Jakbym był aniołem
nie spotkałbym ciebie
wiódłbym żywot jasny
na wysokim niebie
Nie znał smutków świata
pewien, że mitręga
ziemskiego tułania
wysoko nie sięga
Pośród harfy nutek
żyłbym sobie pięknie
dla Pana w niebiesiech
snuł melodie smętne
Z lirą sobie chadzał
w gwiazdach się prowadzał
z dala patrzył na świat
archaniołom kamrat
W świętej mej osobie
śród anielskich wzlotów
wiedziałbym, że w niebie
nie trzeba mi ciebie
Po co byś mi była
duszko piękna, miła
chwilo uniesienia
radości spełnienia
Bólu rozstań pewny
przez za krótkie lata
niebo chwil ulotnych
cudzie tego świata
Gdybym został w niebie
Lecz wolałem ciebie
Bóg ci mnie podrzucił
bym Jemu nie smucił
na wysokim niebie