-
Postów
7 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Bogdan Tęcza
-
POD POWIEKĄ
Pomiędzy nocą a świtem gdzie spokój
w snach mieszka jest miejsce
najbliższe mej duszy, w nim jesteś
wesoła i tańczysz nieśpiesznie, a tym
tańcem radujesz anioły.
W tym miejscu pomiędzy nasze
szczęście mieszka i z marzeń ciepłe
miejsce nam wije, tam wracam
pamięcią gdy los złą kartą darzy, tam
na nowo oddycham i żyję.
Tam bajka się plecie bez dni szarych
zaklęta i czas dostępu tu nie ma,
każda zmarszczka z uśmiechu zostaje
poczęta i z koncertem na dwa
świerszcze miłosny poemat.
Gdzieś w krainie pomiędzy nie ma
miejsca na wojny, a słońce nową
nadzieją wciąż wschodzi, tu natura
najdroższa i nie ma pieniędzy, a my
wciąż piękni i młodzi.
Czasem warto się wsłuchać w bajkę
własnej duszy i zapomnieć, że czas się
obudzić, z pięknym snem pod
powieką dzień nowy zaczynać, by
mieć wiarę w siebie i ludzi.
Bogdan Tęcza-wiersze
-
NIE CZEKAJ
Nie czekaj na mnie, nie musisz, niech
gorzka kawa wystygnie na twoim
stoliku, jej smak jest tak ciemny jak
źrenice twych oczu z goryczą
bezimienną, co burzyły mój spokój.
Już nigdy na mnie nie czekaj, nie
przyjdę jak zawsze z różą, co pod
twym spojrzeniem umiera, nie chcę
czuć lodowych kolców na duszy, nie
jestem trudną zabawką, nie jutro i nie
teraz.
Dawniej w tej kawie była słodycz, a
może mi się tylko zdawało, dziś wlewa
w ciało bezgraniczną gorycz, a
jednostronne uczucie nigdy jej nie
przełamało.
Nie czekaj na moją naiwność, co
umierała wraz z różą cierpliwie
powoli, opierając się wymyślonym
burzom, które rwały serce i deptały
powoli.
Dziś ostatni jego skrawek jest wolny,
jak płatek polnego maku się budzi do
życia, już nie możesz go otruć
przelanej przez gorycz kawą, już jest
nie do zdobycia.
Bogdan Tęcza
-
KROPLA
Kropla po kropelce wlewa się nadzieja,
by z wartkim nurtem marzeń pozwalać
mi płynąć, choć drąży skałę, nie drąży
złych zdarzeń, bo tam, gdzie nadzieja
rozkwita i miłość.
Spokojnie bez rutyny, zbędnych
fajerwerków, rozkwita jak promyk w
polu słoneczników, choć nie jest tą
pierwszą, chce być tą ostatnią, ciepłą i
oddaną, bez szczeniackiego flirtu.
Dziś chce być powodem, szacunkiem,
zaufaniem, dobrą kontynuacją tego, co z
klatki uciekło, jedwabną myślą z rana,
wieczornym szeptaniem, bo sam żar
wypala i nastaje piekło.
Uczuć nie odłożysz na półkę jak książki,
bo zarosną kurzem, pył po nich zostanie,
pielęgnując wybór, wybieramy siebie,
decyzją na wspólną przestrzeń bez
okłamywania.
Lepsza kropla uczuć niż rzeki złudzeń, do
niej się dorasta gdy pragnieniem
zioniesz, dzięki niej nasze życie kiełkuje i
wzrasta, ona w chłodnych chwilach
rozgrzewa ci dłonie.
-
SUMIENIE
Idę wolniej niż kiedyś, nie muszę kłamać,
ranić innych i nie grać przed samym
sobą, że to nie moja droga, że to tylko na
chwilę, a czas zaczyna nabierać
kształtów, czyste sumienie znów ma
swoje imię.
Bo czym że jest ono, może chęcią bycia
idealnym, może krzykiem przywołującym
wewnętrzny porządek, teraz stało się we
mnie czymś namacalnym, tym, co daje
wolność wyboru, by z radością usiąść z
każdym przy stole.
Moralne wartości, uczciwość, empatia,
szacunek, staja się nadzwyczaj realnie
namacalne, gdy zdejmujesz z siebie
ciężar przeszłości, bzdurnych roszczeń i
krzywd, ten cały surrealistyczny,
emocjonalny ładunek.
Jedyne, na co w życiu zawsze trzeba być
gotowym, to samotność, co zwala się
nagle nieproszona i drzwi bez klamek
zatrzaskuje, bez sumienia jej nikt nie
przetrwa, nie oszuka, ona cię potrafi
zniszczyć, lub z popiołów zamki buduje.
Sumienie, dla młodych czasem balast i
zbędna w dążeniach do sławy kulturowa
przeszkoda, lecz w chwili gdy czas się
zaczyna z latami wypełniać i krok coraz
wolniej stawiany, może ciążyć, jak
podświadoma kłoda.
Bogdan Tęcza
-
PUCH MARNY
Kobieta, niezgłębiony chodzący chaos, co
buduje i burzy wszystko wokół w kilka
nieprzewidywalnych minut, lecz bez niej
świat byłby mdły, mały i nudny, z nią już
wiesz, co znaczy wulkanu wybuch.
To nie to, co przewidywalny facet, który
konsekwentnie liczy, układa, planuję, z
taką kobietą każdy dzień nie może stać
się powszednim, ona potrafi słowem
myśl z głowy przed jej stworzeniem
wyjąć.
Świat nie jest mdły, nudny i zbyt
schematyczny, gdy u boku masz taki
mały wulkan emocji, sama nie wie, co w
niej siedzi gdzieś w głębi, przy niej wiesz,
co znaczy burza i w głowie sto
osobowości.
Lecz słowo kocham, jest kluczem do jej
łagodności, dobry dotyk kieruje statek
uczuć na bezpieczne wody, gdy oparciem
dla niej jesteś i ciepłą przystanią, wtedy
sprawi, że będziesz jak Bóg młody.
Gdy galimatias znów do życia zapuka, a
logika gdzieś się skryje cicho w kącie, to
pozwól jej niech się niech się w niej echo
pragnień wyszaleje, pocałuj czule i zrób
jej z uczuć kąpiel.
Bogdan Tęcza®
-
PRZEKORNIE
Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie
ulęknę, bo ty jesteś ze mną, te słowa
dźwięczą wciąż w głowie gdy w zaspach
bezsilności upadam, one wciąż są i dają
mi pewność.
Jest czas gdy dusza rwie się na strzępy, a
serce z bólu pęka, przyklejam uśmiech
do twarzy, gdy ludzkie plemię wyszydza,
zbyt śmiało, ja idę dalej brzegiem swych
myśli, mam wiarę i ufnie przyklękam.
Komputery dziś wytyczają nam drogę,
słuszność wykresów wciąż karząc uparcie
szerzyć, a ja, zanim usiądę z kromką
chleba za stołem, wolę w swoje
staromodne ciche pacierze wierzyć.
Do pierwszych rzędów nigdy mnie nie
ciągnęło, bo z wiatrem we włosach pewnie
dziwnie wyglądam, zamiast krawat
poprawiać nerwowo, wolę z siodła swojej
maszyny, kochane Bieszczady oglądać.
Czasem mówią, żem samotnik i dziwak, że
w moim wieku w złudną godność się ubrać
pasuje, a ja milczę i się w duchu szczerze
uśmiecham, jadę dalej i czasem w swe
wnętrze, kilka kropel wolności tankuję.
Bogdan Tęcza®
,, 1 zw. Psalm 23 Pisma Świętego..''
-
PRZEKORNIE
Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie
ulęknę, bo ty jesteś ze mną, te słowa
dźwięczą wciąż w głowie gdy w zaspach
bezsilności upadam, one wciąż są i dają
mi pewność.
Jest czas gdy dusza rwie się na strzępy, a
serce z bólu pęka, przyklejam uśmiech
do twarzy, gdy ludzkie plemię wyszydza,
zbyt śmiało, ja idę dalej brzegiem swych
myśli, mam wiarę i ufnie przyklękam.
Komputery dziś wytyczają nam drogę,
słuszność wykresów wciąż karząc uparcie
szerzyć, a ja, zanim usiądę z kromką
chleba za stołem, wolę w swoje
staromodne ciche pacierze wierzyć.
Do pierwszych rzędów nigdy mnie nie
ciągnęło, bo z wiatrem we włosach pewnie
dziwnie wyglądam, zamiast krawat
poprawiać nerwowo, wolę z siodła swojej
maszyny, kochane Bieszczady oglądać.
Czasem mówią, żem samotnik i dziwak, że
w moim wieku w złudną godność się ubrać
pasuje, a ja milczę i się w duchu szczerze
uśmiecham, jadę dalej i czasem w swe
wnętrze, kilka kropel wolności tankuję.
Bogdan Tęcza®
,, 1 zw. Psalm 23 Pisma Świętego..''