Kiedy patrzymy sobie w oczy, to nic nie znaczy.
Nic nie znaczy, kiedy się dotykamy.
Gdy się całujemy, to też nic nie znaczy.
Nic nie znaczy, nawet kiedy się kochamy.
Żyjemy, szukając celu i sensu, kiedy dni na ziemi policzone.
Porzucamy sens życia coraz bardziej i chętniej,
zamieniając świat w parking przed ulubionym supermarketem.
Po co pytać? Ciągle pytać?
Nie lepiej być szczęśliwy, nie wiedząc, dokąd zmierzasz?
Bo co, jeżeli donikąd?
Popatrz mi w oczy, dotknij mnie, pocałuj.
Może zarażę cię wirusem.
Jeżeli nie miłości, to może rozumu.
Bo Bóg moich modlitw i tak już nie słucha.
La dolce vita. Nieustannie. Na zawsze.