Dziesięć cennych ma pierścieni
Na swych pulchnych palcach,
Z chęcią miłą dziś rozgrzeszy
Świnię i padalca.
Za sto złotych karę zdejmie
Po każdej podłości,
Na mszy ślubnej w ostrych słowach
Poobraża gości.
Wódkę gdańską lub lubelską
Z organistą pije,
Chociaż cnotę wciąż zaleca,
Z gospodynią żyje.
Skromność stale propaguje
W długich swych kazaniach,
Ale jeździ na panienki
W pobliże Poznania.
Jego drugie imię – chciwość,
A bezczelność – trzecie,
Brzydzą się nim zakonnice
I pobożne dzieci.
Choć podobno Bóg wybiera
Sobie sam pasterzy,
Gdy na takich patrzysz księży
- Trudno w to uwierzyć…