„Pijak z kolcami”
Na odludziu, w starej szopie,
tuż przy lesie, w pierwszych drzewach,
słychać było, że ktoś żłopie –
coś jakby w cichych przyśpiewach.
Pijak jakiś zbłądzić musiał
lub przed żoną się ukrywa.
Pewnie już tam i nasiusiał –
z pijakami tak już bywa.
Napiją się bez umiaru,
wyglądają wtedy wstrętnie.
Chodzą od baru do baru,
snują się bez celu smętnie.
Szukają, by dolać jeszcze,
ich się nie powstrzyma nijak.
Może na niego zawrzeszczę:
„Niech wychodzi wstrętny pijak!”.
– Hej, pijaku, wyłaź z szopy,
bo jeszcze ogień zaprószysz!
Wy pijaki to niełopy...
- Kiedy w swoją drogę ruszysz?
Cisza nagle, już nie żłopie.
Patrzę w szparę poprzez dłonie:
– Wychodź w tej chwili stąd, chłopie,
bo i tak cię stąd przegonię!
Dalej spokój, w pełnej ciszy,
wchodzę więc w nerwów nawale.
Może zasnął i nie słyszy?
Więc go zbudzę i wywalę!
Patrzę, patrzę i co widzę?
Jeżyka w strachu małego!
Ja z pijaków świata szydzę,
a tu całkiem coś miłego.
Burczał coś cicho pod nosem,
siorbiąc wodę z jakiejś miski –
trochę pijaka odgłosem,
zalanego do kołyski.
Tak możemy naszą jaźnią
układać domysły swoje,
często mylną wyobraźnią
tworzyć historyjek znoje.
Leszek Piotr Laskowski.