bywa że zdrada
nosi ciemne okulary
i wodzi na pokuszenie
doszliśmy do dna upadku
przy okrągłym stole
jak na karuzeli
w alfabetycznym porządku usiedli
kat
ofiara
i zaczęło się wszystko wokół kręcić
przy akompaniamencie
czerwonego kataryniarza
aż surowość spojrzeń
przeszła metamorfozę
zacierając różnice
w migdałowych oczach
kuglarzy z wokandy
wpatrzonych w bezkres
dziś na cmentarzu
oprawca i pokrzywdzony
leżą
niemalże w jednym grobie
duchy
trudno odprawić
na powrót w zmierzch