"Cebulowe widzimisię"
Cebula się zbuntowała i do zupy iść nie chciała.
Żadnych powodów nie dała, tylko: „Nie chcę!” – wykrzyczała.
Marchwie z boku popatrują i cebuli przytakują.
Choć się z nią znają zaledwie, murem za nią stają we dwie.
Trzy buraki obserwują: nie chwalą, nie krytykują.
Przyczyny buntu nie znają, więc na boku się trzymają.
Szczypior krzyknął: „Razem siła!”.
Pietruszka się wystraszyła,
bo jej prosto w naćkę ryknął i liderem się okrzyknął.
„Ja głosować tutaj radzę” – mówi seler w swej powadze.
Prezesem się proponuje, własny program oferuje.
Kalafior wyskoczył zatem: „Jestem tutaj waszym kwiatem!
Królem teraz się orzekam, na ofiarę waszą czekam”.
Cebula to usłyszała i z daleka zawołała:
„Nie pozwalam tej grabieży, dla mnie ten tron się należy!”.
Na to lider, król i prezes: „To nie twój już jest interes!” –
dzwoniąc jej partyjnym dzwonkiem, że nawet nie jest ich członkiem.
Cebula się obraziła, iść do zupy się zgodziła.
Partia jednak pozostała, warzywom rozkazywała.
Często małe widzimisię budzi cwane grupy lisie.
Wprowadzeni partią w życie, wyzyskują innych skrycie.
-Leszek Piotr Laskowski