
I 34
Użytkownicy-
Postów
26 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez I 34
-
Dołączam się do gratulacji, wielkich. Pozdrawiam, :)
-
Ty - Amatorka? Żartowałaś w tamtym poście! :) Jak babcię kocham. Tak się czuję. I tak jest. Żartowałaś, dwa razy. na prawo na lewo wpuszczona w maliny
-
Ty - Amatorka? Żartowałaś w tamtym poście! :)
-
Kasiu, rzeka płynie, to jak to słynne "panta rhei"... Czy tędy droga do interpretacji?
-
Dla mnie to piękne haiku o uroku uczuć... niespełnionych, takich, które wywołują emocje, marzenia, chęć założenia nowej sukienki, pozostają jednak tylko, a może aż, "miętą"... Pozdrawiam, :)))
-
Kasiu, podoba mi się. Któż nie pyta czasami sam siebie filozoficznie: "Kim jestem?"... Serdecznie Cię pozdrawiam, :))
-
Wiersz w duchu (choć nie wiem, czy BK lubi być z kimś zestawiany, porównywany) poetów młodopolskich. Sylabiczny, szeptany, szatański. Pozdrawiam, :)
-
Piękne haiku, :), pozdrawiam. P.S. Ten "palec", czyżby "palec Boży"? ;)
-
Widać i slychać uderzenia wody... Czytelniczka, tego i innych, :)
-
Czyli wszelkie twórcze logos już zostało wypowiedziane, pozostaje jedynie nędzny epigonizm? Z piszących żadni demiurgowie z ich słów żadne księgi?
-
Kasiu, cóż za widok! Pozdrawiam, I 34, choć trochę dziwny to nick, ale... I jak Imię; 34 jak trzy wersy haiku i czwarty – olśnienie albo trzy-mać formę, cztery w wersie to za mało; lub do trzech razy sztuka, za czwartym... wylotka. :)
-
Tak, ani porzeczki, ani agrest to nie renety, do tego z ciężką rdzą na skórze :), by zgniotły okulary czy naruszyły choć oprawki, :). Haiku zaś z tych, do których chętnie się powraca. A to, że wywołuje wiele różnych skojarzeń, to kolejna jego superlatywa. Pozdrawiam
-
Na to wszystko wpada teściowa i cóż za widok ukazuje się jej świdrującym oczkom? Siostra leży na podłodze i zanosi się donośnym szlochem, a na łożu, ... A te trzy kropki, to mógł być zupełnie niezły widok... Serdecznie pozdrawiam
-
Witaj! Czy właściwa byłaby jeszcze inna interpretacja, radosna? Powrót z ogrodu pełnego wszelkiego urodzaju, koszyk wypełniony tym urodzajem po brzegi, na jego zaś dnie stłuczone okulary dalekowidza, zdjęte podczas zrywania, np. drobnych, czarnych porzeczek czy niewiele większego agrestu. Powrót do domu na pamięć, bez żalu po stłuczonych okularach, bo przecież jesienny urodzaj rekompensuje jutrzejszą stratę finansową u okulisty! Taki obraz zobaczyłam, czytając to ujmujące haiku. Serdecznie pozdrawiam
-
Witajcie! Choć tyleeee już tutaj zostało napisane i choć od ripost aż gęsto, wtrącę jeszcze mały post. Kasi "cóż za widok!" moim i pana M.Szymczaka zdaniem wyraża zachwyt, urzeczenie. Jak zwał, tak zwał, w każdym razie w 1. znaczeniu ( czyli nadrzędnym) w "Słowniku języka polskiego", Warszawa 1994, s. 697, jak byk stoi: "Widok- widziana przestrzeń, fragment (...), urozmaicony, malowniczy, bajeczny, zachwycający widok (...). Przed oczyma otwiera się wspaniały widok". To tyle w sprawie L1, serdecznie wszystkich pozdrawiam.
-
Tak. Ciekawam, czy wspomniana poetka tego świadoma, :) Zerknęłam teraz na jeszcze kilka jej haiku, są to chyba rzeczywiście jedynie stylizacje z tradycyjną formą 5-7-5. Kolejny przykład z Zybury: tam na Giewoncie w ogrodzie twoich oczu słońce niebieskie. Pozdrawiam
-
Zybura wydała jednak cykl nazwany "Haiku".
-
Słowo "przyklejona" użyte zostało tu w znaczeniu potocznym. Bo zazwyczaj takiego określenia używamy widząc dziecko, które zachwyca się widokiem z okna pociągu, mieszkania, autobusu (wczoraj w autobusie powstało to hai:), gdy słuchałam dziecka, które siedziało za mną i komentowało z zachwytem to, co zobaczyło przez szybę). Zachwyt dziecka, nawet nad najdrobniejszą i najbardziej oczywistą rzeczą to cudowna i piękna sprawa!:) Myślę, że L1 nie sugeruje tu wypadku i raczej nie przywołuje takiego skojarzenia... Kasiu, BK, witajcie! W kwestii metafor… Urszula Zybura zastosowała taką oto personifikację: Za oknem słońce rozmawia długo z wiatrem o mnie? nie o mnie? Jak to wyjaśnić? Niedoskonałością jej haiku czy dozwolonym ( sporadycznym) odstępstwem od normy? Pozdrawiam, :))
-
Nie zgadzam się! To nie jest miłosny szał, bo w miłosnym szale trawy zostają zdeptane, sukienki zdarte, drogi powrotne starte z map, a kochankowie pokąsani... nie przez komary, które wolały tym razem trzymać się od nich z daleka :) Pozdrawiam. Cała łąka dla nich! "My lunatycy wyłączamy się z obiegu na ten czas", Republika. :)))))
-
;)))) No wiesz...zdenerwowana dziewczyna już o świcie biegnie na łąkę w poszukiwaniu sukienki (co by mama nie zauważyła, że jej nie ma;)) Acha! Sukienka mogła zostać rzucona nieco dalej, gdzie trawa nie została stratowana;))) Kasiu, pisałam swój post, nie widząc jeszcze Twojego! :))))
-
"Wysoka" potrzebna! Inaczej sukienkę dałoby się zauważyć:) Rano owszem, o świcie raczej jeszcze trudno. Chyba, że była bardzo jasna, lecz wtedy i nocą łatwo ją zauważyć na tle ciemnej trawy. Chodzi raczej o to, że w takich razach trawa wokół bywa nieco stratowana :) Pozdrawiam.
-
Wstaw to jako oddzielne hai, bo naprawdę jest super! Kasiu, dziękuję, ale napisałam to pod wpływem Twojego hai... Tutaj więc miejsce tego impro. Serdecznie pozdrawiam, :)
-
Piękne, miłosne. już świta- szukam sukienki w wysokiej trawie ;)
-
Wyrazy uznania, pozdrawiam.
-
Pięknie... Aż czeka się na mgłę, by odczuć jeszcze pełniej... Serdecznie pozdrawiam