
Kompot z ironii
Użytkownicy-
Postów
45 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kompot z ironii
-
Wewnętrzny monolog studencki
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Napisał obydwie rzeczy, ba, za esej dostał piątkę jako jedyny z grupy. I przygotował się, po prostu nie lubi robić wszystkiego "na odwal" ;) -
Co ja tu, do cholery, robię? Wyczyniam jakiś teatr z pisaniem czegoś, co już dawno mam napisane, w dodatku na "odczep się ode mnie, ty głupia babo". Esej jest przemyślaną formą literacką, a ja mam go stworzyć w półtorej godziny ad hoc. W tyle to można napisać średnie wypracowanie na jakiś mało ambitny temat o poświęceniu dla miłości. I to ma być uniwersytet? Esej, będący pokazem kunsztu autora, jego elokwencji, zdegradowany do roli podrzędnej licealnej rozprawki? Ad hoc to mogą wyjść naleśniki z patelni, a i to tylko wtedy, gdy się owej patelni przez kilka minut przypilnuje. Jak pisanie formy przemyślanej w nieprzemyślany sposób ma mnie nauczyć sztuki argumentacji? Studia powinny pogłębiać wiedzę, poszerzać horyzonty i dążyć do prawdy czy uczyć lawirowania i cwaniactwa w świecie bezsensownych wypracowań? Albo mam coś zrobić najlepiej, jak umiem - i piszę esej w domu, sprawdzam, poprawiam, cyzeluję - albo siedzę na uczelnianej auli w setkę osób i w żaden sposób mnie to nie rozwija. Do tego dochodzi pisanie ręczne. Kształtuje ono ponoć charakter. Zgadza się - w trzeciej klasie podstawówki. Spróbujcie zmienić pismo u dwudziestolatka. Awykonalne. W efekcie pani magister będzie odcyfrowywać moje "kuropazurzenie" i nie będzie w stanie skupić się na sensie tekstu, tylko na wytężaniu wzroku i szybkiej powtórce z hieroglifów. Zostało dziesięć minut. Połowa sali, znudzona rysowaniem obrazków po kartce, już wyszła. Druga połowa udaje, że pisze, a zaraz podłoży na pulpit wcześniej przygotowaną pracę. Jeśli czegoś mnie to nauczyło, to tylko tego, że marnuję czas. Może nie podczas całych studiów, ale półtorej godziny z mojego środowego życia na pewno.
-
Teatr relacji
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Hmm.. A jak to było w innym wierszu? Czy nie przypadkiem : "Czym ta ziemia? Mą ojczyzną"? Interpunkcja i wielkie litery poprawione ;) -
Czemu mam wrażenie Że w naszym teatrze Zeszłaś ze sceny Przed końcem spektaklu? A kurtyny cienie Sprawiły że patrzę Koniec bez weny I nawet antraktu Może Tobie sufler Tę improwizację Radził wyszeptując Istny pęk z cicha Myśli nierozumne Mą imaginację przecięła kłując Twa wymówka licha Dzisiaj moje miejsce Zajął jakiś dubler Jak śpiewała Geppert „Nie wierzę a patrzę” Cóż może gra lepiej Może bardziej umny Znowu grasz na scenie Lecz nie w mym teatrze
-
Pochwała zwyczajności
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Myślę, że Pan nie odczytał tego źle ;) Jak to powiedział Marszałek Piłsudski: "Nieważne, co mówisz, ważne, jak to się odbija w mózgu słuchającego" ;) "Wierszyk" (zdrobnienie i cudzysłów celowe, bo takie coś ze sztuką nie ma nic wspólnego) napisany troszkę prawdziwie, troszkę żartobliwie i ironicznie. Pozdrawiam :) -
Pochwała zwyczajności
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Satyrycznie rzecz ujmując Idzie sporo wyolbrzymić Kiedy więc pisałem "plują" Co innego mogli czynić Ci, o których napisałem A że dla żartu zebrałem Kilka przywar tego świata To nie czyni przecież wcale Że ktoś trwoni swoje lata I istnieją tylko żale Z oka lekkim przymrużeniem Patrzeć trzeba na me "chcenie" ;) -
Pochwała zwyczajności
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Oczywiście wierszyk jest okraszony dużą dozą ironii, moim zdaniem najlepszym, ale i najbardziej złośliwym rodzajem humoru. Z tego powodu należy wyciągnąć z mojej "twórczości" jedną drugą, z tej jednej drugiej jeszcze raz to samo i wyjdzie rzeczywistość ;) Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ;) -
Bo nie dla mnie są salony, stroboskopy, dyskoteki Jak nadęte dwa balony, ego tego świata wielkich Chociaż żaden ze mnie piasek, wszystkim wkoło w zębach zgrzytam Pluje mną jak żrącym kwasem cała tak zwana elita Moje życie to mieszkanie i drewniana w nim podłoga Nie potrzeba, chociaż tanie, mi dywanów jak w salonach Nie chcę pochwał, ni zaszczytów, bez splendoru też poradzę Ani złota, malachitów, gwizdać chcę na każdą władzę Na co mi wymyślne dania, na talerzu jakieś kleksy Możnym to potrzebne zaraz, by uleczyć swe kompleksy Zamiast wina chcę herbatę, miast Paryża wolę Mielec Spośród sztućców arsenału, znam ja noże i widelec Nie obchodzą mnie gwiazdeczki, co na firmamencie gazet Wciąż spadają kometami fałszu, krzyku, afer, zdrady Życzę szczęścia, ostrych łokci, w sklepie w piątek dobrych łowów Lecz pamiętaj, że w zwierciadle wszystko widzi się na odwrót Może zbyt dużo wymagam, żeby było tak, jak dawniej Tak po prostu nie wypada, żyć po cichu i zwyczajnie
-
I beg you, Sophie, don’t ask me for poems Soon you’ll be again in our motherland Cause all these rhymes was from flowers stolen and stars that shine above bright, polish land Listen the stars and beautiful flowers They are, not me, they are the best poets Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi, Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci, To każdy kwiatek powie wiersze Zosi, To każda gwiazdka piosenkę zanuci. Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci, Słuchaj - bo to są najlepsi poeci.
-
Drzewa na jesień Jak starsi panowie Liście wiatr niesie Włosów brak na głowie
-
Stoją dwa durnie Przy jednej urnie I się próbują wyzbyć swych zmartwień Cóż za wysiłek Ledwo już żyją Żeby w szczelinę dziś wcisnąć kartkę Przyznam się szczerze Oczom nie wierzę Niech to zostanie pomiędzy nami Lokal wyborczy To kolektura Durnie skreślają na chybił trafił
-
Tasowana ciągle co rusz Życia moja karta Może tak i nie wiem sam już Czy jest czegoś warta Może to nie as treflowy Ale też nie blotka Kolor czarny lub czerwony Nią nie zagrasz w totka Dama piku mnie przebije A mi ciągle mało Kiedy włócznia już przeszyje bo mój kolor karo Może życie ciągły pasjans nigdy się nie złoży żywot jest jak ciągły alians musisz z kimś ułożyć Dla cierpliwych w tej grze awans chociaż serce zdziera Ale jednak, miast pasjansa Wolę grać w pokera
-
Pytania do człowieka pozornie nieżyciowego
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
W samym tytule widnieją "pytania", a jak inaczej je zadać, jak nie przez znak zapytania? ;) A to słowo może wyglądać dziwnie, ale jak się spojrzy na "poniemiecki" (a takie słowo funkcjonuje), to "pocarski" już tak nie razi, ale mogę się mylić ;) -
Pytania do człowieka pozornie nieżyciowego
Kompot z ironii odpowiedział(a) na Kompot z ironii utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dobry wieczór ;) Dziękuję za miłe przyjęcie i pozytywny odbiór "twórczości". A do czynienia ma Pan z mężczyzną :) -
Pytania do człowieka pozornie nieżyciowego
Kompot z ironii opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Skrupuły? Coś Ty To tak jakby rękawy zakasać I zaprzęgać w stary pocarski pług Rozleniwione muły W naszych czasach? Moralność? A mało Ci Jednego kręgosłupa Co rwie i strzyka Niezliczone dni? Ma drugi łupać? Dobroć? Stary A znajdzie się taki Który bez szemrania Odwdzięczy tym samym? W sposób jednaki? Zasady? Na co? Ustalając jakieś Znając ludzką przekorę Złością się odpłacą Lepiej co dzień nowe Po co? Mam być szczery? By być człowiekiem Do cholery -
Wolę dźwięk Twoich słów od huku nieznośnej ciszy Tak jak zawsze, znowu mów Nie chcę wspomnień w sercu kliszy... Choć jak album moja głowa, zblakłych zdjęć w niej nie chcę chować
-
1