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez julia2537
-
Nikt mi nie powiedział, że w wieku 20 lat moje oczy przestaną płakać przy krojonej cebuli i złamanym sercu. Będę budzić się w nocy między snami i przez te ułamki sekund trwać w rzeczywistości, w której jesteś w stanie znieść własne uczucia. Choć raz chciałabym się wyspać, może jak nie będę się budzić to uda mi się zapomnieć o tobie i wszystkich tych snach, które właściwie nie mają prawa bytu. Boję się saren i miłości, że rozetną mi brzuch kopytami, wyjmą serce i zjedzą. Z drugiej strony pomyślałam, że kupię ci szczoteczkę do zębów na wypadek, gdybyś przyjechał i zechciał zostać do końca świata albo przynajmniej do zachodu słońca. Chociaż lepiej, jakbyś został dłużej. Na takich jak my nocami Bóg nie patrzy.
-
Śniły mi się pociągi przepełnione ludźmi, którzy uciekają przed wojną. Auta i kurtki porzucone na poboczach ulic. Do nikogo już nie należą, ale nikt ich nie zabierze. Jakby z szacunku. Co jeśli ktoś po nie wróci? Śniły mi się wielkie hale z metalowymi łóżkami, jedzenie w plastikowych opakowaniach. „Ostatnio stalowymi sztućcami jadłam ponad tydzień temu”. Śnili mi się uchodźcy i pytali, czy kiedyś śpię. Strach, odłożone najważniejsze dokumenty, akty urodzenia, dyplomy i świadectwa. Jeśli będzie trzeba uciekać. W moim domu spali obcy ludzie. Cały świat bał się jednego człowieka. Śniła mi się nadzieja, że jak to się skończy to wszystkie te domy będą stały na swoim miejscu, ze świeżą pościelą. Tymczasem w żadnym z tych domów nie ma okien. Odnajdą się wszystkie dzieci i matki. Wierzę, że cierpienie to tylko sen. Za kilkadziesiąt lat może obudzę się szczęśliwa i wtedy nikt mi nie wmówi, że to się działo naprawdę.
-
Pakuj się- masz szansę na ucieczkę. Wsiadaj w pierwszy pociąg, do trzeciego wagonu. Weź tylko to, co kochasz. Jeśli usłyszysz, że jest wojna to, czy spakujesz wszystkie listy ode mnie? Najpierw było głośno i było dużo ludzi. Ubranych w długie płaszcze albo bluzy, kozaki, adidasy, klapki. Miał ktoś szczęście, jeśli zdążył zabrać drugą parę butów. „Nie mam polskich pieniędzy przy sobie, jeśli to nie problem”. Spali na poboczu w autach, z walizkami związanymi cienkimi sznurkami i plecakami posklejanymi taśmą. Zużytym ręcznikiem papierowym przecierali łzy, choć nie mieli czasu płakać, widziałam jak kłócą się na parkingach. Studiując mapy świata zastanawiali się dokąd mogą uciec. „Mężczyźni w wieku 18-60 lat mają zakaz opuszczania kraju z powodu stanu wojennego.” Później było tylko ciszej.
-
Z jakiegoś powodu cierpisz, nikt nie rozumiał dlaczego Chrystus umarł na krzyżu. Jak się kąpać, to tylko w gorącej wodzie. Łatwiej patrzeć na siebie przez zaparowane lusterko. Może wrzątek oparzy skórę i w końcu cię ogrzeje- od kiedy złamano ci serce stale marzniesz. Oszpecisz się do końca życia. Nikt nigdy już nie obdarzy uczuciem twojego ciała, może przeżyjesz miłość jak z „Pięknej i Bestii”, urodzisz pół-ładne dzieci… To bez znaczenia, świat i tak je złamie. Przeklinasz całe to niebo i Boga, bo dał ci ciało, choć wolałabyś żyć bez niego. Nie prosiłaś o to, są ludzie, którzy proszą, nawet błagają i nie dostają ani jednego. Matka starała się przygotować cię na cierpienie, ale ty urodziłaś się przygotowana, a ona tego nie rozumiała, ale teraz już rozumie. Nosisz na sobie grzechy świata, kiedyś uratujesz ludzkość swoim bólem. Teraz cierp.
-
Kiedyś będę szczęśliwa. Przeszywający na wskroś ból zniknie. Nie na zawsze- nie mówię, że pozbędę się cierpienia permanentnie- zwyczajnie nie będę go czuć tak często. Znikną trudne kolorowanki. Brudny śnieg i śliskie drogi. Krzywe pismo, niewystarczalność i wszystkie niedokładne wykresy. Nie będzie zerwań i będzie dużo miłości, a ludzie będą rodzić się i umierać nie z powodu chorób, bo znikną wszystkie choroby i wypadki samochodowe, strome pobocza i dziurawe zjeżdżalnie. I reakcje alergiczne- choć wtedy wszyscy byśmy poumierali… Może tak byłoby lepiej. Jeśli ktoś powie mi, że po życiu czeka mnie więcej życia, nie będę spać w nocy. Oślepnę od patrzenia w sufit przez osiem godzin, które poświęcam w ciągu doby na sen i w końcu umrę, a tego się boję najbardziej, bo czy jeśli po życiu jest więcej życia to znaczy, że gdy umrę to będę cierpieć bardziej?
-
Wszyscy biegniemy po omacku. Tylko ty zdawałaś się wiedzieć co robisz, gdy zadzwoniłaś do mnie pijana o 5 nad ranem. Nawet, gdy potykałaś się o własne nogi- nie bałem się o ciebie. Wiedziałaś jak żyć. Mógłbym powierzyć ci ojczyznę, wiem, że rządziłabyś nią, jak należy. Rozdawałaś swoją miłość i nie bałaś się. Wydawać by się mogło, że żyjesz już któryś raz. Wszystko to, czego my zaznawaliśmy po raz pierwszy ty smakowałaś z wielką ekscytacją, jakbyś wiedziała co cię czeka. Bez odrobiny strachu i niepewności. Dłońmi smukłymi gestykulowałaś w wyjątkowy, obcy mi sposób, jakbyś znała inne słowa niż ja. Ba, inne niż wszyscy ludzie na tym świecie! Przerażałaś mnie, bo z tej małej torebki wyciągałaś parasolkę, gdy padało i chusteczki, gdy płakałem. Bałem się, że znasz przyszłość i wywróżyłaś nam burzliwy związek, milion rozstań i kłótni; że wiesz, że któreś z nas skończy ze złamanym sercem. Byłem zwykłym, szarym człowiekiem, a ty nie bałaś się mnie kochać. Dlatego ja bałem się kochać ciebie.
-
młodzi ludzie kochają się na starych klatkach schodowych trzymając kurczowo poranionymi rękami zakurzone obręcze opierają się o obce, zimne mury młodzi ludzie uciekają z ciepłych domów do spoconych ciał w drodze powrotnej szlochają pod nosem nie kochają się rano krzyczą z bólu
-
Ciszej, żeby nikt nie usłyszał, jak cierpisz.
julia2537 opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie drzyj się, żeby nikt nie usłyszał, jak cierpisz. Sąsiedzi już się skarżą na szlochanie po ciszy nocnej. Nie uderzaj w ścianę, obudzisz psa i pogryzie cię na śmierć albo tak, że nie wyjdziesz do ludzi. Dziecko zacznie płakać, a ty nigdy już nie zajdziesz w ciąże. Zabiorą ci dom i spalą. Zamienią w ruinę każde miejsce, które skaziłaś swoją obecnością. Bezpodstawnie oskarżą cię o morderstwo pierwszego stopnia. Umrzesz samotnie w ciasnej klitce ze szczurami, bo nie będziesz miała siły walczyć i tak ci będzie lepiej. W materacach z twojego domu ukrywało się więcej bólu, niż tam. -
Boję się śmierci, ale najbardziej tej bez ciebie.
julia2537 opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Pobujaj mnie w ramionach. Lub po prostu posadź na bujanym krześle ze starym psem, który będzie mnie grzał, aż zamienię się w proch. Zaopiekuj się jak dzieckiem, nie musisz mnie karmić. Najwyżej umrę z głodu nikotynowego. Nie będę przy tobie palił, szanujmy się. Nie mam przecież serca truć cię moimi fajkami. Boję się ryb i, że istnieją syreny. Zeżrą nas i całą tą naszą miłość. Karetka nie dotrze na czas. Albo utoniemy, bo zaśniemy podczas oglądania gwiazd na wodzie. Boję się, że z ostatnim papierosem z paczki wypalą się nasze uczucia. Zostanę sam z tym psem. Nie wystarczy mi jego ciepło. Do tego przyjdzie mroźniejsza zima od tej w sześćdziesiątym trzecim. Zasypie mnie śnieg po pachy. Umrę z zimna bez ciebie. -
Tęsknota do ciebie zabrania mi oddychać
julia2537 opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wczorajsza noc pachniała czarnym bzem, papierosami i tobą. Błądziłam w obcym mieście z nadzieją, że tu cię nie będzie. Byłeś, czułam cię cały czas. Pewnie dlatego pozwoliłam sobie na bliskość i nieznany dotyk. Tęsknotę do ciebie nabrałam w przerwie między oddechami, gdy tańczyłam z obcym mężczyzną. Zdyszana oddychałam coraz intensywniej, a myśli o tobie zanurzały się coraz głębiej i mocniej. Te zakorzenione już budziły się, jak pierwiosnki w marcu i kwitły mi w płucach. Wrastały w gardło i tchawicę. Nie mogłam oddychać. Usiadłam. Wstałam. Zatańcz ze mną. Chyba, że kochasz teraz kogoś innego. -
papierosa, którego mi podarowałaś odpaliłem od latarni ledwo dosięgnąłem, piękna jak ty i świeciła najjaśniej może byłem pijany, a może latarnia była wyjątkowo wysoka doskoczyłem tak jak do ciebie skakałem bo stałaś na schodach balkonie piętrze zawsze wyżej niż ja dlatego tak trudno było mi cię zdobyć wdrapywałem się po szczeblach miłości, żeby kochać cię bardziej i mocniej ktoś cały czas zabierał mi schody wiele się zmieniło od tamtego czasu tamta latarnia zgasła ty mieszkasz na dachu ja w piwnicy bez wyjścia
-
1
-
Inspirowane opowiadaniami pani Tokarczuk Posprzątała mi pokój, w którym spałem. Zmyła kurz z półek, poodkurzała łzy z dywanu. Nie miałem do niej żalu, przecież mogła je zebrać i sprzedać na ruskim bazarze za marne grosze oddałem jej serce. Śniłem o niej poprzedniej nocy i pamiętam, że kochała mnie wtedy pierwszy raz w życiu. Nie mógłbym zakochać się w pokojówce, zbyt wiele widziała mojego cierpienia. Zmieniała moją pościel zapoconą. Już tłumaczę- miałem koszmary. Wycierała moją krew z umywalki, wiem, że czuła w tym pokoju mój ból, płakałem. Połknąłem tabletkę na sen i cudem zasnąłem. Kobieta swoją wiedzą na mój temat mogłaby zniszczyć mi życie. Chyba się jej oświadczę.
-
8
-
kochała cię bardziej
julia2537 odpowiedział(a) na julia2537 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Wojciech bardzo dziękuję! pozdrawiam -
Na suchej ziemi rysowałem jej wzory. Kochała cię bardziej, bo miałeś większe serce. Tak duże, że myślałem przez chwilę, że to niezdrowe. Potem sam sobie chciałem chirurgicznie powiększyć, żeby ją zadowolić. Lekarz podał za wysoką cenę, nie miałem takich pieniędzy. Kochała cię bardziej, bo wyrwałeś to ogromne serce z klatki i podałeś jej na dłoni, jak obiad w ekskluzywnej restauracji. Danie przyozdobione kwiatami, które nawet nie są jadalne. Do tego ten paskudny kelner, ogólnie nieprzyjemny dla oka widok. Ale kochała cię bardziej, wiem to, bo gdy mówiłem jej o tobie tamtego lata pierwszy raz spojrzała na mnie z miłością.
-
-
Och, proszę pani. Tragedia ta zdarzyła się już jakiś czas temu. M jak… właśnie. Unikam tego słowa, proszę się mnie nie pytać, czy kogoś kocham. Bałem się jej całe życie. „Za miłość można zabić, tylko zbrodniarze kochają”, tak mi mówiono, jak trafiłem do aresztu. Moje serce już wtedy pachniało jak zgniłe kwiaty. Pamiętam, jak poczułem ten zapach po raz pierwszy, kobieta złamała mi tamtego dnia serce. Przeraziłem się. Idzie się przyzwyczaić do tego smrodu. Gdy byłem młodszy nigdy bym nie pomyślał, że ból pachnie w ten sposób. Mama mi mówiła, że każdy inaczej doświadcza zranienia. Mama nie miała racji, bo pani serce też pachnie jak zgniłe kwiaty. Chyba się zakochałem po raz kolejny.
-
1
-
„Nie mam pamięci do dat albo jestem chory”
julia2537 odpowiedział(a) na julia2537 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Jakub Adamczyk tak, dzieki -
„Nie mam pamięci do dat albo jestem chory”
julia2537 opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Mieszkała naprzeciwko starego teatru, upadłem tam kiedyś, gdy jechałem rowerem. Następnego dnia Potrąciło mnie auto, kierowca uciekł z miejsca zdarzenia. Może to i lepiej, nie chciałem kłopotów i nie poznałbym jej, gdyby zabrali mnie do szpitala, W końcu nie była lekarką. Uratowała mnie, Choć nic mi nie było, zginąłbym gdyby nie ona. Podłożyła mi jakieś tabletki. Wziąłem je. Nie mogłem jej odmówić. Ludzie mi mówili, jakie to nieszczęście mnie spotkało. Nie rozumiałem ich. Nie pamiętam, co się działo później, ale to był ostatni raz, kiedy ją widziałem. Zdaje mi się, że kochać ją będę do końca życia. -
samotność jest czystą jadalnią bez dzieci pustą filiżanką z przebarwieniami po czarnej herbacie zapachem, który zostaje w pokoju, gdy ktoś się poperfumuje portalem randkowym pustym i ciemnym lasem wolnością zaparowanym po kąpieli lustrem najgłośniejszą ciszą krojonym chlebem samotność jest wszędzie tam, gdzie są ślady stóp, a nie ma ludzi gdzie jest ślad po tobie, lecz nie ma ciebie
-
1
-
dziękuję panu za to ile mi pan cierpienia zadał, wyświadczył mi pan przysługę, nie miałabym weny, by przelać na papier nieistniejącą stratę i złamane serce, co byłoby w jednym kawałku gdyby nie pan dziękuję, że mnie pan tak zniszczył zbeształ i złamał nie umiałabym tak pisać o cierpieniu, gdyby nie pan
-
za wcześnie by prześnić za późno by przespać
julia2537 odpowiedział(a) na tetu utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tetu wow... niesamowite -
@Marcin :--))
-
@Marcin rozumiem to, dziękuję!!