Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jacek_Sabatowicz

Użytkownicy
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Jacek_Sabatowicz

  1. @Paulina_Murias Równie piękne strofy :) Cieszę się że mój wiersz wywarł tak wielkie wrażenie! Pozdrawiam serdecznie.
  2. @Paulina_Murias Dziękuję Paulino :) Zapraszam na FB
  3. Tomik wierszy recytowany wraz z wizualizacją i podkładem muzycznym: https://www.youtube.com/watch?v=x4pNdM7Wycw
  4. Przyszły dzieci do pana Hofmana, Blondyneczka o dwóch warkoczykach, Chłopak z Dolnej, przyszły jak w Krakowie, Na Spadzistą, z Błoń czy z Sikornika. Wszystkie ścieżki leśne wydeptane Drobnym śladem dziecięcej wędrówki, Wszystkie drogi, wszystkie drogowskazy Zapraszają do Wlastimilówki. Na sztaludze pejzaż: błękit, góry, Cynobrowe owoce jarzębin I twarz dziecka, co się urodziło Nie w Krakowie, lecz w Szklarskiej Porębie. Mistrz maluje a w oczach ma wizję Niezliczonych główek polskich dzieci, Smutek wojen, radość odbudowy, Dużo farb jest na serca palecie. Za oknami świergotają ptaki. Młodej Polski na ścianach pamiątki: Mistrz Malczewski, góralskie złobcaki I Wowrowe od Emila świątki. Polskie słońce zagląda do okien Rytmem wierszy błękitnych Leśmiana. Karkonoszy zbiegają się zbocza Do pracowni Wlastmila Hofmana.
  5. Tęsknię za tym, bym mógł komuś wierzyć Tak bez zwątpień, bez wahań, podejrzeń, Bez obawy, że we mnie uderzy Obcość wroga z niespodzianych wejrzeń. Tęsknię za tym, abym miał jedynie Sam dla siebie czyjąś myśl i duszę, Bez obawy, że mi się rozpłynie, Jak mgła ranna, w nagłej zawierusze. Tęsknię,.. ale już nie wierzę więcej. Niech tęsknota wsiąknie w grząskie słowa. Złe wspomnienie obciąża mi ręce. Nie chcę życia zaczynać od nowa.
  6. Ach czemuś ty pieśni moja taka smutna Jak gdybym nad grobem tworzył twoje tony. Czemuś ty radości tonom obojętna I każdy w tobie akord rozżalony, Jakby same na świecie były łzy cierpienia, Jakby na nim nie było nadziei i wiary, Jakby słońca nie było, co twarz rozpromienia, Ale wszędzie płacz tylko, groby i cień szary. Pieśni! I tobie trzeba raz rozbrzmieć wesoło I na twarzy radości rozpalić, szkarłatu rumieńce, Po co tylko w kir stroić mam młodzieńcze czoło Kiedy jeszcze na świecie są różane wieńce? Młodym! więc mogę jeszcze marzeń chwytać mary I młode skrzydła do lotu wysilać, Potem świata i życia w dłoń ująwszy czary Słodycz, co w niej zawarta, aż do dna wychwalać. A choć na dnie kielicha będą łzy się lśniły, Zamiast szczęścia uchwycę w różach skrytą żmiję, Ja com słodycz wychylił, będę miał dość siły Że i ból zimna zniosę, i piołun wypiję.
  7. Mówią, że jest ponoć Gdzieś leśna polana, Gdzie zakwita paproć W noc świętego Jana. Rozkwita jak płomień, Srebrzy się i złoci W ową noc cudowną Kwiat leśnej paproci. I chodzą poń ludzie W gęstwę lasów ciemną, Lecz od wieków jeszcze Chodzą nadaremno. A nie wiedzą biedni, Że go sami tulą W swej gorącej piersi Pod zgrzebną koszulą. Że w ich sercu miłość Raz wyczarowana Zakwita, jak paproć, W noc świętego Jana.
  8. Bogaty jestem, bogaty. Świat pieśni moich jest światem. Wypełnia mnie radość jak wino, Barwą złocistych bursztynów. Momentów, w których pieśń tworzę, Choćby mi było najgorzej, Do ostatecznych sił granic, Nie dałbym nikomu za nic. Chociażby była ta chwila, Krótka, jak życie motyla, To zbiorę w niej słońca na długie Okresy niepogód, szarugi. Wyznaję dzisiaj szczerze: Napróżnom życia nie przeżył, Chociaż Poezja swej ścieżki Wiodła mnie tylko brzeżkiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...