Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Jackiewicz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1485
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez Maciej_Jackiewicz


  1. Powróciła na piastowską ziemię
    Ojczyzna nasza to jedyna
    Listopad o tym przypomina
    Serca biją mocniej gdzie brzemię

    Kute dawniej w łańcuchu okowach
    A ci co w niewoli tyle lat byli
    Na niebo patrząc od tej chwili
    Inwokacji do Boga powtarzali słowa

    Europa w milczeniu słuchała
    Pieśni w których chwała
    Ojczyzny opiewana jest wciąż od nowa
    Do wszystkich domów niech powędrują

    Liryki i ody na Twoją cześć
    Europa też wysłucha tę pieśń
    Głosami rodaków obwieszczą na świat cały
    Łany zbóż się pokłonią świeży chleb podarują

    A słowa hymnu zabrzmią jako pieśń chwały


  2.  
    W milczeniu toczymy rozmowy
    w dzień zimny listopadowy
    tylko szum drzew na cmentarzu
    przerywa przejmującą ciszę
     
    w myślach za dusze odmawiamy
    ciepłe dziękczynne modlitwy
    litanie do wielkiej Bożej Miłości
    uczyniwszy na piersi znak krzyża
     
    płoną niezliczone znicze i lampiony
    rozpraszają mroki ciemności
    jeszcze własne kroki nieraz usłyszę
    czy to nowa wędrówka się zbliża
    i spakować przeszłość już czas
     
    porudział znów trawnik zielony
    a głowa siwymi włosami
    nie od dziś przecież jest pokryta
     
    piszę w ten dzień słowami
    które dobry anioł przeczyta
    zapisze w księdze wiecznej pamięci
     
    zostaną na zawsze pośród nas
    w sercu duszy albo barwnym witrażu
     
    nasi wszyscy święci
     
     

  3. Boże
    chroń mnie od przyjaciół niektórych
    z wrogami poradzę sobie sam

    mocą przebaczenia
    nasze życie to nie są wierutne bzdury
    i wielu prawdom zadawano już kłam
    aż do obrzydzenia
    a prawda jest tylko jedna
    czy ktoś tego chce
    czy nie
    bo z jednego źródła pochodzi

    zaś
    kłamstwo wszędzie się urodzi
    jak wszystko co podłe jest i złe
    dlatego nie bądź tylko człowieka cieniem
    podaj rękę temu, który jej nie ma
    nie rzucaj w nikogo odwetu …kamieniem
    by nie powtarzał wciąż się schemat
    ząb za ząb oko za oko

    Boże
    który jesteś tak wysoko
    ale naprawdę tak blisko
    zakończ to smutne igrzysko
    błogosław Ojczyznę miłą
    aby nikt już nie powątpiewał
    że nadejdzie jeszcze czas pokoju
    daj nam wypić z Życia swego zdroju
    by już więcej nikt nie zaśpiewał
    że dobrze nie będzie
    bo lepiej już było

    serce dziś otworzę
    i za tych co zbłądzili
    ślepi jak to pisklę
    co w gnieździe kwili
    Ciebie poproszę

    Boże


  4. Przeciera jasne oczy zmęczona
    tak dziś chciałaby jeszcze spać
    pod chmurą córka Tei zamglona

    wiatr zerwał resztki babiego lata
    między konarami drzew się rozbija
    co by tu jeszcze tarmosić i rwać

    dzień za dniem jak liść opadły przemija
    minął jak chwila ciepły wrzesień
    krople deszczu grają z nowych nut

    dopóki na blaszanych parapetach
    nie rozbiją się jak okruchy kryształu
    i w plamy się przemienią
    na parasolach razem z nimi zagramy

    w ten świt ciemny jak z końca świata
    wszystko odchodzi ponownie pomału
    październik pisze dla nas tautogramy
    na literę jot jak jesień
    atramentową z liści czerwienią

    jaśniejesz już jutrzenko
    jem jabłuszka
    jarzębinę je jemiołuszka


    jednym łykiem
    piję herbatę z róży i jagody
    Eos różanopalca
    zostałaś ze mną

    otulone poranną mgłą
    spały ogrody


  5. Na egzaminie mówi do studentki docent :
    pani dzisiaj umie na pięć ale …procent

    Blondynka poszła zaliczyć z Mickiewicza
    teraz jej chłopak po kolokwium ją zalicza

    Od nowego roku plan zajęć się nie zmienia
    haratamy w gałę, w  czasie wolnym ćwiczenia

    Pani wiedza jest taka wielka
    jak ta mała konstrukcyjna belka


    Z otrzęsin pierwszoroczniaków uczelnia słynie
    prawdziwe trzęsienie po pierwszym egzaminie

    Oblał u asystentów i docenta, i nadeszła pora
    na spotkanie w gabinecie u pana profesora

    Jaki narząd to organ miłości drogie panie ?
    no, przecież serce
    -doktor skończył zdanie

    On nie uczy się na zaliczenie i niczego nie kuje

     robi analizę kosztów i bez przerwy kalkuluje

    Pierwszorzędny aktor to z niego będzie
    słychać pana tylko w pierwszym rzędzie

    Studenta humanisty twarz wyraźna jak u malarza
    proszę pana ,każda historia zawsze się powtarza


  6. Jesienne trawy od świtu pokryte rosą
    z łez a drzewa szumią całkiem inaczej
    cały teatr teraz po panu Janku płacze
    kiedy wieści wraz z liśćmi się roznoszą

    Ze stolicy na już niemal świat cały
    tam gdzie niepoliczalne publiczności
    tyle wszystkim rozdałeś swej radości
    gdy nawet i smutki się z Tobą śmiały

    Każde odejście tak serce ludzkie porusza
    to ten czas kiedy pożegnać się pora
    na zawsze zostaną role aktora
    ----------------------------------------------
    bo nie ma już tu z nami naszego Kobusza


  7. Trujesz ducha złych słów kalkomanią
    i głos odbierasz nazywając gniotem
    drzesz na strzępy serce z papieru
    grożąc mi palcem bo inni też ganią

    podcinasz skrzydła z pierwszym lotem
    usypiasz wenę bez użycia eteru
    nie widząc pisklęcia które płacze
    rozbijasz świat marzeń gołą pięścią

    ale on widzi wszystko i zawsze inaczej
    nie twoją nigdy wszak będę częścią
    w zaciszu marzeń to ona -myśl żywa
    łączy się w cudowną jak ze snu parę

    swoim dzieckiem mnie dziś nazywa
    jestem dlań jak największym darem
    jad oszczerstwa zdusi twoją pogardą
    milczeć już nigdy nie będzie musiał

    a ty i tak nie będziesz jak Leonardo
    zostaw w spokoju mojego tatusia


  8.  

     

    Kiedy wraz z wiosną budziło się życie
    widziałeś w oknie ptaki- wracały
    do tych samych gniazd jak co roku
    radośnie śpiewając na cześć słońca

    Tyle pięknych słów zostało w twoim zeszycie
    wokół ciebie wirował świat wspaniały
    tak bardzo chciałeś powrócić z mroku
    bólu i cierpienia i być z nami aż do końca

    Upomniały się dobre anioły z rajskiego ogrodu
    gdy ujrzałeś je sercem złożony chorobą
    a potem okiem ostatni raz na bladą ścianę

    Przy niej stało dziecko – to byłeś ty za młodu…
    a tyle jeszcze lat przecież było przed tobą
    pozostało pióro i białe kartki niezapisane

    Myśli w wiersze już się nie przemienią
    tylko zegar w pokoju wciąż tak samo tyka

    zabrały cię dobre anioły prawie jesienią
    dziś płacze bo tęskni za tobą

    Twoja liryka

     

     

    *Janusz Cygan (1957-2019) –założyciel portalu E-skwerek poetów


  9.  

     

    Jeden dyrygent spod Poronina,
    kiepsko z orkiestrą sobie poczyna.
    Trąby czasem słuchają,
    inni gdzieś już go mają,
    albowiem często pałkę przegina.


    Pewien dziadyga, mieszkaniec Helu,
    dostał obstrukcji wnet po kisielu.
    Potem tym się dziad wyróżniał:
    raz na tydzień się wypróżniał.
    Baba mówiła doń : mój twardzielu.

     

     


  10. Kiedy odlatuję bez ciebie w chmurach ginę
    jak zraniony ptak przepadnę w starych drzew szumie
    okręt wiary w porcie nadziei stał na cumie
    usta już napojone nieśmiertelnym winem

    Niewinne dusze jako zwiędłą już roślinę
    chciałem ratować -kto jeszcze dziś to zrozumie
    pośród milczących twarzy w szarym tłumie
    to twoje skronie ozdabiam z serc wawrzynem

    Moja Dafne jak Apollin niepokochany
    łapię myśli ocalałe niczym motyle
    do najpiękniejszej muzyki pójść z nimi w tany

    I powiedzieć jak cię kocham jeszcze raz tyle
    ukryty przed światem opatrzę znowu rany
    wciąż mając ten sen że wróciłaś tu na chwilę


  11. Spotkanie nad morzem

    Siedzę sobie na pełnej ludzi plaży
    szum morza miesza się ze strasznym gwarem
    wszyscy ciągle walczą z lipcowym skwarem
    co też się tutaj dzisiaj coś wydarzy ?

    tak sobię marzę i leżę w grajdole
    wtem patrzę a tu idzie Wacek, w szkole
    do jednej chodziliśmy przecież klasy
    czyżby też przyjechał tutaj na wczasy ?

    brzuszek piwny mu urósł, także siwe
    pierwsze włosy a dziewczę urodziwe
    trzymał za rękę –co za cud blondynka
    pewnie córka, grunt to własna rodzinka

    tylko gdzie była ona wobec tego
    czy nieopodal grajdoła mojego
    gdy z tego głębokiego zamyślenia
    wyrywa głos : cześć Maciek a to Renia

    kopę lat kopę lat już chyba stary
    czy dasz temu mój przyjacielu wiary ?
    ile to będzie ? chyba ze czterdzieści
    w głowie doprawdy to się nie pomieści


    mówi coś teraz do swej pięknej Reni
    widzisz to Maciek, prawie się nie zmienił
    całe osiem lat z naszej podstawówki
    na wuefie podmieniał tenisówki

    a Renia patrzyła na mnie już bacznie
    cała wyglądała tak bardzo smacznie
    ten uśmiech delikatny kącikiem ust
    i nogi do ziemi oraz super biust

    ubrana w jasnoniebieskie bikini
    niejeden facet pewnie aż się ślini
    tak delikatnie trzymała pół ciastka
    idealna cudowna osiemnastka

    świetną masz córkę –Wacka pochwaliłem
    gdy na moment stanęła do mnie tyłem
    dobrze musi być zapewne chroniona
    no co ty ?
    rzekł kumpel -to piąta żona


  12. Do dziś plotkują w powiecie

    jak ongiś na wyspie Krecie

    dwaj panowie czuli się samotni

    ---

    Dedal  więc poszybował  w świat

    ale Ikar na ziemię spadł

    nie miał niestety też… paralotni

     

     

     

    Syzyf co toczył na górę głaz

    tak pomyślał  o swej pracy raz

    że chociaż do niej się przykłada

    wielki kamień na dół wciąż spada

    ---

    Szybko wpadł mu pomysł do głowy:

    i zbudował… wyciąg linowy


  13.  

    Poeta wiersz zamieścił raz kiedyś na portalu
    wnet pojawiły się głosy i komentarze

    podniesione niczym w obskurnym jakimś barze
    ale najczęściej w tonie fałszywego żalu


    -może i by się spodobał ale …
    -ja bym wyrzucił to i owo…
    -a to takie niepotrzebne słowo…
    -usunąć lepiej też to co dalej…

     

     

    poeta nawet nie pisał też komentarza
    pisanie wiersza ciągle jedynie powtarza
    a krytycznych uwag nie ubywało wcale

    -tak się nie pisze wiersza z sensem…
    -z tymi rymami to wygląda nieładnie…
    -ale o co tu chodzi kto to zgadnie...

    ktoś przy okazji rzucił mięsem

     

     

     

    poeta  cierpliwie napisał po raz n-ty

    a wiersz się cały skurczył jak po wielkim praniu

    komentarze były często już w jednym zdaniu

    a on sam miał minę jakby był  z krzyża zdjęty

     

     

    -po co te  inwersje i znów ten rym…

    - zgłoski mi biegają jak mrówki…

    -tak piszą grafomani i półgłówki…

    -głupia pało nie zgodzę się z tym…

     


    poeta spokojnie zareagował na to

    chociaż nie mógł już napisać- słów brakowało

    albowiem z jego wiersza nic nie pozostało


    poza bardzo skrojonym tytułem i datą
     

     

     


  14. Samotny jak palec szukasz miłości wszędzie
    gdzie jej nigdy nie było i nie ma, wmawiając
    sobie, że to jest to, a Los się uśmiechając
    nawet ci nie podpowie, że znów jesteś w błędzie


    Chociaż dobrze wie od siostry Fatum, co będzie
    ty ranisz się zagubiony niby kochając
    bo nie można bardzo kochać serca nie znając
    gdy życie przemija  jak w obłąkanym pędzie


    Szukasz swej miłości, kiedy się napatoczy
    byle jak i byle czym koisz stare smutki
    bo świat nie będzie zawsze piękny i uroczy


    Potem sen nie nadchodzi, albo jest zbyt krótki
    jak chorobę leczysz to, co ujrzały oczy
    w kosmosie marzeń nadziei skrawek malutki


  15. Jacek Wacek i Placek ze wsi Płoty

    po wiosce się tylko wciąż wałęsali

    nie mieli bowiem już nic do roboty

    o niczym przy tym ciągle rozmawiali

     

    Aż któregoś dnia Jacek pomysłowy

    wpadł na wielki pomysł nie byle jaki

    będziemy dziś na łące straszyć krowy

    potem z gniazd wypłoszymy młode ptaki

     

    Pieskom założymy  sznurki na pyskach

    koty wrzucimy do wody gdzie stawy

    barany wypuścimy na pastwiskach

    gdzie kozy – ale będzie dziś  zabawy

     

    Jak powiedział  tak to wszystko  zrobili

    spłoszone krowy w mig się pochowały

    ptaki odleciały w tej jednej chwili

    zasznurowane psy już  nie szczekały

     

    Mokre koty miauczały tak żałośnie

    kozy i baran zaczęły się wadzić

    mecząc i becząc na zmianę  donośnie

    kiedy chłopcy zaczęli znów coś radzić

     

    Co by jeszcze zrobić dla większej draki

    zebrały się w remizie ich rodziny

    niepotrzebni są nam takie głuptaki

    wnet przegonili całą trójkę z gminy

     

    I z miejsca gawiedź odżyła na nowo

     w gazetach pisali o ludziach z Płotów

    jak żyją teraz  spokojnie i  zdrowo

    bo nie ma już w tej wiosce trzech idiotów.


  16. Raz piękny motyl wpadł w pajęczynę

    bo nie zauważył nocą sieci
    nieborak już nigdzie nie poleci
    sobie przypisać może tę winę

    że w pętlę śmierci tak się zamotał
    a gdy pająk miał go już w przełyku
    na chwilę spoczął na dzbaneczniku* ...

    Różne przejawy miewa głupota

    -------------------------------------------------------------------
    *dzbanecznik –roślina owadożerna


  17. pod bosymi stopami ziemia spalona
    słońcem jakiego dotąd nie było
    ostatnie źdźbło trawy obrócone w pył

    nie ma już tej roześmianej łąki
    jeszcze wczoraj była nadzieją zielona
    wyschnięte skonało życia źródełko

    wczoraj ptak wodę tam pił
    nade mną niebo prawie przejrzyste
    a pode mną niezmierzona głębia

    piekła zbudowana z zawiści
    i największych ludzkich grzechów
    Lucyper dławi się nimi ze śmiechu

    bogatemu diabeł dzieci kołysze
    próchnica świat dzisiaj okrutnie toczy
    już nie tylko od samego przyzębia

    palcem na chmurze list piszę
    nowe myśli łapię w czerwonym słońcu
    o tym co może się jutro nareszcie ziści

    albo przyjdzie tylko dobrym snem
    obojętności obawiam się bardziej od suszy
    nieznana oaza gdzieś tam może czeka

    kiedy karawana w drogę wyruszy
    ja wraz z nią nawet na samym jej końcu
    aby odnaleźć choć jednego człowieka

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności