Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

JoannaGrażyna

Użytkownicy
  • Postów

    30
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez JoannaGrażyna

  1. To pokłosie zabawy w tworzenie najkrótszych wierszowanych streszczeń wybitnych dzieł literackich :)
  2. Kochany panie B... piszę do Ciebie zielonym atramentem tysiączny mój list... Co u mnie? Boli, więc żyję… Nie skarżę się Zresztą nie mam komu… Dzień za dniem mija Bez sensu Gitara Milczy zawstydzona Dobrze jej tak… Welon Łka w ciemnym kącie I on stracił ostatnią nadzieję W snach Znów idę Tym samym mostem Ale teraz Słychać na nim Tylko moje kroki Kochany panie B Piszę do Ciebie Ostatni już list
  3. Dzięki za komentarze :) nie wszystkim się musi podobać, bo gusta mamy różne i poczucie humoru również :) Pozdrawiam
  4. Bo chyba nie w ten dział wrzuciłam przez pomyłkę...
  5. Dziękuję i również pozdrawiam. Mam jeszcze streszczenie "Romea i Julii" i zapraszam do zabawy :-) Romeo i Julia Namiętna miłość. Miasteczko włoskie. Bez happy endu... O rany boskie!
  6. Dwie siostry. Kochaś. Las i maliny. Zazdrość. Nóż. Krew. I... ...nie ma Aliny!
  7. Pewien gostek rodem z Konina (zwykł mawiać "jestem seks-maszyna") spotkał kiedyś kobietę - Marię co sprawiła, że miał awarię, ale ma z tą Marią syna
  8. JoannaGrażyna

    O pogotowiu

    Na chirurgii w Ciechanowie leżą sobie dwaj panowie, bo pewna krewka niewiasta używszy wałka do ciasta waliła ich po głowie
  9. Widzi chłop (wieś Wesoła) że wsią baba idzie goła. Więc od tyłu podchodzi za chwilę jej dogodzi, bo nie jest z niego pierdoła.
  10. Pewna dziewczyna (wieś Słupie) cały świat miała w dupie. Dupę wielką więc miała bo w niej świat cały trzymała, co było raczej głupie.
  11. JoannaGrażyna

    Limeryk 4

    I nawet niedźwiedzie białe zazwyczaj raczej nieśmiałe zerkały często na dziada mrucząc "To nie wypada, nazbyt to wszystko zuchwałe"
  12. Gorąca wdówka z Zamościa na stypie łypała na gościa a gość na nią też łypał i myślał "tę bym wyrypał, ale na stypie to obciach'
  13. Pewna Hiszpanka z Granady lubiła czekolady, od nadmiernego ich żarcia dostała strasznego zaparcia, nie było na nie rady
  14. JoannaGrażyna

    Limeryk 4

    Stary Eskimos - kawał oblecha ciągle lubieżnie się uśmiechał Na widok foczek sapał jak zboczek myśląc - popełnię grzech ja
  15. JoannaGrażyna

    Limeryk 2

    A pewna laska z Kutna dla mężczyzn była okrutna wołała za nimi "cholero!" biegała za nimi z siekierą a potem bywała smutna
  16. JoannaGrażyna

    Limeryk 1

    Ogrodniczka z Rzeszowa na miłość ciągle gotowa spotkała drania co był bez ubrania i ją zaanektował
  17. JoannaGrażyna

    Limeryk 2

    A pewna pani z Warszawy Co żywot wiodła nudnawy Spotkała pewnego zucha Co sprawił jej przyrost brzucha W sposób nader ciekawy
  18. JoannaGrażyna

    Głupkowaty

    A psychiatra z Pcimia też w domu klamek ni ma bo ma własne nawyki i drzwi zapina na guziki
  19. W Warszawie niezbyt ciekawie... W Krakowie ludzi mrowie... W Szczecinie chandra nie minie... W Olkuszu gorzej niż w buszu... Ale za to niedziela ale za to niedziela będzie dla nas :-D
  20. JoannaGrażyna

    Limeryk 4

    Pewien facet z Kanady Kochliwy był do przesady. Szatynki, brunetki, blondyny Kochał bez żadnej przyczyny, Lecz rudej nie dał już rady…
  21. JoannaGrażyna

    Limeryk 2

    A pewna dziewoja hoża Pochodząca z Pomorza Pałała "wielkom miłościom" Ku kilku jegomościom I wbiła se w brzucho noża…
  22. Z błędami ortograficznymi wierszy pisać nie uchodzi...
  23. Co u pani? Co tam u mnie? Jakoś leci… Wracam właśnie od mych dzieci… Byłam także u lekarza… Tak, chorować mi się zdarza… Nawet często… Wczoraj z rana Byłam bardzo zakichana… Co poza tym pani droga? Okropnie mnie boli noga… Aż do biodra… nawet dalej… Choć mi mówił mąż: nie szalej, Nie podskakuj żono moja, Boś niemłoda już dziewoja… A poza tym, w zeszły piątek Miałam migreny początek… Potem kaszel i wymioty… Tak, to pewnie od tej słoty… No a w środę miałam dreszcze… Tak naprawdę mam je jeszcze… Co poza tym, droga pani? Wszyscy dziś zapracowani… Gadać nie chcą… lub nie mogą… Każdy idzie własną drogą… Pani również? Jaka szkoda… Bo godzina jeszcze młoda… No i poszła… Nie wiem czemu… Wierz tu człowieku innemu… Było fajnie, było miło, dobrze nam się gawędziło… O, tam idzie pani Genia… Dzień dobry! Co? Do widzenia?
  24. Jechała autobusem pani ruda jak wiewiórka. I nagle w torbie tej pani rozdzwoniła się głośno komórka. Więc pani zaczęła wyjmować z tej torby przepastnej jak worek przedmioty - lusterko i grzebień, pilniczek, portfelik i korek, potem farbę do włosów, rudą jak ona rzecz jasna, kalendarz, pomadkę, perfumy, przepisy na różne ciasta. I jeszcze do rąk krem, i jeszcze puderniczkę, długopis, ołówek i gumkę, i małą cygarniczkę. Na dnie torebki znalazła się jeszcze od chleba skórka, lecz gdzie się do diabła podziewa owej damy komórka? W tak zwanym międzyczasie, gdy ona to wyjmowała, o losie zły i przewrotny - komórka dzwonić przestała... Więc dama zaczęła wkładać do torby wszystko z powrotem: najpierw lusterko i grzebień, pilniczek i portfel zaś potem. Przepisy, cygarniczkę, , kalendarz, perfumy i korek, długopis, ołowek i gumkę, które kupiła we wtorek. Farbę, krem, puderniczkę - chyba już wszystko włożyła... Gdy skórkę wrzuciła pod fotel, komórka znów zadzwoniła... Więc pani zaczęła wyjmować znów z torby przepastnej jak worek...
  25. Rozglądam się pochylam myszkuję szukam okruchów nadziei może wpadły w jakiś ciemny kąt mysią dziurę może wciągnęłam je do odkurzacza kiedy wczoraj sprzątałam swoją duszę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...