w szyjnych tętnicach
stary początek i koniec cierpienia
mimo samorodnej nocy życia
przeciągu w koło odtwarzanej
codzienności
dotarłam do ciebie
żywa
rozświetlony plechami porostów
listopadowy las
krzepnącym sokiem wiśniowych
drzew sad
podnoszę oczy ponad mgłę
amorficzna
bez rozległej rany małżeństwa
miłość
Uuu, wysoka poprzeczka, odmówiłaś miłości całemu światu... chociaż, kiedyś zarywał do mnie chłopak przez internet i ciągle pisał, że mnie kocha.. gdy się dowiedział że daleko mieszkam, stwierdził że benzyna jest droga i mu przeszło... 😅😅😅