"Pasożyt - po trupich kościach"
W świecie krzywych luster trwam – pchła pasożytnicza,
Gdzie snobizm, chciwość i głód w każdej tętnią żyle.
W otchłani pustych żądz, co dna nie zna zazwyczaj,
Gwałcimy matkę-naturę, by pławić się w pyle.
Chcemy wszystkiego naraz, bez wstydu i miary,
Depcząc miękkość darni; błękit nieba nas parzy.
Złocimy brzegi rzeki, kojąc nimi kary,
Karmimy próżność łzami – kat, co o raju marzy.
Wrosło w nas marnotrawstwo, pycha bezrozumna,
Zostawiamy za sobą zgliszcza i rany krwawe.
Niszczymy bez skrupułów, choć czeka nas trumna,
Paląc fundament ziemi pod stopy nieprawe.
Zamki legły w gruzach, twierdze w proch prawie starte,
Chciałbym świat ten uleczyć, lecz zbyt jestem mały.
Znikają piramidy, dziś nic już niewarte,
Trzeszczy ludzka roztropność, kruszą się jej skały.
Ile czasu mur ten wytrzyma napór głodu?
Ziemia drży pod stopami, o litość nas błaga.
Gnuśność nas pochłonie bez żalu i powodu?
Idziemy wciąż przed siebie – ślepa to odwaga.
Niszczymy się nawzajem, kradnąc jutra nadzieję,
Jakby świat był zabawką pośród kości bieli.
Zrozumiemy zbyt późno, gdy sens w nas zniszczeje,
Że śmierć żywiciela los pasożyta dzieli.
-Leszek Piotr Laskowski