A gdyby Matka Boska była olimpijką
Z pewnością wygrałaby w rzucie tęczą
O dusze czyśćcowe;
Rzut po olimpijskie złoto
Ponad górami bólu i cierpienia,
Po zbawienia złote runo,
Po odkupienia zwycięstwo.
A gdyby Matka Boska była różą
Z pewnością byłaby podziwiana
Niczym unikatowy eksponat w muzeum;
Lubimy takie ładne rzeczy
Podziwiaj mnie tylko nie dotykaj
Wzrokiem mnie gwałć;
Patrz, póki krwi brata na rękach nie masz.
A gdyby Matka Boska była żebraczką
Stanęłaby na rozstaju dróg,
W zgrzebne szaty przyodziana,
O grosz nie poprosiwszy, o modlitwę wszak.
To i tak za mało, by grzech zmyć z rąk,
Za dużo, by prosić o raj;
Płaczesz, gdy grzeszysz i milczysz.
Przebierasz się za Matkę Boską, co dnia
Otwierasz drzwi, i kamienie rzucają Ci do stóp
Nie-szlachetne,
Rzucają ci pierwsi, którzy grzeszą najwięcej.
Wyjdź im naprzeciw, nawet gdy
Kamienie ranią stopy, do krwi.
Oprzyj się o kant powietrza dłonią samotną,
Albo schowaj w cieniu drzewa figowego,
By ich wzrok nie kalał Twego oblicza,
Matko Boska codzienna.