Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'oniryczny' .
-
przychodzę do ciebie przez lustro powoli bez twarzy bo twoje spojrzenie nosi ją za mnie mam na sobie koronki z cienia przylegają jak skóra są coraz cieńsze nie zdejmujesz ich - ścierasz wzrokiem kochasz odbicie ja kocham ciebie w tym szkle gdzie jestem piękniejsza od siebie samej tam nasza miłość napięta do granic doskonała nietykalna jak tafla która nas dzieli sprawdzasz codziennie czy da się już rozbić zapominając że gdy pęknie - zniknę
-
Tej nocy sen opadł na mnie niczym całun z wilgotnej skały. Zbyt ciężki, by unieść powieki, zbyt gęsty, by znaleźć oddech. Rzeczywistość była tylko pęknięciem w murze, przez które sączył się mrok. Przeszył mnie głos, jak wiatr hulający w ruinach opactwa. Szeptał w nawie mojej czaszki imię tej, której proch dawno już ostygł. I wtedy stanęłaś w drzwiach wykutych z zastygłego cienia, blada, jakbyś piła tylko światło martwego księżyca. Mówiłaś językiem dzwonu bez serca, Rano, gdy pisałam, litery same układały się w modlitwę, której nikt nie wysłucha. Czułam, że każde słowo jest jak cierń wyrwany z relikwiarza bólu - święty i raniący. A każde wspomnienie — to bluszcz, co wrasta w szczeliny grobowca rozsadzając go powoli od środka. To cierpienie nie było ogniem, lecz chłodną architekturą pustki. I zapytałam w ciszy tej nawiedzonej krypty - ile we mnie Hioba, a ile mnie w jego popiołach? Czy Bóg jeszcze patrzy przez zakurzone witraże, czy już tylko słucha, jak kruszą się filary świata, jak spadają imiona , które nigdy nie przestaną się śnić?