"Zagubiona w labiryncie tunelów bez końca, próbuję wydostać się stamtąd, bez skutku" - to najgorsze zdanie w tym sprawozdaniu, czy raczej zauroczeniu.
Dawno nie byłam w stolicy - chociaż mogłam. Było kilkanaście okazji, ale mam jakiś do niej żal, czy nawet od niej odrzut. Chyba przez polityków, premierów i cały ten rządowy bałagan, nie wiem! Jednak nie ciągnie mnie w tamtą stronę NIC! A szkoda! To przecież nie dość, że stolica mojej ojczyzny, to historyczne i piękne miasto. Jednak "warszafka" to ironia i złośliwość. Tak czuję.
Dzięki za spacer - coś jednak drgnęło w sercu. Pisz cd., a pewnie dam się skusić i ja na wizytę, chociaż zaproszona się jeszcze nie czuję.