
spock666
Użytkownicy-
Postów
15 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez spock666
-
Dokąd płyniesz ? dokąd lecisz ? mały obłoczku z mlecznej szaty utkany W kogo dziś zamienisz się ? Bałwanka Smoka czy w wisiorek szklany. Czy zostaniesz ? czy przeminiesz ? gnany wiatrem zapomnienia Czy dziś ujrzysz Słońce Kwiaty Czy też znikniesz od niechcenia. Spojrzyj na Nas dzisiaj z góry nim Cię dziki wiatr zaskoczy i łzy deszczu i rozpaczy wnet napełnią Twoje oczy
-
Dziękuję paniom za pochlebne komentarze :)
-
„Bezdomni” Żyją wśród nas lecz nie z nami Pod dachem gwiazd przez świat zapomniani Porzuceni przez wszystkich Nie tak dawno jeszcze doceniani. Ulica Ich państwem Most najlepszym domem gołębie na rynku wierne jak… najlepszy przyjaciel który nigdy nie sprzeda, nie skrzywdzi, nie zdradzi. Da czasem nadzieję Czasem coś doradzi. Żyją jak cienie niewidzialni dla ludzi niewidzialni dla mas Czy rozmawiał ktoś z nimi ? Czy rozmawiał ktoś z nas ? Byli tacy jak my Ale zmienił ich czas. Nie spojrzysz im w oczy Gdyż ujrzysz tam siebie Pokona cię duma Pokona cię strach to oni są Wielcy bo żyją wśród nas.
-
„Ostatnie słowa” Leżę sam w pustej sali przy dźwięku z respiratora odbywa się całe moje życie. Mogę ruszać tylko oczami. Z ludźmi rozmawiam tylko ruchem powiek. Poznaję Was wszystkich - Matko Ojcze Bracie. Tyle chciałbym wam powiedzieć wyznać przekazać ale nie mam jak. Lekarze milczą niczym marmurowe posągi we francuskich ogrodach stojące. Mam może tydzień dwa może miesiąc. Nie dotknę już drzew i kwiatów. Nie zobaczę gwiazd stojąc na górskiej polanie. …żegnajcie… …moi… …kochani…
-
Czcigodny mnich Siedzi pogrążony w zadumie, A tu tymczasem pieniądze i owoce ! ******* W ten wiosenny poranek Nawet krokus Wstaje prawą nogą ******** Już jesień Żółty liść Na moim grobie ******** Spojrzałem w niebo Na jaskółkę. Wracam do pracy ******** Żaba Przestraszyła rano Moją Mariko
-
O co ci biega bo nie łapię tu chyba czegoś. Gdzie tu widzisz orgazm ???????
-
Napiszę dzisiaj wiersz. O czym ? Tego jeszcze nie wiem. Może napiszę o wielkiej miłości albo o statku płynącym po bezkresnym oceanie. Napiszę o parze staruszków o ich życiu utkanym na pajęczynie życia. Może gdy chwycę za pióro natchnienie nadejdzie samo tak jak starość rodzi się z młodości a z młodości starość. Nie tylko ja mam z tym problem Miał je i Leśmian, Norwid i Goethe Napiszę o tym co myślę, uważam i czuję bo to chyba jest najważniejsze. Natchnij mnie mądrością Panie abym pisać mógł rzeczy wzniosłe Niech to będzie o płatku bławatka albo o świętym siedzącym na drodze.
-
wiosenny poranek czyjeś stopy tańczące po rosie ***** nim nastanie jesień przybiorę imię - Pielgrzym ***** południe kropla krwi na klindze miecza ***** płynie czas starzec stoi na polu ryżowym ***** leżysz na ziemi martwy mój siwy gołębiu *****
-
Siedzę wpatrzony w okno i widzę siebie stawiającego pierwsze kroki na dywanie swój pierwszy bieg dookoła stołu Pierwsze sukcesy Porażki Miłość Dziewczynę w białym welonie stojącą całkiem blisko mnie Śmiech dzieci bawiących się wśród polnych kwiatów Krzyk dzikich gęsi lecących nad lasem Lecz w tym oknie jest starzec siwy wpatrzony we mnie swymi mądrymi oczami Nic przed nim ukryję I nic Nie zataję On prawdę mi powie nie oszuka mnie I gdy pustka zawita do domu on nadal tam będzie W tej szybie Aż życie znowu zatoczy swe koło
-
jak gwiazda polarna dla żeglarza tyś moim drogowskazem po bezkresnym oceanie życia
-
Siedzący żebrak Księżyc w pełni Witaj skowronku
-
Podczas padającego deszczu Zarabia na życie Samotny świerszcz *** Noc już w pełni Dlaczego nie śpisz Koniku polny *** Cichą noc Przerywa Samotny świerszcz
-
Gdy modliłem się przed Buddą Motyl oczarował świat swoimi barwami Nirwana Ty byłaś tym motylem
-
Kiedy budzę się co rano, przed oczami góry mam Dotyk rosy na mej twarzy, przez świat idę zawsze sam Morza, góry i jeziora, z sobą swój kij tylko mam A posiłki jadam tylko, gdzie przydrożny Chrystus stał. Mijają dni jak szalone, nie tęsknię do ludzi wcale Mój dom to pola, lasy i łąki, dachem kobierzec złocistych gwiazd Zając mym przyjacielem, który o mnie wszystko wie A ja chodzę z miejsca na miejsce, tak mi mija dzień za dniem. A gdy już będę stary i rady nie dam iść, położę się pod tym bukiem Do ręki wezmę liść, w trawie dostrzegę Pana. On nie da zginąć mi Przyjdą moi leśni przyjaciele, oni pomogą mi Bym odszedł traktem zielonym i nie uronił łzy.
-
Nim Cię poznałem Byłem jak dziecko stojące we mgle Tyś pokazała mi światło I drogę, którą mam biec. Patrzyć prosto przed siebie Chwilą obecną żyć Cieszyć się każdym porankiem O Tobie tylko śnić. Widzę Twą twarz wszędzie W kwiatach, obłoku, wodzie Wiatr śpiewa twoim głosem Deszcz Twe wylewa łzy. Twoje złociste włosy Falują jak pola na wietrze Ja stoję na szczycie góry Świerszcz imię Twoje mi szepce.