"Leśne głębiny"
Pamiętam dobrze sekrety ostoi,
szlaki zwierzęce, przejścia odwieczne.
Wchodziłem w pralas, co wieki już stoi,
choć rozum ostrzegał: „To niebezpieczne”.
Tam czarny bocian w ciszy gniazdo plecie,
łoś płową łychą drogę ci zastąpi,
żmija mknie skrycie w paproci bukiecie,
a mchu aksamit wskazówek nie skąpi.
I to wrażenie, że wataha śledzi,
gdy mrok gęstnieje w gasnącej pożodze...
Tam w wiecznym cieniu szukasz odpowiedzi,
idąc przez puszczę po dziewiczej drodze.
Gąszcze półmroków mijane w zaparte,
przez martwe bagna, kresem tchu ostatka.
Przeszkody wolą i hartem odparte,
gdzie dzika knieja – to jedyna matka.
Chęć, by odciskać ślad stopy swobodnej
tam, gdzie człowiecza obecność nie gości;
w pogoni za cudem natury płodnej,
w sercu spragnionym surowej wolności.
A gdy wracałem w ludzkie szlaku progi,
wciąż czułem pod stopą bagienną miękkość.
W milczeniu wchodziłem w nasz świat ubogi,
niosąc w umyśle puszczy nieugiętość.
– Leszek Piotr Laskowski