Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

sowadresowa

Użytkownicy
  • Postów

    7
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez sowadresowa

  1. Dziękuję. Z tym miesiącem masz racje. Aczkolwiek czasami aby nadać czemuś rozmiar mówimy np. " cały tydzień ciężko pracuje!" , gdyż '' tydzień ciężko pracuje!" nie określa tego wystarczająco.
  2. Na pewno byłoby to z korzyścią dla mnie. Wiersz był na innym portalu przyjęty bez większych uwag.
  3. Dziękuję. Słuszna uwaga.
  4. Nic się nie stało. Tak sobie mówił, kiedy ona z nabrzmiałą od wściekłości twarzą próbowała się uspokoić w pokoju obok.Tak naprawdę to przecież nic takiego nie powiedział. To ona powinna wcześniej przekazać to rodzinie. A teraz on był wszystkiemu winny. Chociaż obiecał jej. Ale ona mogła przecież rozwiązać tę sprawę już miesiąc temu. Mogła powiedzieć ojcu. Może nie wyklął by jej, gdyby sama to zrobiła. Ale nie chciała. Ktoś musiał powiedzieć Andrzejowi prawdę. Michał zrobił to 'najdelikatniej' jak tylko potrafił. Bronił jej jeszcze. A teraz wyzuty z uczuć sam już nie wiedział czy postąpił słusznie. Powinien w ogóle się z nią nie spotykać na parkingu dwa miesiące temu. Miałby teraz życie. Może siedziałby w ten sobotni wieczór na werandzie koło Restoran Platz z jakąś śliczną brunetką, degustowałby się szampanem i pysznym kawiorem, potem odwiózłby ją do domu, pocałowałby na dobranoc i poszedłby pływać w swoim oświetlonym basenie przy domu, nad którym obserwowałby tysiące lśniących niczym diamenty gwiazd i zastanawiałby się wokół której z nich znajduje się planeta najbardziej podobna do ziemi. Ale był teraz tutaj. I nie wiedział co ma zrobić. Jego brudna od krwi ręka drżała, palce były zgięte niby w paraliżu, a ból? Ból przy tej ilości adrenaliny nie sprawiał najmniejszego dyskomfortu. Michał myślał nawet , że gdyby uderzył Andrzeja mocniej, mógłby poczuć się bardziej jak facet broniący honoru swojej kobiety. Chociaż to za dużo powiedziane. Swojej bliskiej przyjaciółki, bo już teraz tak się wszystko pogmatwało, że nie wiadomo czy będzie chciała go znać. Podchodził do drzwi powoli, po miękkim dywanie w brudnych adidasach przesuwał się wzdłuż pokoju, zastanawiając się jakie pierwsze zdanie wypowie w jej kierunku. Stanął u progu, wziął pełen oddech i spokojnym głosem zapytał: -Będziesz siedziała tam cały wieczór, czy porozmawiasz ze mną? -No chyba żartujesz! Jesteś żałosny! -Ulka, krzycząc przez drzwi nigdy się nie dogadamy. Wyjdź proszę... -Z tobą nie ma sensu w ogóle rozmawiać! Musiałeś mu powiedzieć? Prosiłam, żebyś dochował tylko jednej tajemnicy. Tyle lat wszystko było w porządku. Po co się pojawiłeś w moim życiu? -Pojawiłem się na twoje życzenie. I na twoje życzenie kłamałem wszystkich cały miesiąc. Nie rozumiesz, że to dla twojego dobra rozmawiałem z twoim ojcem? Nie chciałem żeby cię wyklął, ani żeby się na mnie rzucił. Chciałem żeby wiedział, że jego córka żyje i że ma się dobrze. Zostawiłaś go 12 lat temu , myślał, że ktoś cię porwał, zabił... To nie jest normalne Ulka! -Nie wiesz dlaczego uciekłam z domu! Nikt nie wie!
  5. Kolorowanką jestem. Koloruje mnie Bóg. Wrzucił na stopę zielony. Nadzieję, żebym dała krok w przód. Na łydkę dał szary. Żeby nie było tak lekko. Udo barwił brązem, na znak stabilności. Pomazał brzuch żółtym. Te przyjemności... Serce zrobił czerwone, miłości pełne. A głowa? Niebieska. Pełna marzeń i wiary. Tęczą jestem w oczach Boga, a myślałam, że jestem szary...
  6. Potokiem słów określając jutro - -będę czujna myśląc o tym, jak rozważnie nadać czynom bieg. Będę wbijać wzrok w mą przyszłość, wypatrywać zdarzeń, szukać, gdzie jest kres mych marzeń albo zbliżać się do ich początku. Skrzyżowaniem uczuć moich jest chwila rozdarcia, niepewności, garścią ciągłych złości i niezrozumienia. Kształt mojej przyszłości chyba ktoś ocenia w nowej codzienności. Przyszłością będę, której szukam. Jutro. Będę tym co wymyśliłam w odległej przeszłości. Przyszłość z całej siły chronię od marnej nicości. Światło wpuszczam w pył ciemności. Jutro będzie dniem istnienia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...